Przed startem sezonu Premier League władze angielskiej ligi wykazują ogromną determinację, by rozgrywki przebiegły zgodnie z planem. Jak informują brytyjscy dziennikarze, kluby mają być zmuszone do gry nawet w przypadku trudnej sytuacji kadrowej.
Sezon 2020/21 ma zainaugurować spotkanie Fulham z Arsenalem 12 września. Choć nie są jeszcze znane wyniki przeprowadzanych przez kluby testów na obecność koronawirusa w kadrach, już teraz wiadomo, że władze ligi będą robiły wszystko, żeby jak najmniejsza liczba spotkań została przełożona – nawet jeśli drużyny będą mocno przetrzebione przez COVID.
Według doniesień, wszelkie wnioski o przełożenie meczu będą odrzucane, jeśli w kadrze zespołu będzie co najmniej czternastu piłkarzy, wliczając w to młodzieżowców, którzy mają na koncie rozegraną przynajmniej minutę w seniorskich rozgrywkach. Oznacza to, że nawet w przypadku kilku zakażeń koronawirusem lub przymusową kwarantanną sporej liczby piłkarzy, kluby będą zmuszone do gry.
W wysłanych do wszystkich klubów Premier League dokumentach podkreślono, że odrzucane będą także wnioski o przełożenie meczu wynikające ze złamania przez któregoś z piłkarzy protokołu lub jeśli będzie on przechodził obowiązkową kwarantannę wynikającą z zagranicznego wyjazdu.
Co w przypadku odmowy gry? Niezależny organ dyscyplinarny rozpatrzy każdy przypadek. Klubom będą groziły mniej lub bardziej surowe konsekwencje – od kar finansowych, aż po odjęcie punktów. Determinacja władz Premier League wynika przede wszystkim ze zbliżających się przyszłorocznych mistrzostw Europy.