Na chwilę pojawiła się normalność. Trzy turnieje – w Nowym Jorku i Rzymie przywróciły wiarę, że tenisowy sezon nie będzie w pełni stracony. Było prawie wszystko czego oczekujemy od wielkich imprez – napięcie, zwroty akcji, dramaty bohaterów, w końcu mistrzowskie zagrania i triumfy wielkich tego sportu – w US Open Naomi Osaki i Dominika Thiema, w Rzymie Simony Halep oraz Novaka Djokovicia.