| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe

Łukasz Kaczmarek o problemach z sercem i koronawirusie: mogło się to skończyć bardzo źle

Łukasz Kaczmarek
Łukasz Kaczmarek (fot. PAP)

Klub wiedział, że jestem w grupie ryzyka w przypadku koronawirusa. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że po tej chorobie częstym powikłaniem jest zapalenie mięśnia sercowego. Jeśli przytrafiłoby mi się to drugi raz, mogło się to skończyć dla mnie bardzo źle — mówi w TVPSPORT.PL Łukasz Kaczmarek, atakujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i reprezentacji Polski siatkarzy.

DALSZĄ CZĘŚĆ PRZECZYTASZ POD REKLAMĄ
Walkowery w Lidze Mistrzów. "Nie mamy tam po co jechać"

Czytaj też

Jastrzębski Węgiel

Walkowery w Lidze Mistrzów. "Nie mamy tam po co jechać"

Sara Kalisz, TVPSPORT.PL: — Jak ważny w kontekście poprzedniego roku jest dla pana ten sezon?
Łukasz Kaczmarek: — Ten sezon jest bardzo ważny i jestem szczęśliwy, że dalej gram w ZAKSIE. Wszyscy dobrze wiemy, jak moja historia mogła się potoczyć. Mogłem nie grać w siatkówkę. Byłem ciekawy, jak ukształtuje się moja forma po problemach zdrowotnych. Byłem pozytywnie nastawiony, jednak z tyłu głowy miałem poprzednie rozgrywki. Bardzo się cieszę, że wróciłem do zdrowia — zarówno w kontekście serca, jak i stopy.

Warszawa, dzieciństwo bez ojca i bycie "Atmosfericiem". Damian Wojtaszek: szanse na Tokio? Cień nadziei zawsze jest
— Mogło się skończyć dużo gorzej. Bardzo się pan martwił o powrót do gry w zespole, w którym dobra forma nie wystarczy — trzeba być najlepszym?
— W poprzednim sezonie miałem dwa trudne momenty. Zaczęliśmy ligę, wygraliśmy Superpuchar, dostałem MVP i czułem się super. Nagle trafiłem do szpitala, a początkowe diagnozy mówiły, że mogę nie wrócić do sportu albo mieć rok przerwy. Spotkał mnie najniższy wymiar kary, bo tylko dwa i pół miesiąca przerwy. Było mi wtedy trudno, ale byłem optymistycznie nastawiony. Było to jednak nowe doświadczenie, ponieważ wcześniej nie pauzowałem przez całą karierę nawet w jednym meczu.

Po dwóch miesiącach przeszedłem liczne badania, w tym rezonans serca, na podstawie którego miała zapaść decyzja, czy mogę wrócić do gry. Wszystko było super, dostałem zielone światło. Musiałem jednak zacząć od nowa. Spacer był przez dwa miesiące maksymalnym wysiłkiem dla serca, dlatego okres przygotowawczy przechodziłem na nowo. Zrzuciłem mięśnie i wagę. Wiedziałem, że muszę to odbudować, by wrócić na poziom, który prezentowałem wcześniej.

Przed drugim meczem z rzeszowskim klubem złamałem sobie piątą kość śródstopia. Nie stanąłem źle. Po prostu samo z siebie chrupnęło. Dla mnie to była tragedia. Zadawałem sobie mnóstwo pytań co dalej.

Było mi trudno. Patrzyłem na kolegów, z którymi nie mogłem grać o medale. Moje marzenia o reprezentacji i sezonie olimpijskim bledły. Czułem, że to niemożliwe, żebym pojechał do Tokio. Nadeszła pandemia. Wszystko nagle stanęło. Ja siedziałem w domu tak, jak inni. Sezon 2020/2021 rozpocząłem od pełnych przygotowań. Nadzieja wróciła.

— Pomyślał pan, że pandemia to dla pana podwójne ryzyko ze względu na wcześniejsze problemy z sercem?
— Byłem przekonany, że jeśli kogoś koronawirus ma dopaść, to na pewno mnie po czarnym scenariuszu z poprzedniego sezonu. Bałem się zarażenia bardziej niż inni. Wiedziałem, że wirus może zrobić większe spustoszenie w moim organizmie niż w ciele zdrowej osoby. Przestrzegałem reżimu, uważałam na siebie, ale wiedziałem, że w grupie czternastu zawodników z rodzinami, dziećmi w szkołach i przedszkolach, to niemożliwe, by się nie zakazić.

Samą chorobę przeszedłem jednak raczej lekko. Przez trzy dni miałem gorączkę, bóle mięśni i dreszcze. Nie miałem za to kataru, kaszlu czy bólu gardła. Wróciłem na parkiet i wydawało mi się, że jest ok. Powrót był jednak trudny.

— Dlaczego?
— Spotkanie z bełchatowianami w Lidze Mistrzów to był pierwszy mecz od miesiąca, kiedy czułem się fizycznie tak, jak czułem się dawniej. Po covidzie trenowałem przez dwadzieścia minut i nie miałem już na nic sił. Nie miałem zadyszki — po prostu przychodziła bezsilność.

ZAKSA bardzo o mnie zadbała. Klub wiedział, że jestem w grupie ryzyka w przypadku koronawirusa. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że po tej chorobie częstym powikłaniem jest zapalenie mięśnia sercowego. Jeśli przytrafiłoby mi się to drugi raz, mogło się to skończyć dla mnie bardzo źle. Dziękuję całemu klubowi za tak dużą opiekę. Paweł Brandt najbardziej zabiegał, bym wykonał szereg koniecznych badań, polecił mi wyjazd do kardiologa sportowego. Pilnował, bym wrócił w odpowiednim czasie. W spotkaniu z Nysą nie było mnie w składzie, a w starciu z będzinianami razem z Olkiem Śliwką zagraliśmy po pół spotkania. Niektórzy po chorobie musieli jednak wrócić po dwóch, trzech dniach. Cieszę się, że w ZAKSIE ludzie tak profesjonalnie podeszli do tematu. Wynik sportowy jest tu mega ważny, ale istotniejsze jest zdrowie zawodników.

— Wiele osób mówi, że covid to nie jest usprawiedliwienie wyników, ponieważ każdy zespół w PlusLidze już go przechodził.
—To nie jest zwykła choroba. Kardiolog sportowy powiedział mi, że dopiero trzy tygodnie po jej przebyciu, jeśli wszystkie wyniki badań są ok, można wrócić do stuprocentowego treningu. Niektóre mecze odbywały się jednak tak prędko, że chłopaki zaraz po koronawirusie musieli grać. To w jakimś stopniu było niebezpieczne.

Bardzo przestraszyłam się, widząc, co stało się Grzegorzowi. Covid to nie jest zwykła grypa. Wyniki, które teraz padają w meczach, nie do końca świadczą o potencjale zespołów. Myślę, że po Nowym Roku będzie można wyrokować na temat rozwoju poszczególnych drużyn. Jedni zagrali świetnie po zakażeniach, by następne trzy spotkania przegrać. Ja przez pierwszy tydzień po powrocie czułem się świetnie. W kolejnych dwóch, trzech było bardzo słabo. Każdy organizm przechodzi to inaczej. Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka.

— Gracie świetną siatkówkę. Jak bardzo czuć w zespole, że nie wystarczy wam wygrana w Polsce i potrzebujcie sukcesu w Europie?
— Trener podkreśla, że nie chce walczyć tylko o mistrzostwo Polski, a osiągnąć sukces w Europie. Wydaje mi się, że śmiało możemy pokusić się o to, by odnieść go w Lidze Mistrzów. Nie wiemy, jak będą wyglądać kolejne etapy zmagań w pucharach, ale dla nas najważniejsze jest to, byśmy robili swoje. Nasza drużyna ma potencjał na sukces poza krajem.

— W ostatnim czasie w mediach mówi się wiele o roszadach w ZAKSIE. Nie zapytam o potwierdzenie spekulacji, a o to, jak bardzo wpływa na siatkarzy grających tu i teraz głośne rozmawianie o przyszłości na tak wczesnym etapie sezonu?
— Zawirowanie transferowe ruszyło zdecydowanie za szybko. Zawsze było tak, że prezentem na Gwiazdę były przedłużenia kontraktów Sama Deroo czy Bena Toniuttiego, a tym razem plotki pojawiły się już w październiku. Mogę powiedzieć tylko tyle, że mam ważny kontakt z ZAKSĄ na kolejny sezon. Wiem, że wielu innym zawodnikom umowy się kończą.

Jestem bardzo szczęśliwy, że gram w tej drużynie. Każdego z chłopaków i sztabu można zapytać o to, jak wspaniała pasuje tu atmosfera i wszyscy powiedzą jedno — jest wyjątkowa. Można nam jej zazdrościć. Cieszę się, że w kolejnym sezonie będę mógł pracować z Nikolą Grbiciem, który jest najlepszym szkoleniowcem, z którym miałem przyjemność trenować. Zapewniam też, że w szatni nie rozmawiamy o tym, kto gdzie pójdzie. Jesteśmy na tyle profesjonalni, że myślimy o tym, co w tym sezonie. Mamy do zdobycia bardzo dużo.

Czytaj też:
Artur Szalpuk, przyjmujący VERVA Warszawa ORLEN Paliwa: widać większe zaangażowanie na treningach
Kacper Piechocki: marzenie? Chciałbym nagrać jeszcze jakąś piosenkę!

Walkowery w Lidze Mistrzów. "Nie mamy tam po co jechać"

Czytaj też

Jastrzębski Węgiel

Walkowery w Lidze Mistrzów. "Nie mamy tam po co jechać"

Kubiak fanem MMA. "Błachowicz? Przekocur! Rywalem? McGregor!"
fot. Getty
Kubiak fanem MMA. "Błachowicz? Przekocur! Rywalem? McGregor!"

Zobacz też
ZAKSA przegrała bez Kurka. Rywale odrobili stratę
Marcin Janusz (fot. PAP)

ZAKSA przegrała bez Kurka. Rywale odrobili stratę

| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe 
Znamy pierwszego półfinalistę PlusLigi!
Siatkarze Jastrzębskiego Węgla (fot. PAP/Waldemar Deska)

Znamy pierwszego półfinalistę PlusLigi!

| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe 
Kto będzie pierwszym rozgrywającym kadry? "Nie obawiam się wyzwań"
Marcin Komenda (fot. Getty)

Kto będzie pierwszym rozgrywającym kadry? "Nie obawiam się wyzwań"

| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe 
Zespół Bartmana nadal w grze. Teraz czekają go derby
Siatkarki ŁKS-u powalczą o mistrzostwo Polski (fot. Getty Images)

Zespół Bartmana nadal w grze. Teraz czekają go derby

| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe 
Kurek lepszy od Leona. Popis ZAKSY w ćwierćfinale
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (PAP/Wojtek Jargiło)

Kurek lepszy od Leona. Popis ZAKSY w ćwierćfinale

| Siatkówka / Rozgrywki Ligowe 
wyniki
terminarz
tabela
wyniki
01 kwietnia 2025
Siatkówka

Steam Hemarpol Norwid Częstochowa

J. Węgiel

29 marca 2025
28 marca 2025
Siatkówka

J. Węgiel

Steam Hemarpol Norwid Częstochowa

24 marca 2025
23 marca 2025
22 marca 2025
Siatkówka

Steam Hemarpol Norwid Częstochowa

PGE GiEK Skra Bełchatów

21 marca 2025
20 marca 2025
Siatkówka

Barkom Każany Lwów

PSG Stal Nysa

17 marca 2025
Siatkówka

Trefl Gdańsk

Steam Hemarpol Norwid Częstochowa

terminarz
05 kwietnia 2025
06 kwietnia 2025
tabela
PlusLiga
 
Drużyna
M
+/-
Pkt
8
Steam Hemarpol Norwid Częstochowa
Steam Hemarpol Norwid Częstochowa
30
1
46
11
30
-20
34
13
Barkom Każany Lwów
Barkom Każany Lwów
30
-27
26
14
30
-37
25
15
30
-48
15
Rozwiń
Najnowsze
Z wakacji po... tryplet? Najlepszy moment kariery Szczęsnego [KOMENTARZ]
polecamy
Z wakacji po... tryplet? Najlepszy moment kariery Szczęsnego [KOMENTARZ]
Jakub Kłyszejko
Jakub Kłyszejko
| Piłka nożna / Hiszpania 
Wojciech Szczęsny przeżywa najlepszy czas w karierze (fot. Getty)
Simeone broni drużyny. "Nie musimy za to przepraszać"
Diego Simeone w meczu z Barceloną (fot. Getty).
polecamy
Simeone broni drużyny. "Nie musimy za to przepraszać"
Jakub Kłyszejko
Jakub Kłyszejko
Flick ma pomysł na "Lewego". Barca nadal zachwyca!
Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny (fot. Getty).
polecamy
Flick ma pomysł na "Lewego". Barca nadal zachwyca!
Jakub Kłyszejko
Jakub Kłyszejko
Siemieniec po triumfie: finałów się nie gra, finały się wygrywa
Adrian Siemieniec (fot. PAP)
Siemieniec po triumfie: finałów się nie gra, finały się wygrywa
| Piłka nożna 
Wojciech Szczęsny: wiedziałem, że stać nas na coś wielkiego [WIDEO]
Wojciech Szczęsny (
Wojciech Szczęsny: wiedziałem, że stać nas na coś wielkiego [WIDEO]
| Piłka nożna / Hiszpania 
Szczęsny z deklaracją w sprawie Ter Stegena. "Będzie to zrozumiałe"
Wojciech Szczęsny (fot. Getty)
Szczęsny z deklaracją w sprawie Ter Stegena. "Będzie to zrozumiałe"
| Piłka nożna / Hiszpania 
De Jong o finale z Realem: To będzie wyjątkowe spotkanie [WIDEO]
fot. TVP Sport
De Jong o finale z Realem: To będzie wyjątkowe spotkanie [WIDEO]
| Piłka nożna / Hiszpania 
Do góry