Rozkochani w tenisie Australijczycy dopięli swego. Mimo bardzo restrykcyjnych obostrzeń i częściowego zamknięcia kraju, udało się sprowadzić kilkuset sportowców z niemal całego świata. Jak się okazało był to pierwszy, łatwiejszy etap skomplikowanej operacji Australian Open. Kolejne przypadki koronawirusa wśród uczestników i organizatorów, omal nie wywróciły wielkiej tenisowej machiny. Na szczęście, pierwszy wielkoszlemowy turniej roku wystartował w nocy, ale Craig Tiley, dyrektor turnieju, nie ma złudzeń, że do finałowej niedzieli, za dwa tygodnie, zagrożeń dla całej imprezy będzie na pewno wiele.