Z jednej strony Arkadiusz Reca i Maciej Rybus, z drugiej Bartosz Bereszyński i Tomasz Kędziora. A w odwodzie przecież jeszcze kilku zawodników, którzy chętnie obsadziliby boki w reprezentacji Polski. Na kogo postawi Paulo Sousa i co radziłby mu 49-krotny reprezentant Polski Jakub Wwrzyniak?
Skoro Sousa w każdym z dotychczasowym zespołów uczył piłkarzy gry w ustawieniu z trójką obrońców, z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że w reprezentacji Polski nie będzie inaczej. To dla biało-czerwonych system nowy i choć był moment, w którym próbował wprowadzić go Adam Nawałka, efekt okazał się mizerny. Teraz jednak 50-latek będzie miał nieco więcej czasu, by nauczyć go zawodników, a wydaje się, że personalnie kadra pasuje pod grę bez skrzydłowych. Zwłaszcza że na flankach panuje wyjątkowe ubóstwo, a wśród wahadłowych można swobodnie przebierać. Jacy są zatem kandydaci do obstawienia tych pozycji?
Wygląda na to, że o miejsce na lewej stronie powalczą Reca z Rybusem. Za kadencji Jerzego Brzęczka zdecydowanie częściej grywał ten pierwszy, który w tym sezonie ma sześć asyst i gola w słabiutkim Crotone. Inna jednak sprawa, że jego wyczyny ofensywne nie powinny przykrywać problemów w obronie, a o tych wspominał podczas środowego programu "Cafe kadra" Wawrzyniak. – Wszyscy mówimy o Recy, a on gra w outsiderze w Serie A, który traci bodajże dwie bramki na mecz. Można go chwalić za grę w ataku, ale ja niezmiennie jestem zwolennikiem Rybusa. Liga rosyjska wystartowała i trzeba bacznie obserwować tego gracza. Kolejność na lewym wahadle jest moim zdaniem taka: Rybus, Reca i długo, długo nikt. Można wspominać o Tymku Puchaczu, ale i on, i cały Lech jest w słabej formie.
Na przeciwległej flance wydaje się, że o miejsce w składzie walczyć będą przede wszystkim Bereszyński i Kędziora. – Tomka wyróżnia to, że dysponuje znakomitym dośrodkowaniem w pełnym biegu. Jest w tym lepszy od pozostałych reprezentantów kraju. "Bereś" pewnie będzie z nim rywalizował, jest też w odwodzie Przemysław Płacheta, który gdyby odzyskał miejsce w Norwich, mógłby otrzymać szansę na tej pozycji w kadrze – stwierdził Wawrzyniak.
– Gdybym miał podjąć decyzję za selekcjonera, postawiłbym na Kędziorę. Przy czwórce z tyłu uznałbym za cenniejszego dla zespołu Bereszyńskiego, bo jest bardzo szybki i niezwykle zawzięty w każdym z pojedynków, natomiast do przodu lepiej radzi sobie zawodnik Dynama Kijów. Gra wszystko od pierwszej do ostatniej minuty, zdrowie mu dopisuje, kontuzje go omijają. Dlatego przy grze z wahadłowymi jest dla mnie numerem jeden – podsumował.
Były piłkarz między innymi warszawskiej Legii został również zapytany o to, czy defensywa powinna być jeszcze budowana wokół wiekowego już Kamila Glika, czy czas na zmianę pokoleniową. – Życzmy sobie, by nadeszły czasy, w których moglibyśmy zastanawiać się nad przydatnością Glika w reprezentacji. Na dziś traktuję go jako lidera bloku obronnego, człowieka na boisku przypominającego skałę, ma do tego ogromny wpływ na to, co dzieje się wokół niego – spuentował.