Niejeden trener, mierząc się z Hiszpanią, bałby się, że przegra kilkoma bramkami i grałby defensywnie. Sousa odważnie postawił się wczorajszym rywalom – mówi były reprezentant Polski Marek Citko w rozmowie z TVPSPORT.PL.
To był wyjątkowy wieczór w Sewilli. remisując z Hiszpanią, przedłużyła nadzieje na awans do 1/8 finału mistrzostw Europy. Były kadrowicz Marek Citko w rozmowie z TVPSPORT.PL mówi, że w końcu dla polskich kibiców zaczęły się emocje. – Przed spotkaniem z Hiszpanią mieliśmy mało pozytywnych fluidów. Nadzieja wróciła. Liczę na to, że remis z Hiszpanią nie był przypadkiem – dodaje.
Starcie z Hiszpanią udowodniło, że na zawodach takiej rangi trzeba po prostu odważnie atakować przeciwników. – Na Wembley zabrakło nam odwagi w pierwszej połowie. Tam też byliśmy w stanie wywieźć korzystny wynik. W końcu reprezentacja Polski zagrała więcej niż 45 minut dobrego meczu. Nie chodzi już nawet o sam wynik, a o walkę, determinację, pewność siebie… Chodzi o to, by kadra zapewniała sympatykom pozytywne emocje – komentuje 10-krotny reprezentant Polski.
– Według mnie najlepszym piłkarzem w naszym zespole był Kamil Glik. W końcu widzieliśmy taki mecz, w którym dobrze czuł się na boisku. Linia obrony ustawiona nieco wyżej, dużo twardej gry… Ponadto nareszcie pomógł naszej obronie Wojciech Szczęsny. Duże zaangażowanie widać był też u naszego kapitana – ocenia Citko.
– Nie można zapomnieć o Kozłowskim. To jego kolejny mecz w kadrze. Zagrał bez kompleksów, potrafił utrzymać się przy piłce. Liczę na to, że będzie coraz więcej grał, bo naszej reprezentacji przyda się świeża krew w środku pola – dodaje.
Na wysoką notę zasługuje też selekcjoner Paulo Sousa. Portugalczyk przed turniejem został obdarzony olbrzymim kredytem zaufania. Po spotkaniu ze Słowacją pojawiły się głosy powątpiewające w jego myśl trenerską i pomysł na reprezentację. Marek Citko zauważa ważną rzecz w decyzjach Sousy grając przeciwko Hiszpanii.
– Pochwalę go za ryzyko. Niejeden trener, mierząc się z Hiszpanią, bałby się, że przegra kilkoma bramkami i grałby defensywnie. Sousa odważnie postawił się wczorajszym rywalom. Przecież Hiszpanie byli po prostu zdziwieni w ciągu pierwszych kilku minut, widząc tak agresywnie pressujących naszych reprezentantów. To był przepis na sukces Sousy i to mu się udało. Nasz selekcjoner zmienił jeszcze jedno. Rozgrywaliśmy kiedyś mecz o wszystko, a teraz mamy drugi mecz o wszystko. Dotychczas to się nie zdarzało na mistrzostwach Europy czy mundialach – mówi były napastnik reprezentacji.
Komentarz:
Jacek Laskowski, Robert Podoliński