Anglicy nigdy w historii nie wywalczyli mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Na drodze stawało wiele czynników. Zdecydowanie zbyt często były to rzuty karne. Teraz Synowie Albionu chcą uniknąć powtórki z rozrywki. Według "The Telegraph" po każdym treningu ćwiczą wykonywanie "jedenastek" w warunkach meczowych.
Historia dotycząca rzutów karnych sięga Euro 1996. Anglicy grali wówczas u siebie i mieli gigantyczne nadzieje na wywalczenie trofeum. W półfinale zremisowali jednak z Niemcami (1:1). Doszło do "jedenastek", a w szóstej serii swojej próby nie wykorzystał Gareth Southgate – obecny selekcjoner reprezentacji.
Ta porażka zapoczątkowała serię, która niczym klątwa ciągnęła się za Synami Albionu. Już dwa lata później po rzutach karnych pożegnali się z mundialem (w 1/8 finału przegrali z Argentyną), w Euro 2004 oraz na mundialu 2006 w ćwierćfinale właśnie w taki sposób przegrywali z Portugalczykami. Podczas Euro 2012 skuteczniejsi od Anglików w strzałach z jedenastego metra byli za to Włosi.
Przełamanie przyszło dopiero w 2018 roku – w trakcie mundialu, gdy w 1/8 finału Wyspiarze zdołali pokonać w rzutach karnych Kolumbię.
Southgate doskonale wie, jak boli odpadnięcie z turnieju po ekscytującym, zremisowanym meczu. Dlatego uczula piłkarzy. Według "The Telegraph" jego zespół regularnie trenuje rzuty karne. Co więcej – robi to dokładnie w taki sposób, w wykonuje się je po zremisowanym meczu, gdy jeden zawodnik idzie z piłką w pole karne, a reszta czeka na środku.
Reprezentacja Anglii podobno po niemal każdych zajęciach trenuje rzuty karne. Co ciekawe często robią to w warunkach meczowych, czyli stoją grupą na środku boiska i pojedynczo podchodzą do jedenastek.
— Maciej Łuczak (@maciejluczak) June 25, 2021