Trener piłkarskiej reprezentacji Niemiec Joachim Loew musi przejść na emeryturę o 12 dni za wcześnie – napisała "Sueddeutsche Zeitung" po porażce drużyny narodowej z Anglią 0:2 w 1/8 finału mistrzostw Europy. Selekcjoner miał kontrakt do końca turnieju.
"Agresywni Anglicy zniszczyli sen o czwartym mistrzostwie Europy i zakończyli niegdyś złotą erę trenera mistrzów świata w 1/8 finału ME" – napisano na stronie internetowej gazety.
"Trzeba to powiedzieć: Anglia była lepsza. Sprytna taktycznie, z tyłu, z wyłączeniem kilku momentów – zamurowana" – dodano.
Za "zbyt sprytną" Anglię uznali też dziennikarze "Die Welt".
"Gorzki koniec ery Loewa. W środę zapewne ostatnia konferencja prasowa, a potem piłkarze jadą na wakacje, tak jak Loew. Jego następca jest już w zasadzie znany – Hans-Dieter Flick" – podkreślono.
Niemcy przegrali na Wembley z Anglią po raz pierwszy od 1966 roku, kiedy ulegli tam gospodarzom w finale mistrzostw świata. Dlatego w ostatnich latach pozwalali sobie traktować legendarną londyńską arenę, na której 11 lipca zostanie rozegrany finał bieżącej edycji ME, jako "swój" stadion.
"Sen o finale w Londynie umarł. Niemiecki mit o tym, że jesteśmy niepokonani na "naszym" stadionie od 1966 roku, przeminął. "Jogi" nie pożegna się z reprezentacją świętując kolejny tytuł" – podsumowano w serwisie internetowym "Bilda".
Portal sport1.de uznał, że wtorkowa porażka jest wyjątkowo trudna do zaakceptowania dla Loewa.
"W 198. meczu poniósł 34. porażkę - jedną z najbardziej gorzkich do przełknięcia. Trzy lata po blamażu na mundialu w Rosji po raz pierwszy prowadzona przez niego drużyna odpadła wcześniej niż w półfinale mistrzostw Europy" – zauważono.
"Era Loewa kończy się na Wembley. Zakończyli ją Sterling i Kane" – napisano z kolei na stronie internetowej magazynu "Kicker", przytaczając nazwiska strzelców goli dla gospodarzy.
Anglia zagra w sobotnim ćwierćfinale w Rzymie ze zwycięzcą spotkania Szwecji z Ukrainą.