{{title}}
{{#author}} {{author.name}} / {{/author}} {{#image}}{{{lead}}}
{{#text_paragraph_standard}} {{#link}}Czytaj też:
{{link.title}}
{{{text}}}
{{#citation}}{{{citation.text}}}
Sytuacja Sousy obserwowana przez innych trenerów. Czerczesow przejmie polską kadrę?
Piotr Kamieniecki /
Paulo Sousa pozostał selekcjonerem reprezentacji Polski po mistrzostwach Europy, ale piłkarskie kuluary są pełne spekulacji. Wszystko wskazuje na to, że kolejne tygodnie będą przynosiły nowe nazwiska w kontekście potencjalnych następców Portugalczyka. Sytuację biało–czerwonych obserwuje… Stanisław Czerczesow.
Wyścig o schedę po Bońku. Faworyt wkroczył do gry?
Po Euro 2020 ruszyły spekulacje dotyczące przyszłości Paulo Sousy. Ostatecznie Portugalczyk pozostał na stanowisku. Na razie szkoleniowiec ma przylecieć do kraju i obejrzeć między innymi mecz Legii z Florą w el. Ligi Mistrzów. Biało–czerwoni już we wrześniu rozegrają spotkania z Albanią, San Marino oraz Anglią w eliminacjach mistrzostw świata.
Sousa nie może być spokojny
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że Sousa nie może być w pełni spokojny o posadę. Każdy jego ruch w trakcie wrześniowych spotkań kadry będzie szczególnie obserwowany. Kontrakt selekcjonera obowiązuje tylko do zakończenia eliminacji mistrzostw świata. Jeśli Portugalczyk awansuje na mundial, wtedy umowa ma zostać automatycznie przedłużona.
Na razie Sousa pracuje, choć zapewne kolejne rozważania dotyczące jego przyszłości ruszą po wyborach na prezesa PZPN. Obaj kandydaci (Marek Koźmiński i Cezary Kulesza) zapewniają obecnie, że nie zwolnią szkoleniowca, ale nie da się przewidzieć, co stanie się po kolejnych występach kadry pod wodzą Portugalczyka. Pewne jest, że sytuacja Sousy będzie mocno śledzona i to nie tylko w Polsce.
– Nie zmienia się trenerów na dzień przed rozegraniem meczu. Poza tym od Zbigniewa Bońka usłyszałem, że Sousa ma kontrakt do końca eliminacji i jeśli awansujemy na mundial, to umowa automatycznie się przedłuża – twierdzi Kulesza. Koźmiński także już podkreślał, że chciałby pracować dalej z Portugalczykiem.
Selekcjoner z Rosji?
Polska z Sousą nie wyszła z grupy na mistrzostwach Europy. To naturalnie nie mogło pomóc 50-letniemu trenerowi, który zarabia miesięcznie ponad 70 tysięcy euro. Jedno należy zaznaczyć wprost – na dziś do zmiany selekcjonera droga jest jeszcze daleka.
Stanisław Czerczesow wraz z Rosjanami również nie wyszedł z grupy na Euro 2020, ale wynik przypłacił pożegnaniem z posadą. Były trener Legii Warszawa jest jednym ze szkoleniowców przyglądających się sytuacji w Polsce. Można usłyszeć, że dla 57-latka możliwość pracy z biało–czerwonymi byłaby atrakcyjną opcją.
Rosjanin zarabiał w swoim kraju ponad dwa miliony euro rocznie. To wpłynęło na majątek szkoleniowca. Słyszymy, że pieniądze nie będą liczyły się w momencie, w którym Czerczesow będzie wybierał swoje kolejne wyzwanie. Praca z Polakami mogłaby być ciekawa dla trenera pod względem ambicji.
Czerczesow zakończył swoją kadencję w rosyjskiej reprezentacji po blisko pięciu latach pracy. W tym czasie dotarł ze Sborną do ćwierćfinału mistrzostw świata, ale odpadł także po fazie grupowej z Euro 2020. Łącznie szkoleniowiec poprowadził zespół w 57 spotkaniach. 25 razy wygrywali Rosjanie, 21 razy lepsi byli rywale, a jedenaście razy padał remis.
Od zainteresowania samego szkoleniowca do otrzymania pracy, droga jest daleka. Media w Rosji donosiły, że były selekcjoner negocjuje możliwość objęcia CSKA Moskwa, ale w poniedziałek stołeczny klub poinformował, że trenerem będzie Aleksiej Bieriezucki. Nie zmienia to faktu, że jeśli dojdzie do zmiany selekcjonera, to z naszych informacji wynika, że Czerczesow będzie brany pod uwagę w roli następcy Sousy.
W kuluarach nie brakuje spekulacji dotyczących przyszłości selekcjonera i jego następcy. Tradycyjnie pojawia się także opcja ze szkoleniowcem z Polski. Wówczas najczęściej wymienia się nazwiska trzech trenerów, którzy prowadzą obecnie drużyny z PKO Ekstraklasy. Wśród nich są Piotr Stokowiec, Czesław Michniewicz oraz Marek Papszun.