| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa
To szansa dla Jagiellonii na czwarty mecz z rzędu bez porażki. Żółto-czerwoni po dwóch zwycięstwach nad Rakowem Częstochowa i Termalicą Bruk-Bet oraz remisie z Lechią Gdańsk tym razem zmierzą się z Górnikami z Zabrza.
Zarówno Jagiellonia Białystok, jak i Górnik Zabrze miały przed meczem dłuższy mikrocykl treningowy. To pomogło trenerowi żółto-czerwonych Ireneuszowi Mamrotowi w przygotowaniach do spotkania z gośćmi z województwa śląskiego.
– W naszej lidze mikrocykle nie są cykliczne. Zdarza się tak, że mamy więcej czasu na przygotowanie, a w następnej kolejce już mniej. Musimy, jako trenerzy, reagować. Mikrocykl przed meczem z Górnikiem jest dłuższy. Musimy patrzeć, jakie mamy następne dwa, a one znów będą krótsze – mówi Mamrot.
– W minionym tygodniu więcej trenowaliśmy pod względem fizycznym. Oczywiście z piłkami, ale jednak na większych obciążeniach. Następny mikrocykl pewnie będzie bardziej poświęcony założeniom taktycznym – dodał trener Jagi.
Przed spotkaniem z Górnikiem białostoczan nie opuścił nadal pech związany z urazami piłkarzy. Miesiąc przerwy po meczu z Termalicą czeka stopera Israela Puerto, z kolei na dwa miesiące z treningów wypadł też lewy obrońca Bartłomiej Wdowik, który był naturalnym zmiennikiem wahadłowego Bojana Nasticia.
– To spory problem. Wydawać się może, że Bojan nie ma teraz kolegi, który mógłby go zmienić, ale nie jest to do końca prawdą. Mamy ogranego na podobnej pozycji młodego piłkarza. Chodzi mi o Kacpra Tabisia, który dołączył do nas przed początkiem sezonu. Oczywiście on jest bardziej piłkarzem, który gra na prawej stronie, ale rozważamy opcję, że na lewą flankę może przejść Tomas Prikryl, a Tabiś będzie wtedy prawym wahadłowym. Ponadto jest jeszcze młody Eryk Matus i Bitok, który też może grać na tej pozycji – przekonuje Mamrot.