Przejdź do pełnej wersji artykułu

Serie A. Udinese – Juventus 2:2. Koszmarny występ Szczęsnego

Serie A. Udinese – Juventus 2:2. Koszmarny występ Szczęsnego Wojciech Szczęsny (L) w meczu z Udinese (fot. Getty)

Nowy sezon Serie A zaczął się fatalnie dla Wojciecha Szczęsnego. Błędy polskiego bramkarza sprawiły, że Juventus roztrwonił przewagę dwóch bramek i tylko zremisował 2:2 (2:0) z Udinese.

Juventus prowadził już od 3. minuty. Akcję latynosów zaczął Juan Cuadrado, kontynuował Rodrigo Bentancur, a zakończył technicznym strzałem Paulo Dybala. 20 minut później akcja poszła w drugą stronę. Dybala fantastycznie przerzucił piłkęna kilkadziesiąt metrów do Cuadrado, Kolumbijczyk ładnie przyjął, prostym zwodem oszukał obrońcę i strzelił w "długi" róg.

Czytaj też:

Łukasz Skorupski

Serie A. Bologna odwróciła losy spotkania i pokonała beniaminka z Salerno

Druga połowa zaczęła się lepiej dla gospodarzy. W 51. minucie duży błąd popełnił Wojciech Szczęsny. Polak "wypluł" przed siebie piłkę po dość prostym strzale i próbując obronić dobitkę faulował Tolgaya Arslana. Sędzia pokazał żółtą kartkę i podyktował rzut karny, który na gola zamienił Roberto Pereyra.

Kilka chwil później wydawało się, że będzie kolejne "wapno" dla Udinese. Danilo faulował w polu karnym Gerarda Deulofeu, ale wcześniej w tej akcji był spalony. W międzyczasie na murawie pojawił się Cristiano Ronaldo, który niespodziewanie zaczął mecz na ławce.

Naciskali jednak gospodarze i w 83. minucie trafili na 2:2. W zupełnie niepotrzebne kiwki pod własną bramką wdał się Szczęsny. Stracił piłkę na rzecz Stefano Okaki, ten oddał ją do Deulofeu i Hiszpan wyrównał. Wideoweryfikacja potwierdziła, że nie było spalonego.

Do końca oba zespoły walczyły o pełną pulę. W 96. minucie padł nawet gol. Strzelił go niezawodny Ronaldo. Bianconeri oszaleli z radości, ale na krótko, bo kolejna analiza VAR potwierdziła, że "CR7" był na minimalnym spalonym. Końcowy wynik: jednak 2:2. Ale żółta kartka dla Portugalczyka za zdjęcie koszulki została...

Tak grał Wojciech Szczęsny:

Oba stracone gole to jego wina. W innych sytuacjach te był bardzo nerwowy. I choć w doliczonym czasie popisał się jedną, ładną paradą, to Massimiliano Allegri na pewno nie tego spodziewał się po polskim bramkarzu. Ocena: 1 (skala 1-10)

Źródło: tvpsport.pl
Unable to Load More

Najnowsze

Zobacz także