Biało-czerwoni w sobotę powalczą o finał mistrzostw Europy. Daniel Pliński jest przekonany, że wystąpią w nim Polacy. – Jeżeli zagramy na 80 procent, to powinniśmy pokonać rywala – powiedział w rozmowie z TVPSPORT.PL. Transmisje meczów w TVP1, naszej aplikacji mobilnej oraz stronie internetowej.
Jakub Kłyszejko, TVPSPORT.PL: – Jak oceni pan dotychczasowe występy kadry Vitala Heynena w mistrzostwach Europy?
Daniel Pliński, były reprezentant Polski, mistrz Europy i wicemistrz świata, trener kadry U-21: – Nasza drużyna na nowo zaczęła się bawić siatkówką. Dwa pierwsze mecze po nieudanych igrzyskach olimpijskich były bardzo trudne, ale moment przełomowy przyszedł w spotkaniu z Serbią. Wygraliśmy 3:2 po wyrównanej walce. Wrócił błysk w naszym graniu. Siatkówka ponownie sprawia przyjemność chłopakom, dlatego dzisiaj widzimy reprezentację w takiej formie. Jest ona zdecydowanie lepsza, niż w Tokio. Jest to związane z tym, że gramy u siebie. Kibice mają duży wpływ na to, że nasza drużyna wygląda tak dobrze.
– Co zmieniło się w grze reprezentacji, porównując ME do igrzysk olimpijskich?
– Po pierwsze, nie możemy mówić o Tokio, że był to nieudany turniej. Gdybyśmy rozpisali wszystko na czynniki pierwsze, to zobaczylibyśmy, że o porażce zadecydował jeden fragment w czwartym secie. Straciliśmy całą przewagę przy trudnej zagrywce rywali. Nie lubię gdybać, ale gdybyśmy wygrali tamten mecz, to zagralibyśmy w finale i pewnie wrócilibyśmy do domu ze złotem. Trochę zabrakło nam szczęścia. Niestety tak już jest w sporcie i nikt nie pamięta o tym, jak wyglądał mecz, lecz wspominamy końcowy wynik. On nie był korzystny. Co się zmieniło? Cieszymy się grą. Tam byliśmy stawiani w roli faworyta i to nam ciążyło. Tutaj ciśnienie nieco zeszło i fantastycznie, a przede wszystkim mądrze bawimy się siatkówką. Dokonujemy dobrych wyborów, dlatego gramy skutecznie i pewnie wygrywamy.
– Już teraz słychać głosy, że kilka drużyn zlekceważyło ten turniej. Rosjanie przyjechali rezerwowym składem, Francuzi nie podeszli do imprezy na sto procent. Zgodzi się pan z tym, że ewentualny sukces kadry i tak może być deprecjonowany?
– Przed mistrzostwami Europy siedziałem przy kawce i myślałem, że właśnie Rosjanie i Francuzi pewnie potraktują ten turniej ulgowo. Jednak szybko sobie uświadomiłem, że mistrzów olimpijskich obejmuje wybitny szkoleniowiec Bernardo Rezende. Zmiana trenera zawsze jest nowym impulsem i wiedziałem, że Trójkolorowi będą chcieli powalczyć o medal. Grali najlepszą szóstką i do meczu z Czechami wyglądali wyśmienicie. W grupie przegrali tylko jednego seta. Zadecydowała dyspozycja dnia. Rosjanie przyjechali tylko bez Maksima Michajłowa. Pozostali są wicemistrzami olimpijskimi i takie stawianie sprawy jest po prostu nieuczciwe wobec naszej drużyny. Oni zasłużyli na to, aby być w półfinale. Zawdzięczają to tylko swojej dobrej grze.
– Podoba się panu nowy format turnieju? Powiększenie mistrzostw nie wpłynęło na poziom imprezy?
– Nie mam takiego wrażenia. Nasz kontynent jest najmocniejszy na świecie. W Europie jest sporo zespołów, które poradziłyby sobie na igrzyskach olimpijskich czy mistrzostwach świata, ale system kwalifikacji sprawia, że jadą tam tylko nieliczni. Dlatego też ME są dla nich bardzo ważne. Portugalia niby wydawała się kopciuszkiem, ale straciliśmy z nią seta. Podobnie jak z Grecją. Europejska siatkówka się rozwija, a poziom coraz bardziej wyrównuje.
– W półfinale zmierzymy się ze Słowenią. Nie jest to jeden z naszych najwygodniejszych rywali. Obawia się trener tego meczu?
– Raz przegraliśmy z nimi, grając w najmocniejszym składzie. Miało to miejsce w półfinale ME, który zresztą był rozgrywany w Słowenii. Ten mecz był specyficzny. Publiczność szalała i poniosła gospodarzy do zwycięstwa. W Lidze Narodów ograliśmy ich gładko. Oczywiście, nie możemy lekceważyć Słoweńców, bo to dobrze poukładana i świetnie serwująca drużyna. Nie będzie to łatwy mecz, ale tym razem to my gramy u siebie i jeżeli zagramy na 80 procent, to powinno wystarczyć do pokonania rywala. Mamy gigantyczny potencjał. Trzymam kciuki za chłopaków i wierzę, że zagramy w finale.
– Biało–czerwona publiczność zawsze niesie naszych siatkarzy do zwycięstw. Można powiedzieć pół żartem, pół serio, że wszystkie imprezy powinny odbywać się w Polsce.
– Ludzie stęsknili się za siatkarzami, a także widowiskami sportowymi i emocjami. Cieszę się, że wszystko wróciło do normy i znów możemy razem przeżywać dobrą grę naszego zespołu. Mam nadzieję, że pandemia już nam nie przeszkodzi. Sportowiec wychodzi na boisko po to, aby wygrać, ale też pokazać się kibicom. Bez nich sport nie ma sensu.
– Ewentualny medal mistrzostw Europy pozwoli zapomnieć o igrzyskach olimpijskich?
– Ja już zapomniałem. Mam nadzieję, że siatkarze też. Jeżeli ktoś uprawiał sport, to wie, że coś takiego się zdarza. Nie możemy już płakać nad rozlanym mlekiem. Trzeba wywalczyć medal mistrzostw Europy. Każdy krążek będzie sukcesem i należy go potem docenić.
Rywalami 🇵🇱Polaków w półfinale #EuroVolleyM będą 🇸🇮Słoweńcy. Dobra okazja do rewanżu za #EuroVolley2019. W drugim półfinale zagrają 🇮🇹Włosi i 🇷🇸Serbowie. Mecze w sobotę w #Katowice pic.twitter.com/berrN7UV46
— POLSKA SIATKÓWKA (@PolskaSiatkowka) September 15, 2021
0 - 3
USA
1 - 3
USA
0 - 3
Niemcy
2 - 3
Słowenia
3 - 0
Egipt
3 - 1
Argentyna