Jeden wieczór pokazał, że Motor Lublin ma potencjał kibicowski godny PKO Ekstraklasy. Ale na boisku drugoligowiec postawił trudne warunki mistrzom kraju. – Nie uwierzyłbym wcześniej, że będę miał niedosyt po spotkaniu z Legią Warszawa – stwierdził Marek Saganowski, szkoleniowiec Motoru i były gracz Wojskowych.
Legia Warszawa awansowała do 1/4 finału Pucharu Polski, choć spotkanie w Lublinie przez długi czas było bolesne dla mistrzów Polski. Stołeczny zespół przegrywał do przerwy 0:1 po trafieniu Michała Fidziukiewicza, a w drugiej połowie także przeżywał trudne chwile. Ostatecznie sprawę załatwiły trafienia Luquinhasa oraz Szymona Włodarczyka, dla którego była to pierwsza bramka w barwach Wojskowych. Legia wygrała 2:1.
Mecz w Pucharze Polski pokazał również, że w Lublinie drzemie wielki potencjał kibicowski. Na meczu pojawiło się 14 914 widzów, co oznaczało, że stadion wypełnił się praktycznie w komplecie. Taka liczba oznaczała także pobicie dotychczasowego rekordu frekwencji. Poprzednio wynosił on 14 911 kibiców i został ustanowiony w trakcie meczu Polski ze Słowacją podczas mistrzostw Europy do lat 21 w 2017 roku.
Fani Motoru urządzili sobie święto, które uczcili odpalając masę środków pirotechnicznych. Nie zabrakło nawet fajerwerków, które zostały użyte poza stadionem. Całość była tak intensywna, że doszło do zadymienia obiektu. Spotkanie przerwano nawet na kwadrans. W tym czasie gracze zeszli do szatni i… mieli czas na zmianę nastawienia. Można było mieć wrażenie, że chwila oddechu pomogła Legii, która uspokoiła grę i zaczęła wracać na właściwe tory.
Piłkarze zaproszeni do ławek. Za stadionem fajerwerki. Potężne racowisko w Lublinie. @sport_tvppl pic.twitter.com/kymfnATGiL
— Piotr Kamieniecki (@PKamieniecki) December 1, 2021
– Za nami trudne spotkanie. Puchar Polski rządzi się swoimi prawami i wiedzieliśmy, jakie warunki postawi nam Motor. Nie było łatwo, ale po zmianach w drugiej połowie nasza dominacja nie podlegała dyskusji. Najważniejszy jest awans i drugie zwycięstwo z rzędu. Oby udało się podtrzymać passę – powiedział Marek Gołębiewski, trener stołecznej ekipy.
– Nawet w przerwie uczulałem zawodników na konkretne kwestie. Tak było choćby z aspektem uderzeń z dystansu. Motor dobrze grał w niskim ustawieniu, stosował kompaktową defensywę. Mieliśmy dzięki temu szansę na zdobycie bramki po strzale zza pola karnego. Udało się za sprawą pięknego trafienia Luquinhasa. To chyba najładniejszy gol w 1/8 finału Pucharu Polski. Trochę szkoda, że daliśmy się pokonać w pierwszej połowie, ale dobrze, że znów trafiliśmy po stałym fragmencie gry – zwrócił uwagę szkoleniowiec Wojskowych.
Na zdjęciach wygląda, jakby szła w trybuny. Bramkarz też tak chyba myślał :P pic.twitter.com/9SMVJDezIR
— FotoPyK (@FotoPyK) December 1, 2021