Czasem poznaje się ludzi, z którymi można konie kraść. Wydaje się, że po ostatnich przejściach Mauro Icardi i Wanda Nara o sobie tego nie powiedzą. Nie przeszkadzało im to jednak, by prać nie tylko swoje brudy, ale i brudne pieniądze, okradając tym samym argentyńskiego fiskusa. Para została pozwana i grozi jej areszt. Oby nie domowy.
O małżeństwie Icardich w ostatnich miesiącach było głośno. Piłkarz Paris Saint-Germain miał zdradzać żonę, która podjęła decyzję o rozstaniu. Piłkarski światek był świadkiem telenoweli, do której nie wszyscy chcieli zasiadać, ale o niej słyszeli. Wanda Nara najpierw powiedziała "nara", po czym po łzawych namowach Mauro zdecydowała się dać mu jeszcze jedną szansę. I choć na boisku Icardi zwykle więcej ich nie potrzebował, to w życiu idzie mu znacznie gorzej.
Wydawało się, że kryzys u państwa Icardich to sprawa miniona, nic jednak z tego. Choć była partnerka Maxiego Lopeza i były przyjaciel tegoż piłkarza w mediach społecznościowych już wielokrotnie zadeklarowali sobie miłość, wierność i bycie ze sobą, dopóki kolejna zdrada ich nie rozłączy, rozłączyć może ich areszt. Oboje są podejrzewani o pranie brudnych pieniędzy. Fernando Miguez, szef Argentyńskiej Fundacji na rzecz Pokoju i Zmian Klimatu, złożył w sądzie skargę na popularną parę. Oskarżył ich firmę Work Marketing Football SRL o "pranie brudnych pieniędzy", "przemoc instytucjonalną" i "korupcję strukturalną".
Mauro Icardi & Wanda Nara accused of corruption & money laundering following investigation in Argentina. https://t.co/oUMy9ty3lt
— Get French Football News (@GFFN) December 17, 2021