Krzysztof Piątek wrócił do strzelania w lidze włoskiej. Polak zdobył bramkę w meczu swojej Fiorentiny ze Spezią i walnie przyczynił się do zwycięstwa 2:1, ale też zmarnował rzut karny. – Chłopaki sprawili, że dalej byłem pewny siebie, jesteśmy prawdziwą rodziną – przyznał Polak po końcowym gwizdku.
Viola przeważała przez całe spotkanie w Ligurii, ale prawie straciła dwa punkty. W samej końcówce Sofyan Amrabat popisał się jednak pięknym i skutecznym uderzeniem z dystansu. Tym samym nieco uratował też skórę Polakowi, który wcześniej zmarnował rzut karny.
– Jak zszedłem z boiska przy stanie 1:1 to i tak byłem pewien, że strzelimy drugiego gola. Nad swoimi karnymi muszę popracować, natomiast ze zdobytej bramki jestem szczęśliwy. To ważne trzy punkty – podkreślił w stacji "DAZN" Piątek, którego Fiorentina zbliżyła się do strefy awansu do europejskich pucharów raptem na punkt.
Teraz przed Toskańczykami kolejne wyzwania. Już w najbliższy weekend podejmą Atalantę Bergamo. O wyjściowy skład na to spotkanie Polak będzie rywalizował z innym nowym nabytkiem zespołu, Arthurem Cabralem. – Nie czuję presji, chcę być pierwszym napastnikiem zespołu. Z trenerem ciągle rozmawiamy o tym, żeby było coraz lepiej. Wszyscy sobie pomagamy. Nie wiem, ile bramek zdobędę do końca sezonu. Koncentruję się na najbliższym meczu – podkreślił Piątek.