| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa
Postawiliśmy na inne ustawienie, a największą zmianą była kwestia mentalna. Dzięki temu wygraliśmy i mogę zadedykować tę wygraną Cezaremu Kucharskiemu, który walczy o zdrowie i... jest lepiej – powiedział Aleksandar Vuković, trener Legii Warszawa, po pokonaniu Wisły Kraków.
Legia Warszawa pokonała 2:1 Wisłę Kraków w spotkaniu 23. kolejki PKO Ekstraklasy. Wynik spotkania ważył się do ostatnich sekund. Spokojnie nie było także na trybunach, gdzie fani Wojskowych symbolicznie żegnali Dariusza Mioduskiego, prezesa i właściciela stołecznego klubu.
– Nie jest o to łatwo w momentach, gdy nie ma odpowiedniego potwierdzenia w wynikach, gdy brakuje wygranych. Jesteśmy po drugim zwycięstwie w rundzie wiosennej i może pozwoli to trochę podbudować pewność siebie. Wtedy gracz jest efektywniejszy: szybciej biega i dokładniej podaje. Staram się przekazywać taką energię. Nie chcę o sobie wiele mówić, ale uważam się za odważnego człowieka, który jest daleki od zdeprymowania i nie zważam na to, co twierdzą inni. Po przegranym meczu, jak i po zwycięstwie, robię dokładnie to samo. Drużyna musi działać podobnie. Jeśli widzę strach wśród zawodników, to sądzę, że bierze się to też ode mnie, a… nie mam w sobie strachu. Kiedy jest najtrudniej, musimy być najodważniejsi i w tę stronę możemy przesadzać – dodał szkoleniowiec Wojskowych.
– Drużynie należą się podziękowania za walkę. Legia potrafiła, a jednak wyrównaliśmy i byliśmy w stanie kontrolować mecz w drugiej połowie. Drugi gol dla gospodarzy padł w kontrowersyjnych okolicznościach. To trudne, ale musimy zaakceptować tę sytuację i przygotowywać się do kolejnego spotkania – mówił za to Jerzy Brzęczek, trener Wisły.
– W piłce nożnej nigdy nie ma gwarancji. Klub, dyrektor sportowy i cały dział pracują nad wzmocnieniami, ale mam pełne zaufanie do zawodników, którzy są w kadrze. Potrzebujemy punktów, by utrzymać się w Ekstraklasie. Znam naszą trudną sytuację, ale widzę zaangażowanie graczy i wierzę, że przyjdzie moment, w którym seryjnie zaczniemy zdobywać punkty. Ale nie zmienia to faktu, że walka o utrzymanie będzie trwała do samego końca – dodał były selekcjoner reprezentacji Polski.
– Postawiliśmy na czwórkę defensorów i była to decyzja przemyślana, choć też nieco ryzykowna. Stawialiśmy zimą na inny system, a w dodatku nie mieliśmy w piątek klasycznego prawego obrońcy. Na szczęście Lindsay Rose zaprezentował się poprawnie. Zaskoczył na plus, choć nie jest to jego nominalna pozycja. Jestem zadowolony z jego postawy. Analizuję trzy pierwsze mecze w rundzie wiosennej. Punktowo, to zdobycz na poziomie Lecha Poznań, choć nasza gra nie była ok – stwierdził Vuković.