W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego Argentyna wygrała 3:0 z Wenezuelą w kwalifikacjach mistrzostw świata w Katarze. Jednego z goli strzelił Lionel Messi, który po meczu przyznał, że będzie musiał mocno zastanowić się nad swoją przyszłością po tegorocznym mundialu.
Argentyńczycy marcową przerwę na zgrupowanie reprezentacji traktują w kategoriach przygotowań do zimowych zmagań w Katarze, bowiem awans na mistrzostwa zapewnili sobie dużo wcześniej. Messi w obecnym sezonie regularnie zawodzi w klubie, ale mecz reprezentacji pokazał, że nie zapomniał, jak strzela się gole. Grudniowy mundial może być punktem zwrotnym w jego karierze. – Nie wiem, co będę robił po mistrzostwach świata. Myślę o tym, co przede mną. Po turnieju w Katarze będę musiał znowu rozważyć wiele rzecz – powiedział zeszłoroczony zdobywca Złotej Piłki.
Jego wątpliwości co do przyszłości nie mają związku z frustracją, która pojawiła się przy okazji gry w reprezentacji. Pierwsze trofeum, jakie Messi zdobył z Argentyną, to zwycięstwo w zeszłorocznym Copa America. – Jestem tutaj szczęśliwy i wdzięczny za to wszystko – dodał. W czerwcu skończy 35 lat. Jeden z reporterów zapytał, czy zamierza kontynuować grę w reprezentacji po zimowym mundialu. – Nie wiem. Prawda jest taka, że nie mam pojęcia – poinformował. – Myślę o tym, co przed nami. O wtorkowym meczu z Ekwadorem czy o wrześniowych przygotowaniach.
Messi został wygwizdany przez kibiców swojego klubu w ostatnim przegranym meczu z Monako. To pokłosie fatalnej formy drużyny, która regularnie potyka się w lidze, a ostatnio odpadła także z Ligi Mistrzów. Po strzeleniu trzeciego gola w meczu z Wenezuelą otrzymał za to ogromne wsparcie od fanów Argentyny. Wątpliwości budzi nie tylko jego przyszłość reprezentacyjna, ale także klubowa. Brak sukcesów i kiepska atmosfera sprawia, że być może Messi latem będzie chciał opuścić Parc de Princes.