| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa
Śląsk Wrocław w tym sezonie zawodzi. Drużyna jeszcze latem grała w europejskich pucharach, a teraz musi martwić się o utrzymanie w PKO Ekstraklasie. Waldemar Sobota nie ma jednak wątpliwości, że jego zespół pozostanie w lidze. – Wpadliśmy w spiralę złych wyników, w pewnym momencie nie chodziło już o umiejętności, a o psychikę – tłumaczył doświadczony pomocnik w rozmowie z TVPSPORT.PL.
Maciej Rafalski, TVPSPORT.PL: – Tuż przed przerwą na mecze reprezentacji udało wam się pokonać Wisłę Płock i przełamać złą serię. Pewność siebie wzrosła?
Waldemar Sobota: – Na pewno każdy złapał trochę oddechu, ale nadal zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji. Wszyscy potrzebowaliśmy tej wygranej i bardzo tego chcieliśmy. Głowa odgrywała kluczową rolę i dobrze, że udało się przełamać. W ostatnich dwóch kolejkach zdobyliśmy cztery punkty, z niełatwymi rywalami. Gdybyśmy rozmawiali przed tymi starciami, to mój nastrój byłby bardziej ponury.
– Skąd w ogóle wziął się ten kryzys? Na początku sezonu nie było przesłanek ku temu, że wasze wyniki będą tak słabe.
– Niestety, każdy w drużynie dołożył do tego swoją "cegiełkę". Cele były kompletnie inne, nie chcieliśmy się znaleźć w tym miejscu. Nie chcę zrzucać tego na pech czy szczęście, bo nie zawiedliśmy w pojedynczym spotkaniu tylko w wielu meczach. Na wszystko można sobie zapracować. Wpadliśmy w spiralę złych wyników, w pewnym momencie nie chodziło już o umiejętności, a o psychikę. Na podsumowanie tego wszystkiego przyjdzie czas po rundzie. Trzeba myśleć o pozytywach i zrobić wszystko, by zakończyć rozgrywki w lepszych nastrojach.
– Z powodu porażek z zespołem pożegnał się trener Jacek Magiera.
– To zawsze jest trudne. Po pewnym czasie powstaje jakaś więź między trenerem a zawodnikami. Później, gdy zostaje zwalniany, jest ci przykro. Niestety tak to wygląda w piłce. Nie powiem na trenera Magierę złego słowa.
– Ostatnio zaczęliście prezentować się lepiej, ale przed wami bardzo trudne mecze. Zagracie z Lechem Poznań, a następnie z Rakowem Częstochowa.
– Wiadomo, że będzie ciężko, ale w tej lidze nie ma łatwych spotkań, zwłaszcza w końcówce sezonu. Prawie wszystkie drużyny wciąż grają "o coś". Jedni walczą o utrzymanie, inni o mistrzostwo. Niezależnie od przeciwnika – my musimy patrzeć na siebie i wykonać swoją pracę jak najlepiej. A wtedy na pewno będziemy znowu regularnie wygrywać mecze.
– Jak układa się współpraca z Piotrem Tworkiem?
– Wrażenie z pierwszych tygodni jest pozytywne. Zdobyliśmy cztery punkty, co poprawiło nastroje. Widać, że trener mocno żyje swoją pracą i robi wszystko, by nam pomóc.
– Starasz się wesprzeć młodszych kolegów? Dla niektórych z nich być może to pierwsza taka sytuacja.
– Oczywiście, że staram się im podpowiedzieć i pomóc. Wiem też jednak, że ciężar za to, co się dzieje, musi spaść na wszystkich. Jesteśmy drużyną i każdy musi wziąć na siebie odpowiedzialność. Ta niepewność z czasem dotknęła każdego i teraz musimy jak najszybciej się podnieść. Oczywiście mamy wielu doświadczonych zawodników, którzy są gotowi wziąć na siebie odpowiedzialność i poprowadzić młodszych kolegów.
– Najbardziej zawodzi defensywa? Pod względem liczby straconych goli jesteście na szóstym miejscu w lidze.
– Za defensywę odpowiada cała drużyna – zaczynając od napastnika po bramkarza. Jeśli spojrzy się na cały sezon, to musimy przyznać, że tracimy zbyt dużo bramek. Ale w ostatnich czterech spotkaniach straciliśmy tylko dwa gole, dwa razy zachowaliśmy czyste konto. Widać poprawę.
– Jak cennym zawodnikiem był Mateusz Praszelik, który odszedł do Włoch?
– Wiadomo, że miał niezłe liczby i był w formie, dzięki czemu zapracował na transfer. Mateusz ma duży potencjał i "ciąg" na bramkę. Ten transfer to była szansa zarówno dla niego jak i dla klubu, by zarobić pieniądze, więc trudno dziwić się takiej decyzji. Mamy jednak innych graczy, którzy powinni brać grę w ofensywie na siebie.
– Od siebie chyba też wymagasz znacznie więcej.
– Oczywiście, w tym sezonie liczyłem na większą liczbę minut na boisku. W poprzednich latach, czy to w Śląsku czy innych drużynach grałem o wiele więcej. Teraz wygląda to trochę "goło". Były momenty, w których z różnych powodów nie byłem brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Teraz nie ma jednak sensu o tym rozmyślać. Wszystko schodzi na dalszy plan, priorytetem są nadchodzące spotkania i walka o jak najlepsze zakończenie sezonu.
– Czujesz się słabszy od tych, którzy grali?
– Mimo upływu lat, fizycznie czuję się dobrze. Gdybym uważał, że odstaję od reszty piłkarzy, na pewno bym na to nie narzekał. Jest jeszcze kilka kolejek, z których chcę wyciągnąć maksimum. Nie zamierzam jednak chodzić do trenerów i się żalić. To nie w moim stylu. Wiem, że wciąż mogę tej drużynie wiele dać. Znam swoją wartość i wierzę, że dołożę cegiełkę do dobrego zakończenia tego sezonu.
– Latem wygasa twój kontrakt. Chciałbyś zostać w Śląsku?
– Nie stawiam przed sobą takiego ultimatum i nie zaprzątam sobie głowy myślami o kolejnym sezonie. Najważniejsze jest to, by skupić się na obecnym i osiągnąć jak najlepszy możliwy wynik. Najpierw musimy wykonać swoją pracę w ostatnich meczach tego sezonu i nie ma tu miejsca na interesy osobiste – najważniejsza jest drużyna i nasz wspólny wynik.
– Na temat sytuacji Śląska wypowiedział się nawet prezydent miasta...
– Wszyscy są rozczarowani, bo nie wygląda to tak jak powinno. Śląsk przyzwyczaił do czego innego. Prezydent tak zareagował, ponieważ zależy mu na dobru klubu. Wierzę, że teraz zaczniemy regularnie punktować. Liczymy na wsparcie kibiców, którzy wielokrotnie nam pomogli. Zostało osiem spotkań, i jestem przekonany, ze przy dobrej serii możemy ten sezon skończyć w dobrych humorach i na lepszej pozycji w tabeli.
– Jak oceniasz swój powrót do Śląska?
– Wróciłem do klubu, do którego mam wielki sentyment. Zdobyłem z nim mistrzostwo, wicemistrzostwo, znalazłem się na trzecim i czwartym miejscu. Gdy skończę grać w piłkę, z przyjemnością będę wracał do tych czasów. Śląsk był dla mnie bardzo ważny i tak pozostanie. Nie zmieni tego nawet ten gorszy sezon, który trwa, chociaż mocno wierzę, że zakończymy go z pozytywnym akcentem.
– Bierzesz w ogóle pod uwagę to, że możecie spaść z Ekstraklasy?
– Nie ma takiej możliwości. Nie chcę jednak używać tych wyświechtanych haseł o dużej jakości czy wyciąganiu wniosków. Musimy zrobić wszystko, by ten sezon zakończyć jak najwyżej. Wciąż mamy do zdobycia 24 punkty i zrobimy wszystko, żeby zgarnąć ich jak najwięcej.