Kibice w Liverpoolu szaleją, ale tym razem to sympatycy Evertonu mieli swoje powody do radości. Po szalonym meczu z Crystal Palace zakończonym wygraną 3:2 The Toffees zapewnili sobie pozostanie w Premier League. Zespół Franka Lamparda przegrywał 0:2, ale odwrócił losy meczu. Przy bramce na zwycięstwo fani zwariowali z radości – i wbiegli na boisko. Ot, ile znaczy utrzymanie.
Everton to marka, która w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii, czy to Premier League, czy niegdysiejszej Division One gra najwięcej sezonów ze wszystkich klubów na Wyspach Brytyjskich. W tym roku The Toffees długo musieli walczyć o przetrwanie. Fatalna kadencja Rafaela Beniteza umieściła graczy z Liverpoolu w dolnej części tabeli, a początek pracy Franka Lamparda też nie był zbyt udany. The Toffees spadli do strefy spadkowej, gdy nagle odpaliło Burnley. Widmo relegacji było coraz bardziej realne. Zwłaszcza, gdy w ostatnim w tym sezonie meczu na Goodison Park Crystal Palace prowadziło już 2:0.
W wypadku porażki Everton miałby ledwie punkt przewagi nad Leeds i Burnley i zdecydowanie najtrudniejszy mecz z tej trójki – starcie z wciąż marzącym o Lidze Mistrzów Arsenalem. Przy szalonym dopingu fanów Everton krok po kroku odwracał losy rywalizacji. W 54. minucie gola strzelił Michael Keane, w 75. wyrównał Richarlison – do zapewnienia utrzymania potrzebna była jeszcze jedna bramka. W końcu w 85. minucie strzelił ją Dominic Calvert-Lewin. Kibice nie wytrzymali i już wtedy wbiegli na boisko, doprowadzając do przerwania gry.
The scenes at Goodison Park after Dominic Calvert-Lewin scored pic.twitter.com/fjk8mXrtAq
— Mirror Football (@MirrorFootball) May 19, 2022
𝙋𝙍𝙀𝙈𝙄𝙀𝙍 𝙇𝙀𝘼𝙂𝙐𝙀 𝙎𝘼𝙁𝙀𝙏𝙔
— Football Daily (@footballdaily) May 19, 2022
Everton come from two goals down to win 3-2 at Goodison Park to confirm their Premier League status for ANOTHER season. 💪 pic.twitter.com/1Ksp7Bake3