Najprawdopodobniej już niebawem będziemy mogli cieszyć z występów kolejnego Polaka (czwartego w historii) na parkietach najlepszej ligi świata. Jeremy Sochan w rozmowie z TVPSPORT.PL opowiedział o swoim wymarzonym kierunku w NBA, zaletach, słabszym punkcie, wszechstronności, grze w reprezentacji Polski i relacjach z trenerem Igorem Miliciciem. – Mam nadzieję, że niedługo ponownie zagram dla biało-czerwonych – przyznał 19-latek.
Jakub Kłyszejko, TVPSPORT.PL: – Polska ponad trzy lata czeka na kolejnego przedstawiciela w najlepszej lidze świata. Zdajesz sobie sprawę, jak ważny moment się zbliża?
Jeremy Sochan, reprezentant Polski w koszykówce: – Chyba tak. Będzie to bardzo "duży" dzień. Mam nadzieję, że będę długo w NBA i czeka mnie wiele świetnych momentów.
– Pojawia się lekki stres czy jesteś wyluzowany przed tym dniem?
– Myślę, że jedno i drugie. Jest pozytywny stres. Musi być, ponieważ będę w NBA, a nigdy wcześniej tam nie byłem. Mam w sobie pozytywną energię. Jestem "lużny", będę dużo trenować i mocno grać. Będzie dobrze!
– Uważasz, że jesteś pewny siebie?
– Zawsze staram się myśleć, że będę dobrze grał. Czy to w NBA, czy w kadrze.
– Kiedy pomyślałeś, że jesteś gotowy, aby zgłosić się do draftu?
– Kilka miesięcy temu. Graliśmy wtedy z UNC. Przegraliśmy, ale potem rozmawiałem z rodziną i agentem. Powiedziałem, że jestem gotowy, aby zrobić kolejny krok i powalczyć o NBA.
Jeremy Sochan spotkał się z przedstawicielami San Antonio Spurs
– W ostatnim czasie prezentowałeś swoje umiejętności w NBA Draft Combine (wielodniowy casting dla kandydatów do gry w NBA). Jak z twojej perspektywy wyglądał ten czas?
– W Chicago było bardzo fajnie. Było nawet ciepło! Dużo rozmawiałem z przedstawicielami różnych zespołów. Nie grałem tam pięć na pięć, nie robiłem testów. Gadałem dużo i to było fajne. Były tam legendy – na przykład Manu Ginobli z San Antonio Spurs. Bardzo mi się podobało.
– Jakie wrażenie zrobili na tobie Ginobli i Brian Wright?
– Bardzo pozytywne. Oni chyba mnie lubią. Myślę, że byłoby to dobre miejsce dla mnie, ale zobaczymy. Nie wiem, co się wydarzy w drafcie.
– Jakie jest twoje podejście do statystyk, porównań, przewidywań przed draftem?
– Nie nastawiam się, czy muszę być w TOP5 czy TOP10. Chciałbym przede wszystkim otrzymać szansę, dużo rozmawiać z trenerem i stawać się lepszym. Numer w drafcie nie jest dla mnie szczególnie ważny. Byłoby jednak fajnie znaleźć się w TOP15. Widzę, że moja sytuacja jest dobra.
– Co dała ci nauka w Baylor? Jak się zmieniłeś przez ten czas?
– Jestem "większy" fizycznie, ale moje gra jest też "większa". Nauczyłem się lepiej bronić i zbierać. W ofensywie również się poprawiłem. Mój rzut również stał się lepszy. Czas w Baylor dał mi dużo.
– Przedstaw się proszę polskim kibicom. Opowiedz w kilku zdaniach o sobie i swoim stylu.
– Mam bardzo dużo energii po dwóch stronach parkietu. Lubię grać w obronie, zarówno na rozgrywającego, jak i centra. Potrafię kozłować, podawać, rzucać. Myślę, że umiem wszystko (śmiech). Zawsze może być lepiej, ale mam bardzo dobre podstawy.
– Gdzie nauczyłeś się wszechstronności?
– Moja mama Aneta Sochan grała na "jedynce". Bardzo pomogła mi pod każdym względem. Gdy byłem w kadrze Polski, to mój pierwszy trener Dawid Mazur dał mi dużo pewności siebie. Uwierzył we mnie i pokazał, że nie muszę być tylko pod koszem.
Get me back in a White & Red Jersey �� I miss it! Got different hair this time ;) ��❤️ pic.twitter.com/djSpmIXlA1
— Jeremy Sochan (@SochanJeremy) May 21, 2022
– Co Jeremy Sochan lubi robić poza koszykówką?
– Mam sporo wolnego czasu. Lubię grać na Xboxie i oglądać filmy. Często i chętnie bywam też na zewnątrz. Czasami czytam. Interesuję się koszykarską modą, a szczególnie butami (śmiech).
– Na konsoli grasz W NBA?
– Kiedyś grałem dużo w NBA. Teraz wolę FIFĘ.
– Strzelasz gole Robertem Lewandowskim?
– Czasami, czasami. Moim ulubionym klubem jest jednak Arsenal. Zawsze ich lubiłem. Tata oglądał mecze i cały czas im kibicuję.
– Wspominałeś, że wiele zawdzięczasz mamie? Jak duży wpływ na twoją karierę mają rodzice?
– Ogromny. Zawsze byli przy mnie. Oglądali mecze, rozmawiali ze mną o koszykówce. Mama i ojczym cały czas dają pozytywną energię. Mam dla nich bardzo dużo szacunku.
– Czym jest dla ciebie gra w reprezentacji Polski?
– Czymś bardzo ważnym. Mam nadzieję, że niedługo ponownie zagram dla Polski. Zobaczymy, czy dostanę taką szansę. Jeżeli się pojawi, to na pewno będę gotowy. Ostatni raz byłem na kadrze ponad rok temu. Stęskniłem się. Gra w reprezentacji daje mi mnóstwo zabawy. Liczę, że niedługo znów się tam pojawię.
Jeremy Sochan: zawsze będę chciał nosić koszulkę reprezentacji Polski
– Kibice dopytują, czy przyjedziesz w biało–czerwonych włosach?
– Hahaha. Może, może... Zobaczymy!
– Debiutowałeś w kadrze u selekcjonera Mike'a Taylora. Teraz trenerem jest Igor Milicić. Jak wyglądają wasze relacje?
– Dużo z nim rozmawiałem. Z jego synem Igorem grałem w Orange Academy. Doskonale się znamy. Spotkaliśmy się z trenerem już w tamtych czasach. Ostatni raz rozmawialiśmy trzy tygodnie temu. Mam nadzieję, że za chwilę będę w kadrze.
– Chciałbyś zagrać na EuroBaskecie?
– Byłoby świetnie i mam na to nadzieję, ale będę już w nowym zespole i zobaczymy, czy klub mi pozwoli. Jeżeli dostanę szansę, to na pewno przyjadę na kadrę i będę gotowy na EuroBasket.
– Kibice pytają, czy śledzisz rozgrywki polskiej ligi i czy wiesz, kto zdobył medale w tym sezonie?
– Tak. Wygrał Śląsk Wrocław. Drugie miejsce miała Legia Warszawa. Trzecie.... już zapomniałem.
– Anwil Włocławek.
– No tak, Anwil!
Gdzie trafi Jeremy Sochan? Orlando Magic wygrali loterię draftu
– Masz swój ulubiony klub w Polsce?
– Zawsze będzie nim Legia Warszawa. Mama, babcia i ciocia mieszkają w Warszawie. Legia to mój klub.
– Kogo wybrałbyś do swojej najlepszej koszykarskiej piątki?
– Jeżeli chodzi o NBA to: Michael Jordan, Kevin Durant, Allen Iverson, Kobe Bryant i... ja, Jeremy Sochan.
***
Tegoroczny draft NBA odbędzie się w czwartek 23 czerwca. Wiele na to wskazuje, że Sochan będzie czwartym Polakiem, którego zobaczymy na parkietach najlepszej ligi świata. Dotychczas w USA występowali Cezary Trybański, Maciej Lampe i Marcin Gortat.