Przejdź do pełnej wersji artykułu

Piotr Kruszyński, adwokat Michniewicza: studentom można cytować wypowiedzi pana Jadczaka jako przykład pomówienia [WYWIAD]

/ Czesław Michniewicz Szymon Jadczak Piotr Kruszyński zniesławienie Czesław Michniewicz i Szymon Jadczak (Fot. Getty/PAP)

Czesław Michniewicz zdecydował się oskarżyć dziennikarza Wirtualnej Polski Szymona Jadczaka o zniesławienie. Reprezentuje go słynny karnista, prof. Piotr Kruszyński. – Nie można pisać w środkach masowego przekazu wszystkiego, co komu ślina na język przyniesie. Trzeba mieć dowody. Pan Jadczak będzie miał świetne pole do popisu w tym procesie, by je przedstawić – zapowiada w rozmowie dla TVPSPORT.PL adwokat.

Czesław Michniewicz został zapytany o aferę korupcyjną. "Przestałem się tym przejmować"

Czytaj też:

Czesław Michniewicz skorzysta z usług prof. dr hab. Piotr Kruszyński

Piotr Kruszyński – profesor, słynny adwokat, obrońca "Fryzjera", a teraz Michniewicza

Marcin Iwankiewicz, TVPSPORT.PL: – Czy skierował już pan akt oskarżenia?
Piotr Kruszyński, adwokat Czesława Michniewicza: – Jeszcze nie. Pan trener Czesław Michniewicz podpisał mi pełnomocnictwo w procesie z oskarżenia prywatnego o zniesławienie przeciwko panu redaktorowi Szymonowi Jadczakowi w piątek. Ja i cały mój zespół z kancelarii przygotujemy to sprawnie, ale to jest zbyt poważna sprawa, by robić to na chybcika.

– Oczywiście, rozumiem, że to musi chwilę potrwać. Kiedy mniej więcej możemy spodziewać się skierowania pisma?
– Nie potrafię powiedzieć dokładnie, kiedy to będzie, ale myślę, że za kilkanaście dni.

– Ale rozumiem, że cały artykuł już przeanalizowaliście i ustaliliście, w których miejscach doszło waszym zdaniem do pomówienia?
– Tak, tak. Jeśli pan sobie życzy, mogę nawet panu przeczytać ze dwa zdania.

– Jeśli mogę poprosić...
– Ewidentnie świadczą one o tym, że pan redaktor Jadczak zarzucił panu Michniewiczowi korupcję. Nawiązuję do wypowiedzi na Twitterze z 31 stycznia i do samego początku tego artykułu sprzed kilku dni. Co wtedy uprzejmy był pan Jadczak napisać, to są dwa zdania: "Michniewicz był przesłuchiwany przez prokuraturę. I był umoczony w korupcję. Co najmniej jeden mecz Fryzjer kupił mu za 15 tysięcy, a drugi ustawił za jego zgodą" (pisownia oryginalna – przyp. red.).

Czytaj też:

Szarża Michniewicza jest tak absurdalna, że trudno w to uwierzyć [KOMENTARZ]

– A pan "Fryzjera" zna.
– Broniłem "Fryzjera", to nie jest żadną tajemnicą. Znam akta sprawy, bez szczegółów, już ich nie pamiętam, bo to było kilkanaście lat temu. Mogę powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze: pan Czesław Michniewicz był przesłuchiwany w charakterze świadka, ale nikt nigdy nie postawił mu żadnych zarzutów. A po drugie, pan Ryszard Forbrich nigdy w najmniejszym nawet stopniu nie pomawiał o korupcję pana trenera Michniewicza. Studentom można cytować przytoczony przeze mnie fragment wypowiedzi pana redaktora Jadczaka jako klasyczny przykład pomówienia. Stąd opieramy się na Art. 212. kodeksu karnego

– Przytoczmy: "Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności".
– Jeszcze jedno zdanie panu przeczytam. "W obliczu oczywistych dowodów na udział Michniewicza w korupcji, prokurator nie postawił mu zarzutów". To już wystarczy.



– A z tego głośnego artykułu?
– Proszę bardzo. Tytuł: "Czesław Michniewicz, Lech Poznań i ustawione mecze w tle". I pierwsze zdanie: "Przy 11 meczach, w których Czesław Michniewicz prowadził Lecha Poznań, doszło do korupcji lub próby korupcji". I to już wystarczy. Ja oczywiście dalej będę analizował, ale już te trzy cytaty wystarczą. Tak jak mówię, studentom można to opowiadać jako klasyczny przykład zniesławienia.

– Rozumiem. A o jaką karę chcielibyście państwo wnioskować? Dodajmy, że paragraf drugi Art. 212 stanowi, iż "jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku".
– Bardzo daleko wybiegamy w przyszłość. Ja nie wiem, czy w ogóle będziemy o jakąś wnioskować. Przecież nie chodzi o to, by sąd wymierzył panu Jadczakowi karę bezwzględnego pozbawienia wolności. O tym nawet mowy być nie może. Po pierwsze, pan trener chce bronić swojego dobrego imienia, ma do tego pełne prawo, a ja mu będę pomagać. A po drugie nie można pisać w środkach masowego przekazu wszystkiego, co komu ślina na język przyniesie. Trzeba mieć dowody. Pan Jadczak będzie miał świetne pole do popisu w tym procesie, by przedstawić dowody swoich twierdzeń. Czekamy.

– A czy będziecie też występować na ścieżce cywilnej o ochronę dóbr?
– Nie, wystarczy nam sprawa o zniesławienie.

– Wróćmy do wątku "Fryzjera". Pan mówił w 2009 roku "Dziennikowi": "jego rola w tej sprawie polegała tylko na tym, że w kilku przypadkach był pośrednikiem w nielegalnych transakcjach", "był tylko pośrednikiem, więc jego rola w tej sprawie jest pośrednia" i "żądanie dla niego 6,5 roku więzienia to całkowita przesada". Karę więzienia udało się zbić do 3,5 roku, ale dlaczego, w ramach obrony, nie ujawniliście, kto był tym sterującym piłkarską mafią?
– Tajemnica adwokacka, panie redaktorze. Całkowity zakaz ujawniania jakichkolwiek szczegółów rozmów, informacji, które uzyskałem jako obrońca. Bardzo mi przykro, nie to, że nie chcę panu powiedzieć, ale nie mogę.

Prof. Piotr Kruszyński, adwokat wynajęty przez Czesława Michniewicza (Fot. PAP)

Czytaj też:

Grzegorz Kita: Czesław Michniewicz może być dla PZPN-u chodzącą bombą zegarową [WYWIAD]

– Zrozumiałe, ale czy może pan chociaż zdradzić, czy choć rozważaliście taką linię obrony?
– Tajemnica adwokacka. Nic nie mogę powiedzieć, bo miałbym dyscyplinarkę.

– Rozumiem. Ale to jeszcze jedno pytanie związane ze sprawą. Pan bronił "Fryzjera" w 2008 i 2009 roku w tzw. sprawie Arki Gdynia.
– Tak. To było tak dawno, że już dokładnie nie pamiętam, ale tak, Arki Gdynia.

– Właśnie. Ale "Fryzjer" został też skazany na 4,5 roku więzienia trzy lata temu, a w 2021 wyrok podtrzymał Sąd Apelacyjny. Pan go wówczas nie reprezentował, a to dopiero wtedy w aktach sprawy pojawiły się nazwisko Czesława Michniewicza i nazwa Lecha Poznań. Czy pan je znał przed publikacją Szymona Jadczaka?
– Tajemnica adwokacka. Mogę oczywiście powiedzieć, że znałem akta sprawy, w której broniłem pana Forbricha. I tam się nigdzie nie pojawiał pan Michniewicz. Natomiast jeśli chodzi o akta kolejnej sprawy, nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Musi mnie pan zrozumieć.

Źródło: TVPSPORT.PL
Unable to Load More

Najnowsze

Zobacz także