To fenomen socjologiczny. Nie ma na świecie dyscypliny, której racja bytu byłaby kwestionowana tak często, jak kobiecej piłki nożnej. Czytając, że "nikogo to nie odchodzi, bo tego się oglądać nie da" na wypełnionym po brzegi Wembley miałem wrażenie, że funkcjonują dwie alternatywne rzeczywistości.