Do tragedii doszło podczas meczu ligi argentyńskiej. Spotkanie Gimnasii La Plata z Boca Juniors zostało przerwane na 10 minut z powodu awantury na trybunach. W wyniku starć z policją zmarł jeden kibic, a około 100 osób zostało rannych.
Zaledwie 9 minut trwał mecz argentyńskiej ekstraklasy pomiędzy Gimnasią La Plata a Boca Juniors. Spotkanie zostało zakończone z powodu wtargnięcia kibiców na murawę. Przyczyną były awantury pod stadionem, gdzie na obiekt chciało wejść nadmiarowo ponad 10 tys. kibiców. Część z nich miała biletów, część chciała siłą wedrzeć się na stadion.
Policja zareagowała bardzo nerwowo, używając gazu łzawiącego i strzelając gumowymi kulami. Odpowiedzialny za bezpieczeństwo w prowincji Buenos Aires Sergio Berni (La Plata położona jest ok. 60 km od stolicy) poinformował, że śmierć mężczyzny nastąpiła z powodu problemów z sercem. Władze zarzuciły gospodarzom, że sprzedali więcej biletów niż jest miejsc na stadionie. Klub zaprzeczył tym oskarżeniom i zapewnił, że nie złamał żadnych norm.
Jak podkreślają świadkowie zdarzenia, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Rozpylony gaz zawisł nad trybunami, a kibice nie mogli ich opuścić, więc musieli udać się na murawę. I tam, razem z piłkarzami i trenerami napotkali na trudności związane z zatrzymaniem gazu.
Czemu policją działa źle? Policja bezmyślnie w trybuny oraz murawę rzucała gaz pieprzowy. A poza obiektem rozpoczęli chaotyczną pacyfikację z użyciem gumowych pocisków. Chaotyczną, bo ranni byli też dziennikarze czy operatorzy kamer jak tu ze stacji TyC Sports: pic.twitter.com/92yTxnj5os
— Michał Borowy (@MiBorowy) October 7, 2022