W hiszpańskiej telewizji Movistar+ ukazał się krótki reportaż o Dawidzie Janczyku, który niecałe dwie dekady temu uchodził za wielki talent polskiej piłki. "Byłem lepszy od Roberta Lewandowskiego" – stwierdził piłkarz, który szczerze opowiedział o pozaboiskowych zawirowaniach w swojej karierze. Zawirowaniach, które sprawiły, że obecnie występuje w klubie z kujawsko-pomorskiej klasy okręgowej Sadownik Waganiec.
"Kto był lepszy: Janczyk czy Lewandowski?" – takim pytaniem rozpoczyna się reportaż o Janczyku, który ukazał się w programie "El Dia Despues". "Janczyk" – odpowiedział bez zastanowienia pięciokrotny reprezentant Polski. Trudno się dziwić, bo w latach 2005-2007 mało kto słyszał o stawiającym pierwsze kroki w dorosłym futbolu "Lewym", natomiast Janczyk był na ustach kibiców w całej Polsce. Strzelał gole nie tylko w Ekstraklasie, ale także na mistrzostwach świata do lat 20 w 2007 roku, kiedy to biało-czerwoni awansowali do fazy grupowej.
To zaowocowało transferem za ponad 4 miliony euro do CSKA Moskwa i jak się później okazało, był to pierwszy krok w kierunku zjazdu po równi pochyłej. Osamotniony w Rosji piłkarz popadł w alkoholizm, o czym opowiedział Piotrowi Dobrowolskiemu w głośnej książce "Moja spowiedź" z 2019 roku.
Janczyk po wielu perypetiach życiowych nadal gra w piłkę, tyle że na poziomie ligi okręgowej w Sadowniku Waganiec z województwa kujawsko-pomorskiego (szósty poziom rozgrywkowy). Występy na boisku łączy z pracą, o czym opowiedział hiszpańskim dziennikarzom, którzy odwiedzili go w Wagańcu.
– Kiedy miałem 20 lat zarobiłem pierwszy milion euro. Teraz zarabiam 500 euro. Pracuję w ogrodzie przy pomidorach, ziemniakach i jabłkach. Czułem się najlepszym piłkarzem na świecie, ale wszystko straciłem... – powiedział gorzko.
Dawid Janczyk, el otro Lewandowski. #ElDíaDespués pic.twitter.com/2SE7ZyRCn0
— El Día Después en Movistar Plus+ (@ElDiaDespues) October 18, 2022
Dziennikarze odwiedzili Janczyka na fali zainteresowania Robertem Lewandowskim po jego transferze do Barcelony. Hiszpanie dopytywali Dawida o czasy, gdy obaj byli w Legii Warszawa w sezonie 2005/2006.
– Roberta nie było nawet w pierwszej drużynie, występował w rezerwach. Legia go nie potrzebowała. W tamtym momencie czułem się lepszym piłkarzem – tłumaczył Janczyk, który opowiadał, że w tamtym czasie interesowały się nim takie drużyny jak Atletico Madryt, Betis Sewilla czy Chelsea. Piłkarz wybrał jednak transfer do CSKA Moskwa i nie ukrywa, że popełnił wielki błąd:
– Po każdym treningu w mojej głowie miałem tylko jedną myśl, by pójść do sklepu. Gdy wracałem do domu po prostu zamykałem drzwi i zaczynałem pić. Whisky, wódka... litr każdego dnia (...) W końcu trafiłem do szpitala, gdzie w ciągu jednej nocy umierałem 5 razy. Po 10 dniach wyszedłem i pierwsze, co zrobiłem to kupiłem alkohol. Walczyłem o swoje życie, a potem od razu poszedłem po butelkę wódki... – opowiadał.
Wychowanek Sandecji Nowy Sącz zapewnił, że nie brakuje mu motywacji, by w końcu wyjść na prostą: – Przestałem pić, bo muszę znów zacząć walczyć o swoje życie – powiedział. Zapytany o Lewandowskiego podsumował: – Robert jest dla mnie najlepszym piłkarzem na świecie. Ale jestem zły, bo wiem, że mogłem być w tym samym miejscu.