Czerwona kartka, którą ujrzał we wtorkowy wieczór Robert Lewandowski, może być dopiero początkiem jego kłopotów. Za swoje gesty pod adresem sędziego po wyrzuceniu z boiska Polakowi grozi kilka meczów zawieszenia.
Ostatnie dni napastnika reprezentacji Polski nie należą do udanych. W weekend "Lewy" zmarnował rzut karny w spotkaniu z Almerią na Camp Nou. Wyjazd do Pampeluny będzie wspominał jeszcze gorzej. Lewandowski już w pierwszej połowie zobaczył dwie żółte, a w konsekwencji czerwoną kartę i jest pewne, że opuści sylwestrowe derby z Espanyolem.
Jak się okazuje, Polak będzie mógł mówić o sporym szczęściu, jeśli jego zawieszenie ograniczy się do tego spotkania. Hiszpańscy dziennikarze i eksperci nie mają wątpliwości – napastnikowi grozi kilka spotkań zawieszenia i dłuższy, przymusowy odpoczynek od hiszpańskich boisk.
Wszystko za sprawą gestów, na jakie pozwolił sobie opuszczając murawę w Pampelunie. Zachowanie Lewandowskiego nie uszło uwadze arbitra, który odnotował je w protokole meczowym. "Schodząc z boiska po wykluczeniu z gry, zawodnik dwukrotnie gestami wyraził dezaprobatę wobec decyzji, dotykając nosa i wskazując kciukiem na sędziego. Będąc już przy linii bocznej, zawodnik powtórzył gest, patrząc na asystenta sędziego, na oczach sędziego technicznego" – czytamy.
Wspomniany gest Lewandowskiego to jeszcze efekt lat spędzonych w... Niemczech. W tamtejszej kulturze oznacza określenie osoby aroganckiej, co wychwycili eksperci Cadena Ser. Takie zachowanie podpada pod punkt 124. Kodeksu Postępowania RFEF, który głosi: "zachowania mające na celu zdyskredytowanie sędziów, trenerów lub oficjeli sportowych, jeśli nie ma znamion poważniejszej obrazy, będą skutkowały zawieszeniem na dwa lub trzy mecze, albo na okres do jednego miesiąca".
Czyn Polaka będzie teraz przeanalizowany przez Komitet Rozgrywek. W Hiszpanii panuje przekonanie, że pauza napastnika nie ograniczy się do jednego meczu. W wariancie maksymalnym, zakładanym przez punkt 124. Kodeksu Postępowania, "Lewego" czekać będą aż cztery mecze zawieszenia – jeden za czerwoną kartkę i trzy kolejne za zachowanie określone we wspomnianym przepisie.
Oznacza to, że poza meczem z Espanyolem, Lewandowski przegapiłby też mecze innych rozgrywek. Po derbach, Barcelonę czeka starcie w 1/16 finału Pucharu Króla (przeciwnik nie jest jeszcze znany), ligowy bój z Atletico na Wanda Metropolitano, a być może także półfinałowy mecz z Betisem w półfinale Superpucharu Hiszpanii.