Nowym selekcjonerem reprezentacji Polski został Fernando Santos. W gronie zwolenników portugalskiego trenera jest Paweł Kryszałowicz. – Jest to człowiek z reprezentacyjnego piłkarskiego topu. Dorobek trenerski ma niezwykły. Będzie w stanie zapanować nad naszymi gwiazdami, które na co dzień pracują z wybitnymi szkoleniowcami w swoich klubach. Teraz kogoś takiego będą mieli również w kadrze – powiedział.
Adrian Janiuk, TVPSPORT.PL: – Jak zapatruje się pan na nominację Fernando Santosa na selekcjonera reprezentacji Polski?
Paweł Kryszałowicz (33-krotny reprezentant Polski, uczestnik MŚ 2002): – Zatrudnienie szkoleniowca z takim doświadczeniem i takimi sukcesami robi duże wrażenie. Dla piłkarskiej Polski jest to na pewno ogromne wydarzenie. Prezes Cezary Kulesza ograł wszystkich znawców i ekspertów, którzy stawiali na innych trenerów. Wybór z najwyższej półki, dlatego nie możemy narzekać. Czekam na efekty pracy trenera Santosa.
– Jeśli ktoś miałby narzekać to mógłby powiedzieć, że jest to trener wiekowy i wypalony.
– Są to uszczypliwości, których ktoś szuka na siłę. Nie rozumiem też podejścia, że jeśli jakiś zagraniczny trener nie chciał u nas pracować to wytyka mu się wady. Każdy ma swój plan działania i inne spojrzenie na rozwój kariery. Nie ma co zajmować się spekulacjami czy wręcz drwieniem. Nie szukajmy problemów tam, gdzie ich nie ma. Trener Santos nie wraca z emerytury, on jest w grze cały czas. Na mundialu prowadził reprezentację Portugalii, którą mógł być nieco wypalony, bo tyle lat ją prowadził. Nadszedł odpowiedni moment na zmianę. Potrzebował nowego wyzwania. Cieszmy się, że ktoś taki jest z nami.
– Trener Santos słynie z upodobań do gry defensywnej. Jest zatem ryzyko, że styl naszej reprezentacji nie ulegnie zmianie?
– Z tego co się orientuję to trener Czesław Michniewicz nie zakazywał piłkarzom drużyny narodowej grania do przodu. Jeśli jakaś drużyna gra w defensywie to nie oznacza, że nie będzie atakowała. Mamy zawodników kreatywnych, którzy są w stanie zagrać na wysokim poziomie w ofensywie. Fakt, że graliśmy słabo w ataku nie jest tylko winą trenera. Przecież Michniewicz nie powiedział zawodnikom, żeby grali na własnej połowie, trzydzieści metrów od bramki i mają się nie ruszać do przodu. Mecze przede wszystkim wygrywa się obroną, a nie szalonymi atakami.
– Materiałem ludzkim nowy selekcjoner nie będzie rozczarowany?
– Jasne jest, że nie mamy aż tylu piłkarzy o wysokiej jakości jak Portugalia. Trudno jest więcej powiedzieć, ale liczę, że trener Santos będzie w stanie wcielić swoje zamiary i dotrzeć do piłkarzy. To będzie kluczowe, ale wierzę, że ten klucz znajdzie. Pracował przecież przez lata z gwiazdami światowego formatu. Świetnie układała się jego współpraca z Cristiano Ronaldo. U nas też sobie poradzi.
– Spodziewa się pan rewolucji kadrowej? Niektórzy piłkarze mogą pójść w odstawkę?
– Nie sądzę, żeby już na pierwszym zgrupowaniu zrobił trzęsienie ziemi. Musi się przecież z bliska przyjrzeć zawodnikom. W Polsce jest tendencja, która polega na przywiązaniu do nazwisk, choć nie zawsze robią dobrą robotę na boisku, ale i tak dalej się na nie stawia. Teraz przyszedł zupełnie nowy człowiek, spoza środowiska. Santos nie zna polskiego futbolu, więc potrzebuje czasu, żeby wszystko poznać. Ma twardy orzech do zgryzienia, bo my jako naród jesteśmy bardzo wymagający. Z nami jest tak, że czego by się nie zrobiło to i tak jesteśmy niezadowoleni. Już nie pamiętam kiedy było dobrze...
– Sądzi pan, że Santos będzie chciał odmłodzić zespół?
– Każdy nowy trener wprowadza swoich ludzi i to jest w pełni naturalne. Za moich czasów trener Jerzy Engel również powołał do reprezentacji nowych piłkarzy, z których nie korzystał Janusz Wójcik.
– Selekcjoner Santos zapunktował już na samym początku.
– Wiem, co ma pan na myśli. To, że będzie mieszkał w Polsce. Nie popełni błędu Paulo Sousy, a to bardzo ważne. To mądry człowiek. Totalnym nieporozumieniem była sytuacja z Sousą, ale ktoś na to pozwolił. Później pan Sousa wygrał z Andorą i San Marino, a ktoś mówił, że prezentowaliśmy super styl. Fantastyczna była jego kadencja doprawdy… Na Euro nie wyszliśmy z grupy i tak naprawdę z nikim poważnym nie byliśmy w stanie wygrać. To co się działo za Sousy było nie do zaakceptowania.
– Wygrał również dwukrotnie z Albanią...
– Z całym szacunkiem, ale jeśli mamy się bać Albanii to szkoda grać w piłkę. Wiemy, że futbol europejski się wyrównał i nie ma już kosmicznych wyników, ale bądźmy poważni. Zgodzę się, że jest to niewygodny zespół, ale musimy sobie radzić z reprezentacją Albanii. To obowiązek naszych piłkarzy.
– Trener Santos obiecał, że będzie regularnie śledził Ekstraklasę.
– I bardzo dobrze to o nim świadczy. Każdy trener widzi w poszczególnym zawodniku co innego, więc nowe spojrzenie się przyda. Nie mamy na poziomie reprezentacji aż tylu piłkarzy, dlatego dopływ świeżej krwi jest mile widziany. Może to dać pozytywny skutek.
Dobre podejście ��
— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) January 24, 2023
Więcej wypowiedzi znajdziesz na naszej stronie ⤵️
– A trener Kaczmarek?
– Nie wiem za co ma być asystentem i z jakiego klucza jest wybierany. Prowadził Lechię Gdańsk, z której został zwolniony, a teraz miałby pełnić ważną funkcję w reprezentacji Polski. Dziwne i zaskakujące. W Polsce naprawdę nie brakuje dobrych trenerów, którzy są aktualnie bez pracy. Tymczasem asystentem Santosa ma zostać facet, który jest bez pracy po zwolnieniu z Lechii. Jest to młody szkoleniowiec i powinien zająć się samodzielną pracą w klubie. Na takie wyróżnienie jak praca z seniorską kadrą jest zdecydowanie za wcześnie. Kandydaturę Piszczka rozumiem, bo to wybitny piłkarz. Jeśli zaś chodzi o Kaczmarka, to jest to dla mnie kompletnie niezrozumiałe i wysoko wątpliwe.
– Kto pana zdaniem idealnie nadawałby się do tej roli?
– Chociażby Jacek Magiera. Udowodnił, że jest świetnym fachowcem, gdy pracował m.in. w Legii Warszawa. Jest to trener z wizją i mógłby być selekcjonerem za kilka lat. Zebrałby doświadczenie przy Santosie. Dlaczego by jemu nie zaproponować takiego stanowiska? Jest w zawodzie dłużej niż Kaczmarek. Są to dla mnie dziwne ruchy, ale na szczęście ja o nich nie decyduję.
– Zanim został wybrany trener Santos był pan zwolennikiem zagranicznego kandydata czy wolał pan Polaka?
– Przede wszystkim nie jestem zwolennikiem zmiany trenera co roku. Sytuacja, że dopuszczamy do tego, że co 12 miesięcy jest nowy selekcjoner jest katastrofalna. Nigdzie się to nie zdarza tylko u nas. Nie ma żadnej ciągłości pracy i postępu. Przy takich praktykach nie da się niczego zbudować. Każdy trener ma swoją taktykę, swoich ludzi i inaczej na to patrzy.
– Pańskim zdaniem trener Michniewicz powinien zostać na stanowisku?
– Tak, powinien zostać, jeśli chodziłoby tylko o kwestie sportowe. Zrobił to co do niego należało, jeśli chodzi o realizację celów. Owszem nie dokonał tego w pięknym stylu. Niestety inne sprawy zadecydowały o tym, że dalsza współpraca nie była możliwa. Co istotne, jednak nagle nie stanie się tak, że za pół roku będziemy grali w pięknym stylu. Nie ma na to szans. Poza tym uważam, że trener Michniewicz miał pecha. Gdyby nie wypadł mu Jakub Moder z powodu kontuzji to nasza gra w drugiej linii wyglądałaby lepiej. Krystian Bielik wrócił po urazie i nie był w takiej formie jaką prezentował wcześniej.
– Ktoś taki jak Santos będzie cieszył się większym autorytetem w polskiej szatni?
– Na pewno, bo jest to człowiek z reprezentacyjnego piłkarskiego topu. Mistrz Europy, zwycięzca Ligi Narodów. Dorobek trenerski ma niezwykły. Będzie w stanie zapanować nad naszymi gwiazdami, które na co dzień pracują z wybitnymi szkoleniowcami w swoich klubach. Teraz kogoś takiego będą mieli również w kadrze.
– Dwa pierwsze mecze z Czechami i Albanią do najłatwiejszych z pewnością należeć nie będą.
– Szczególnie spotkanie z Czechami na wyjeździe będzie wymagające. Oni są od jakiegoś czasu w dołku i potrzebują przełomu. Zmiana trenera była ryzykowna pod tym względem, że Michniewicz znał piłkarzy i wiedział czego może od nich wymagać. Nowy trener zaczyna pracę od meczów o stawkę, gdzie każde spotkanie jest ważne. Szczególnie pierwsze potyczki są szalenie istotne. Dlatego obawiam się początku eliminacji. Tylko co pozna zawodników i od razu będzie musiał zagrać przeciwko Czechom. Nie jest to komfortowe położenie.