Mateusz Klich nie daje o sobie zapomnieć. W nocy ze środy na czwartek zanotował piękną asystę w meczu D.C United z CF Montreal (2:2). Pozostali Polacy – w tym powołany do kadry Karol Świderski – nie poradzili sobie tak dobrze.
Napastnik Charlotte FC rozegrał całe spotkanie przeciwko Philadelphia Union (0:1), ale nie zdołał zagrozić bramce Andre Blake'a. Niewiele lepiej od niego zaprezentował się drugi z biało-czerwonych – Jan Sobociński. Ten wszedł na końcówkę meczu, ale nie był w stanie odwrócić wyniku.
To samo nie udało się Kacprowi Przybyłce, który na murawie pojawił się w 64. minucie starcia z Toronto FC. Choć dostał od trenera blisko dwa kwadranse, to nie wykorzystał ich należycie. Jego Chicago Fire zremisowało 0:0.
Punktami podzieliła się również ekipa Klicha – D.C. United. Polski pomocnik – w przeciwieństwie do swoich rodaków – miał w tym jednak swój udział. W 44. minucie – po krótko rozegranym rzucie rożnym – znakomicie dośrodkował w pole karne. Na siódmym metrze od bramki najlepiej zachował się Donovan Pines, który wygrał pojedynek główkowy i trafił na 1:0.
W drugiej połowie na 2:0 podwyższył Theodore Ku-DiPietro i wydawało się, że drużyna Wayne'a Rooneya odniesie zwycięstwo. Goście nie zamierzali się jednak poddawać. Najpierw – w 80. minucie – na 2:1 trafił Ibrahim Sunusi, a sto dwadzieścia sekund później do wyrównania doprowadził Ariel Lassiter. Spotkanie D.C. United z CF Montreal zakończyło się wynikiem 2:2.
Dla Klicha był to szesnasty występ w MLS z rzędu. Jak na razie na amerykańskich boiskach zdobył dwie bramki i zanotował cztery asysty. Choć za oceanem odnalazł się doskonale, to jego gra nie zrobiła wrażenia na sztabie szkoleniowym reprezentacji Polski. Fernando Santos nie powołał go na najbliższe zgrupowanie.