To może być wybór, który zmieni bieg historii NBA. W loterii draftu szczęście uśmiechnęło się do San Antonio Spurs, którzy będą wybierać z numerem pierwszym. Dołączyć ma do nich generacyjny talent, Victor Wembanyama, który może stworzyć zabójczy duet z reprezentantem Polski, Jeremym Sochanem. – Wemby ułatwi życie wszystkim. Oglądanie jego z Sochanem powinno być świetną zabawą – opowiada w rozmowie z TVPSPORT.PL, amerykański dziennikarz, Matthew Tynan.
Od prawie roku koszykarski świat dostaje bzika na punkcie Victora Wembanyamy. Reprezentant Francji jest na ustach wszystkich ze względu na swój olbrzymi potencjał. NBA nie widziała jeszcze takiego "kosmity", jak on. Choć ma zaledwie 18 lat, mierzy 226 cm w butach i szczyci się rozpiętością ramion 244 cm. Już teraz byłby najwyższym graczem z najszerszymi ramionami w NBA.
Nie jest jednak typowym centrem. Amerykanie nazywają takich zawodników jak Wembanyama "Unicorn". Nie tylko dominuje nad obręczą, ale też imponuje mobilnością, atletyzmem, potrafi świetnie rozgrywać, oszukać rywali zwodami niczym rasowy rozgrywający. Uznane gwiazdy najlepszej ligi świata są zgodne – to może być zawodnik, który odmieni oblicze ligi.
– On jest jak koszykarz, którego możesz stworzyć w grze komputerowej NBA2K. Każdy chce stworzyć tak wysokiego gracza, który gra jak point guard. On potrafi łamać standardy, świetnie się go ogląda – mówi czterokrotny mistrz i dwukrotny MVP, Stephen Curry.
– Ten rodzaj talentu i umiejętności po prostu wywołuje uśmiech na twarzy, jeśli grasz w koszykówkę. Ewolucja gry zaprowadziła nas tak daleko, że mamy ponad dwumetrowego gościa, który potrafi zrobić z piłką wszystko – dodaje MVP rozgrywek 2013/2014, Kevin Durant.
– On jest bardziej kosmitą niż jednorożcem. Nigdy nie widziałem kogoś tak wysokiego o tak płynnych ruchach, a jednocześnie tak dobrze poruszającego się z piłką. Taki talent zdarza się raz na pokolenie. Miejmy nadzieję, że nadal będzie zdrowy, bo przy jego fizyce to podstawa – powiedział najlepszy strzelec w historii NBA, LeBron James. To właśnie on przez wiele lat uchodził za najlepszego prospekta, który kiedykolwiek przystąpił do draftu. Aż do czasu pojawienia się Wembanyamy.
– To najbardziej wyczekiwany zawodnik w dziejach NBA, a być może i w historii wszystkich sportów drużynowych – powiedział jeden z najbardziej znanych insiderów NBA, dziennikarz ESPN, Adrian Wojnarowski.
Wielu kibiców o Wembanyamie usłyszało po raz pierwszy o Wembanyamie na początku października 2022 roku. Wówczas jego drużyna Metropolitans 92 rozgrywała w Las Vegas mecze towarzyskie z drużyną G-League Ignite, zrzeszającą młode talenty, które mogą w przyszłości trafić do NBA. Francuz w obu spotkaniach dominował na parkiecie, zdobywając kolejno 37 oraz 36 punktów.
Po takich występach wybuchła "Wembanyamomania". Władze NBA podjęły bezprecedensową decyzję i zdecydowały się transmitować na swojej platformie w Internecie, wszystkie ligowe spotkania z udziałem koszykarza. Dodatkowa presja i atencja ze strony kibiców z całego globu podziałała na 19-latka piorunująco. W mocnej lidze francuskiej został MVP sezonu, najlepszym punktującym, najlepszym zbierającym, najlepszym blokującym, najlepszym obrońcą i najlepszym młodym zawodnikiem ligi. Jednym zdaniem – przeszedł tę grę. A jeszcze na koniec przygody w Europie, może zdobyć tytuł mistrza Francji. Na razie w półfinale ligi francuskiej, jego Metropolitans prowadzą z aktualnym mistrzem, ASVEL 2:0.
Przez cały sezon najsłabsze drużyny w NBA "rywalizowały" o to, kto będzie wybierał z "jedynką" draftu. Trzy najsłabsze zespoły miały przed loterią po 14% szans na wymarzony wybór. Największe szanse mieli Detroit Pistons, a tuż za nimi Houston Rockets i Spurs. O ile kibicom Tłoków i Rakiet mogło towarzyszyć ogromne rozczarowanie (wylosowali kolejno nr 5 i nr 4), tak w San Antonio zapanowała euforia. Ostatni raz tak miasto cieszyło się z mistrzostwa NBA, zdobytego w 2014 roku. Prawie dekadę później kibice Ostróg nie mogli okiełznać swojej radości, na wieść o wylosowaniu pierwszego numeru. Do tego stopnia, że właściciel jednego z lokalnych barów zadeklarował, że pokryje każdy rachunek na cześć Francuza. Ekscytacji nie ukrywał też obecny podczas ceremonii losowania właściciel klubu, Peter J. Holt.
– Jestem tak podekscytowany, że zaraz zemdleję. Nasza przyszłość była już świetlana, ale teraz wystrzelimy w kosmos. Dobrych ludzi przyciągają niesamowite rzeczy – dodał. Po raz kolejny przedstawiciel rodziny Holt przyniósł szczęście Spurs. W 1997 roku, gdy Spurs wygrali prawo do wyboru z nr 1, na wydarzeniu obecny był Peter M. Holt.
Spurs będą wybierać z numerem pierwszym po raz trzeci w dziejach. Wcześniej w 1987 i 1997 roku wybrali dwie przyszłe legendy NBA – Davida Robinsona i Tima Duncana. To właśnie ten duet zaprowadził Spurs do bram koszykarskiego nieba. Od czasu wyboru Duncana, drużyna z San Antonio pod wodzą Gregga Popovicha zdobyła pięć tytułów mistrzowskich (1999, 2003, 2005, 2007 i 2014). Od kilku lat Spurs nie są zaliczani do potęg najlepszej ligi świata. Teraz Wembanyama ponownie ma zaprowadzić ich na sam szczyt. Od samego początku będzie porównywany do wielkich legend.
– Czy jest najlepszym prospektem w historii draftu? Szczerze mówiąc, nie wiem jak to zmierzyć. Nikt nie wie, ale wszyscy kochamy hiperbole. David Robinson i Tim Duncan byli o wiele lepiej przygotowani do ligi, gdy do niej przychodzili, więc porównywanie do nich jest niesprawiedliwe. Przed Victorem bardzo długa droga, zanim pokaże, że jest w stanie dorównać im fizycznie, ale żaden z nich nie miał takich umiejętności, jak on przy tym wzroście. Jest jedyny w swoim rodzaju. Nie widzieliśmy wcześniej nikogo takiego jak on, więc trudno to porównać – opowiada w rozmowie z TVPSPORT.PL, Matthew Tynan, amerykański dziennikarz z Corporate Knowledge, amerykański beat-reporter, czyli dziennikarz poświęcający większość swojego czasu śledzeniu danego klubu sportowego, w tym przypadku San Antonio Spurs.
– Jeśli przy obecnej wadze (95 kg), dopisze mu zdrowie, to będzie game changerem i może odmienić losy Spurs. To zmieniający grę defensywny gracz, który może zmienić sposób, w jaki drużyny prowadzą swój atak, a do tego ma olbrzymi potencjał ofensywny. Nigdy nie widzieliśmy kogoś z takim zestawem umiejętności, które posiada przy tym wzroście – dodaje.
Prawdopodobny wybór Wembanyamy z numerem pierwszym już zachęcił do współpracy klubowe legendy Spurs. Regularnie na treningach ma pojawiać się Tim Duncan, który ma otoczyć Francuza opieką i przekazać mu swoje bogate doświadczenie. "Wemby" może też liczyć na wskazówki swojego rodaka, Tony'ego Parkera, a więc jednego z idoli z dzieciństwa. Obecny podczas zajęć ma być także Manu Ginobili. Na spotkaniach z legendami z pewnością skorzysta cały młody zespół Spurs, na czele z Jeremym Sochanem.
Gdy Sochan trafił z numerem dziewiątym do San Antonio Spurs, wiedzieliśmy, że nie będzie to drużyna, która jest w stanie na poważnie nawiązać rywalizację z najlepszymi drużynami w lidze. Po przyjściu Wembanyamy ten zespół wciąż będzie młody i niedoświadczony, ale z pewnością będzie lepiej rokował na przyszłość. Sam fakt, że Polak, który został wybrany do drugiej najlepszej piątki debiutantów sezonu, zagra z najbardziej cenionym prospektem XXI wieku, wywołuje u polskich kibiców ciarki. San Antonio Spurs z miejsca staną się jedną z najbardziej ekscytujących do obserwacji drużyn w NBA. Sam "Wemby" zapowiada, że chciałby jak najszybciej zdobyć mistrzowski pierścień. Matthew Tynan ostudza jednak nastroje.
– Spodziewam się kolejnego roku przebudowy, ale nie tak złego, jak poprzedni. Ta drużyna jest bardzo młoda, więc wszystko będzie polegało na byciu konkurencyjnym i robieniu postępów. Walka o tytuł nadejdzie później, gdy zespół będzie w pełni gotowy do wygrywania. Zespół nadal będzie prowadził Gregg Popovich, choć myślę, że zostałby tu nawet, gdyby Spurs nie wylosowali "jedynki" w drafcie – mówi.
Jak będzie wyglądała piątka Spurs po przyjściu Francuza? Biorąc pod uwagę to, że ciało Wembanyamy może nie być jeszcze gotowe na fizyczną walkę pod koszem z fizycznymi centrami, 19-latek może zostać przesunięty na pozycję silnego skrzydłowego, na której występuje Sochan. Środkowym byłby w takim wariancie Zach Collins. Pewniakami do pierwszej piątki na pozycje 2 i 3 są Devin Vassell i Keldon Johnson, którzy rozwijają się w bardzo dobrym tempie. Tynan uważa jednak, że przez przyjście Wembanyamy, rola Polaka nie ulegnie zmianie, a wręcz przeciwnie, może wzrosnąć.
– Jest zbyt wcześnie, aby mówić o pierwszym składzie, ponieważ wszystko może się zmienić podczas draftu, ale nie wierzę w to, że Jeremy będzie wchodził z ławki – mówi. – Jeremy gra wszędzie tam, gdzie jest miejsce. Podobnie jak w poprzednim sezonie, będzie często występował we frontcourcie. Bardzo możliwe, że częściej będzie rozpatrywany jako ball-handler. Będzie miał więcej okazji do rozgrywania piłki, ponieważ naprawdę zaczyna uczyć się swojej roli, którą powierzył mu Popovich w kilku meczach.
– "Wemby" ułatwi życie wszystkim ze względu na atencję, jaką otrzyma. Wszystkie oczy będą skierowane na niego, co może wyjść na lepsze dla pozostałych graczy Spurs. Sochan będzie miał więcej miejsca na atakowanie obręczy, ścinanie do kosza, więcej okazji do zbiórek. Polak może dopasować się do każdego archetypu gracza ze względu na swój szeroki zestaw umiejętności, więc myślę, że z Victorem będą się świetnie uzupełniać. Oglądanie ich wspólnej gry powinno być świetną zabawą – puentuje Tynan.
Na razie nie wiadomo czy Jeremy Sochan zagra w reprezentacji Polski podczas turnieju prekwalifikacyjnego do Igrzysk Olimpijskich, który odbędzie się w Gliwicach (13-20 sierpnia). Niewykluczone, że władze Spurs będą chciały zatrzymać w wakacje Polaka, żeby zgrał się z nowym francuskim nabytkiem. Wiemy już, że drużyna z San Antonio weźmie udział w rozgrywkach Ligi Letniej "California Classic", w dniach 3 i 5 lipca (mecze z Charlotte Hornets i Los Angeles Lakers). Niewykluczone, że władze Spurs zablokują też wyjazd na zgrupowanie kadry Wembanyamie, który mógłby brać udział w koszykarskich mistrzostwach świata, rozgrywanych na Filipinach (25 sierpnia-10 września). Amerykański dziennikarz nie spodziewa się jednak, żeby zarówno Sochan, jak i Wembanyama mogli nie wziąć udziału w spotkaniach kadry narodowej.
– Historycznie Spurs pozwalają swoim zawodnikom grać dla swoich reprezentacji, ponieważ wiedzą, jak ważne jest to dla nich i nie spodziewam się, aby to się zmieniło – dodaje Tynan.
CZYTAJ WIĘCEJ O NBA:
– Gortat o wspólnej grze z Sochanem. "Był taki pomysł"
– Wyjątkowy prezent Sochana. Warty... 1,2 mln złotych
– Sochan vs Wembanyama. Przyszli koledzy spotkali się na parkiecie w... 2018 roku
– Sochan uderzył w LeBrona. Wywołał burzę w Internecie