Polskie siatkarki pokonały w południowokoreańskim Suwonie zespół gospodarzy 3:0 (25:23, 25:18, 25:16) w ostatnim występie w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów. To dziesiąte w tych rozgrywkach zwycięstwo biało-czerwonych, których bilans uzupełniają dwie porażki. O trudach rywalizacji w rozgrywkach Ligi Narodów opowiedziała Magdalena Stysiak.
W swoim ostatnim meczu fazy grupowej siatkarskiej Ligi Narodów Polki zmierzyły z gospodyniami zawodów w Suwon. Drugie w klasyfikacji generalnej biało-czerwone awansowały już do turnieju finałowego, a dla Koreanek była to ostatnia szansa na zdobycie jakichkolwiek punktów w turnieju.
Biorąc pod uwagę przepaść dzielącą drużyny w tabeli, mało kto spodziewał się wyniku innego niż zwycięstwo reprezentacji Polski. Zawodniczki Stefano Lavariniego wykonały zadanie, wygrywając 3:0, choć i Koreanki miały swoje lepsze momenty w początku tego spotkania.
– W pierwszym secie gra była wyrównana, ale powoli, krok po kroku, zaczęłyśmy grać naszą siatkówkę. Nie wykonałyśmy znakomitej pracy, ale nie popełniałyśmy też głupich błędów. Stąd taki wynik – powiedziała Stysiak po zwycięstwie nad Koreą Południową w ostatnim meczu fazy zasadniczej Ligi Narodów.
22-letnia atakująca przyznała, który element był jej zdaniem kluczowy w niedzielnym spotkaniu. Stysiak opowiedziała także o trudach rywalizacji w Lidze Narodów. – W całym meczu kluczem do zwycięstwa przy takim zmęczeniu była gra blokiem. Trzeba było przystosować się do rozgrywania meczów o różnych porach. W rozgrywkach klubowych wygląda to inaczej. Gramy wieczorową porą, a w Lidze Narodów wychodziłyśmy na boisko wcześnie rano. Wcześnie trzeba było kłaść się spać i zrywać się bardzo rano. Trudność sprawiała także różnica czasu – przyznała Stysiak i dodał:
– W finałach liczymy, że będziemy miały jeszcze więcej mocy, energii oraz na mniejszą liczbę błędów z naszej strony. Jestem szczęśliwa, że zagram w finałach w Arlington – zapewniła polska czołowa zawodniczka.
Polki, które wcześniej w Suwonie uległy drużynie USA 2:3 oraz pokonały Niemki 3:2 i Bułgarki 3:1, już wcześniej zapewniły sobie udział w turnieju finałowym w amerykańskim w Arlington (12-16 lipca).
O tym, czy biało-czerwone zajmą pierwsze, czy drugie miejsce w tej fazie rywalizacji zdecyduje wynik spotkania Amerykanek z Chinkami, które rozpocznie się w Suwonie o godz. 10.30. Także w niedzielę rozstrzygnie się, który z zespołów będzie ich rywalem w ćwierćfinale już w Teksasie.
0 - 3
USA
1 - 3
USA
0 - 3
Niemcy
2 - 3
Słowenia
3 - 0
Egipt
3 - 1
Argentyna