Reprezentacja Polski siatkarzy wykonała kolejny krok w kierunku awansu na igrzyska olimpijskie w Paryżu. Biało-czerwoni tym razem pokonali Kanadę 3:2 (21:25, 25:20, 25:20, 20:25, 17:15) i wyśrubowali swoją rekordową liczbę wygranych meczów do dwudziestu spotkań z rzędu.
Oba zespoły przystąpiły do meczu w bardzo dobrych nastrojach, wygrywając swoje dwa dotychczasowe starcia. Polacy w pokonanym polu zostawili Belgię (3:2) i Bułgarię (3:0). Kanada natomiast rozprawiła się z Holandią (3:2) oraz dość niespodziewanie – Argentyną (3:1). W porównaniu do poprzedniego spotkania Nikola Grbić dokonał tylko jednej zmiany w składzie. Na pozycji libero od początku oglądaliśmy w akcji Pawła Zatorskiego.
Premierowa odsłona przebiegała pod dyktando drużyny Tuomasa Sammelvuo. Po asie serwisowym Luke'a Herra, było 5:7. Chwilę później dystans pomiędzy obiema ekipami wzrósł do trzech "oczek" (9:12), a gdy Bartosz Bednorz uderzył w aut z sytuacyjnej piłki, o "czas" poprosił szkoleniowiec biało-czerwonych (12:16). Krótka przerwa mobilizująco podziałała na mistrzów Europy, którzy szybko zmniejszyli straty do jednego punktu (16:17). Najważniejsze fragmenty seta należały już jednak do Kanadyjczyków (19:22). W ostatniej akcji na prawym skrzydle zatrzymany został Łukasz Kaczmarek i pierwsza partia zakończyła się pewną wygraną ekipy z Kraju Klonowego Liścia (21:25).
Zobacz także: Polscy siatkarze nadal niepokonani w walce o IO. Sprawdź tabelę!
W kolejnej odsłonie obraz gry uległ zmianie. Tym razem to Polacy od początku nadawali ton boiskowym wydarzeniom i przy zagrywce Jakuba Kochanowskiego odskoczyli na 8:4. W dalszej fazie dominacja zespołu Nikoli Grbicia tylko bardziej się uwidoczniała (11:6), a kiedy skutecznie z lewego skrzydła uderzył Kamil Semeniuk, przewaga naszej drużyny wzrosła już do sześciu "oczek" (17:11). Rywali stać było jedynie na pojedyncze akcje (20:14). Ostatecznie mistrzowie Europy zwyciężyli 25:20, kropkę nad "i" postawił natomiast Bartosz Bednorz.
Biało-czerwoni poszli za ciosem, choć pierwsze akcje trzeciego seta miały wyrównany przebieg gry (5:5). Od staniu 8:8 Polacy wrzucili wyższy bieg i po świetnej kontrze na środku siatki w wykonaniu Jakuba Kochanowskiego wyszli na czteropunktowe prowadzenie (14:10). Sytuacja ekipy Nikoli Grbicia stała się jeszcze lepsza, gdy Kamil Semeniuk wykorzystał kontrę na lewym skrzydle, a o 30 sekund przerwy poprosił Tuomas Sammelvuo (17:10). To jednak na nic się zdało (21:17). Wypracowanej przewagi mistrzowie Europy już nie roztrwonili, zwyciężając 25:20. Ostatnie słowo należało do Bartłomieja Bołądzia.
W czwartej partii role się odwróciły. Kanadyjczycy szybko uzyskali cztery "oczka" zapasu, zaś w grze biało-czerwonych wkradł się chaos i duża liczba błędów własnych (1:5). Nikola Grbić musiał zareagować. Kilka słów ze strony serbskiego szkoleniowca dobrze wpłynęły na jego podopiecznych, którzy po autowym ataku Erica Loeppky'ego doprowadzili do remisu (9:9), a dzięki efektownej "krótce" Norberta Hubera uzyskali nieznaczną przewagę (15:14). Na więcej jednak Polaków już nie było stać (16:19). Rywale z Ameryki Północnej świetnie rozegrali końcówkę seta, w polu serwisowym prawdziwy koncert dawał Stephen Maar i błyskawicznie zrobiło się 18:22. W efekcie do ostatecznego rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break (20:25).
Zobacz także: Bartman broni siatkarzy. "Trudno wytrzymać, to jakaś masakra"
Decydujący set od początku przyniósł walkę "cios za cios" (3:3). Żaden z zespołów nie potrafił odskoczyć na nieco większy dystans punktowy, a wynik oscylował wokół remisu (7:7). W ważnym momencie zablokowany został Bartłomiej Bołądź (9:10). Taki obrót sprawy jedynie podrażnił biało-czerwonych, którzy między innymi za sprawą skutecznej kontry Jakuba Kochanowskiego uzyskali dwa "oczka" zapasu (13:11). O wszystkim zadecydowała gra na przewagi (14:14). W niej więcej zimnej krwi zachowali Polacy i po mocny ataku Kamila Semeniuka z lewego skrzydła (17:15) drużyna Nikoli Grbicia mogła cieszyć się ze zwycięstwa w całym meczu 3:2.
Tym samym biało-czerwoni wyśrubowali swoją rekordową serię wygranych spotkań do dwudziestu. Mistrzowie Europy – z dorobkiem siedmiu "oczek" – przewodzą stawce w grupie C i są coraz bliżej awansu na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie. W środę (4 października) zmierzą się z Meksykiem, a transmisja meczu na antenach TVP Sport.
Polska – Kanada 3:2
(21:25, 25:20, 25:20, 20:25, 17:15)
Skład Polaków: Marcin Janusz (1), Łukasz Kaczmarek (9), Norbert Huber (16), Jakub Kochanowski (10), Kamil Semeniuk (15), Bartosz Bednorz (25), Paweł Zatorski (libero) oraz Grzegorz Łomacz (1), Bartłomiej Bołądź (1), Aleksander Śliwka (1) oraz Wilfredo Leon.
0 - 3
USA
1 - 3
USA
0 - 3
Niemcy
2 - 3
Słowenia
3 - 0
Egipt
3 - 1
Argentyna