Po nieudanym początku Pucharu Świata w wykonaniu Polaków czas na wyciągnięcie wniosków. Przed zawodami w Lillehammer nie dojdzie jednak do żadnej rewolucji. W kadrze biało-czerwonych zabraknie chętnego do sprawdzenia się na najwyższym poziomie Macieja Kota. 32-latek nie zastanawiałby się dwa razy, jeśli odezwałby się do niego Trener Thurnbichler. – Gdy jest powołanie, to zawodnik się pakuje i jedzie dać z siebie wszystko – mówi w rozmowie z TVPSPORT.PL.