| Inne zimowe / Łyżwiarstwo

Polska wraca na ME po 11 latach! Niezłomny duet marzy o igrzyskach

Juli
Julia Szczecinina i Michał Woźniak to pierwsza polska para sportowa na mistrzostwach Europy od 2013 roku (fot. Instagram Julii Szczecininy)

Jedenaście lat Polska czekała na występ pary sportowej podczas mistrzostw Europy i mistrzostw świata w łyżwiarstwie figurowym. W tym roku ten licznik zostanie zatrzymany za sprawą Julii Szczecininy i Michała Woźniaka. Ona ma za sobą przykre olimpijskie doświadczenia i poważną kontuzję. On treningi w trudnych, hartujących warunkach. Razem chcą pojechać na igrzyska w Mediolanie.

DALSZĄ CZĘŚĆ PRZECZYTASZ POD REKLAMĄ
"Na lodzie nie jestem tatusiem, tylko panem Mariuszem"

Czytaj też

Dorota Siudek, Mariusz Siudek i Ryszard Siudek (fot. Getty/PAP)

"Na lodzie nie jestem tatusiem, tylko panem Mariuszem"

Gdyby przeciętnego kibica zapytać o polskich łyżwiarzy figurowych, z pewnością wymieniliby nazwiska Doroty i Mariusza Siudków. To właśnie ten duet i rywalizacja par sportowych przyniosła nam najwięcej sukcesów – brąz mistrzostw świata i cztery medale mistrzostw Europy. Po erze Siudków przyszła jednak prawdziwa zapaść. Na tyle duża, że od 2014 roku tylko trzy razy (!) rozegrano mistrzostwa kraju w tej konkurencji. W każdym z tych przypadków przyznawano tylko złote medale, bo więcej duetów na starcie się nie pojawiło.

Trwające od wielu lat próby stworzenia pary gotowej do walki na arenie międzynarodowej przyniosły wreszcie sukces. Już po kilku miesiącach wspólnych treningów minima na mistrzostwa Europy i świata uzyskali Julia Szczecinina i Michał Woźniak. Ich najlepszy wynik z tego roku dałby im świetne, siódme miejsce na poprzednim czempionacie Starego Kontynentu. Sami nie ukrywają, że miejsce w TOP10 byłoby dla nich spełnieniem marzeń.

– Uzyskać taki rezultat w debiucie byłoby czymś świetnym, ale nie chcemy nastawiać się na konkretne lokaty. Najważniejsze jest, by skupić się na przejechaniu dwóch czystych programów. Trzeba też sobie jasno powiedzieć, że w poprzednim sezonie poziom mistrzostw Europy był dość słaby. Teraz mamy m.in. trzy mocne duety z Włoch, dwa z Niemiec czy Gruzinów, którzy podczas Warsaw Cup pokazali, jak dużo nam do niech jeszcze brakuje. Bylibyśmy zadowoleni, gdyby udało się uplasować tuż za tymi największymi nazwiskami – przyznają zgodnie Julia i Michał przed pierwszym sprawdzianem programem krótkim, który czeka ich już w środę.

Julia: covidowa trauma, kontuzja i ostatnia szansa

Julia urodziła się w Rosji, ale jako trzylatka wyemigrowała z rodzicami do Szwajcarii. Tam stawiała pierwsze łyżwiarskie kroki – najpierw jako solistka, a później właśnie w parach sportowych. Największe sukcesy odniosła jednak startując w barwach Węgier. Razem z Markiem Magyarem doszła do szóstego miejsca mistrzostw Europy i czternastego na MŚ. Duet zakwalifikował się nawet na igrzyska olimpijskie, pojechał do Pekinu, ale ostatecznie nie miał szans zaprezentować się na tafli.

Po przylocie Mark uzyskał niejednoznaczny wynik testu na koronawirusa. Druga próba dała już wynik pozytywny, choć nie miał żadnych objawów. Ja sama miałam negatywny wynik. Cała praca, którą wykonaliśmy przez kilka lat i marzenie o starcie w igrzyskach zabrał ten test – mówi. – To były niezwykle trudne dni. Nie będę udawać, że następnego dnia biegałam i uśmiechałam się, jakby nic nigdy się nie stało. Pomogło mi to, że otrzymałam ogromną pomoc od rodziny i przyjaciół. Myślę, że jestem szczęściarą, bo moja mama nie jest blisko łyżwiarstwa, więc wspiera mnie jako swoją córkę, a nie dlatego, że pojechałam dobrze albo źle – dodaje, wspominając wydarzenia z 2022 roku.

"Na lodzie nie jestem tatusiem, tylko panem Mariuszem"

Czytaj też

Dorota Siudek, Mariusz Siudek i Ryszard Siudek (fot. Getty/PAP)

"Na lodzie nie jestem tatusiem, tylko panem Mariuszem"

Julia Szczecinina i Mark Magyar (fot. Getty)
Julia Szczecinina i Mark Magyar (fot. Getty)

Chwilę później Magyar ogłosił zakończenie kariery, a Szczecinina... uszkodziła więzadła w kolanie. – To się stało dosłownie trzy dni po powrocie z igrzysk. Wybrałam się przyjaciółmi do Szwajcarii na narty. Skończyło się upadkiem, zerwaniem ACL i operacją – opowiada. Jak zdradza, na początku nie zastanawiała się nawet czy wróci jeszcze do sportu.

– W czasie kontuzji zaczęłam pracować jako trenerka. Pierwsza myśl o tym, że może jeszcze będę jeździć pojawiła się latem 2022 roku. Ale ostateczną decyzję podjęłam dopiero oglądając ubiegłoroczne ME. Siedziałam przed telewizorem i płakałam. Uświadomiłam sobie, że chcę jeszcze spróbować. Po tym czasie wiem, że to było mi potrzebne. Rok temu nie byłabym gotowa mentalnie do rywalizacji. Teraz jestem głodna dobrych wyników – deklaruje.

Michał: pracuś, którego nie złamały treningi o północy

Talent i wielki potencjał Michała od początku widziała Iwona Mydlarz-Chruścińska, prawdziwa legenda polskich figurówek, trenerka m.in. Siudków. To ona namawiała ówczesnego solistę na spróbowanie swoich sił w parach. Dał się przekonać i niedługo później stworzył obiecujący duet z Anną Hernik. Szybki progres i błyskawiczna nauka trudnych elementów sprawiła, że nadzieje rosły z każdym startem. Przerwały je kwalifikacje olimpijskie w Oberstdorfie. Podczas podnoszenia zawodniczka spadła ze znacznej wysokości i doznała kontuzji. Długa walka o powrót do zdrowia i inne czynnik sprawiły, że podjęła decyzję o zakończeniu kariery. Michał musiał zacząć poszukiwania kolejnej partnerki.


– W karierze sportowej miałem trzy partnerki. Z Anią jeździłem najdłużej, później były jeszcze krótkie próby z Olą Malinkiewicz i Wiktorią Pachą. Nigdy jednak nie doszedłem do momentu, w którym miałem dość i stwierdziłem, że nie chce mi się już angażować i wkładać pracy w coś, co może się zaraz skończyć. Moja motywacja nigdy nie zależała od tego, czy treningi idą dobrze czy źle. Ja naprawdę uwielbiam to co robię, pary sportowe mnie fascynują i dają ogromną frajdę. Wszystkie elementy są o tyle wdzięczne, że wykonuje się je bardzo przyjemnie, nawet jeśli nie są na jakimś kosmicznym poziomie – wyjaśnia. 

Kariera Woźniaka być może nabrałaby większego rozpędu, gdyby nie trudności z jakimi mierzył się wspólnie z Hernik. Para miała ogromne problemy z dostępem do lodu. Treningi rozpoczynała zazwyczaj około północy, gdy z lodowiska przestawali korzystać amatorzy, hokeiści i inne grupy łyżwiarskie. Po około 60 minutach zajęć czekał ich powrót do domu, chwila snu i pobudka na zajęcia w szkole i uczelni. O dodatkowych zajęciach, jak balet czy taniec często nie było nawet mowy.

Brak miejsca do treningu dotyka zresztą większość polskich łyżwiarzy. Są lokalizacje, gdzie przez kilka miesięcy nie mogą oni korzystać z lodowiska lub muszą szlifować elementy uważając jednocześnie na tych, którzy przyszli na obiekt wyłącznie dla rekreacji. W wielu miastach lodowiska zamykane są na okres wiosny i wakacji, gdy nie przynoszą zysków. A właśnie latem łyżwiarze figurowi powinni być w ogniu przedsezonowych przygotowań (pod koniec sierpnia startuje cykl Junior Grand Prix). W tym roku ruszyła nawet akcja #Chcemylodu365, która ma zwrócić uwagę na fakt, że kadrowicze potrzebują lodowisk przez kilkanaście miesięcy, a nie tylko od święta.

– Nie chcę zabrzmieć nieskromnie, ale zawsze byłem pracowity i dopasowywałem się do warunków, jakie mieliśmy. Nie ma jednak co ukrywać, że te treningi w nocy były bliżej rekreacji, a nie poważnego sportu. Teraz z Julią szkolimy się w Berlinie – tutaj należą się wielkie podziękowania dla PZŁF-u, bo bez wsparcia związku nie byłoby nas na to stać. Jesteśmy wrzuceni w system, który na świecie jest czymś normalnym. Trenujemy siedem godzin dziennie, ja jeszcze dodatkowo pracuję, by mieć środki na swoje utrzymanie. Ale naprawdę jest to duży przeskok i jestem za to niezwykle wdzięczny – opowiada Michał.

Julia Szczecinina i Michał Woźniak podczas zawodów w
Julia Szczecinina i Michał Woźniak podczas zawodów w Zagrzebiu (fot. PAP)

Julia i Michał: razem po igrzyska

– Jak to się zaczęło? Wiedziałem, że szuka partnera, więc napisałem do niej na Instagramie. Po wymianie kilku wiadomości umówiliśmy się na testy w Berlinie. Po tygodniu treningów oboje uznaliśmy, że coś może z tego być. Dogadaliśmy się jednak na jeszcze jeden try-out w Katowicach, by sprawdzić więcej elementów – opowiada Woźniak, wspominając początki współpracy.

Julia nie ukrywa natomiast, że Michał był dla niej jedną z ostatnich opcji. Inne try-outy, w których brała udział przed sezonem, kończyły się niepowodzeniem. Gdyby na niego nie trafiła, prawdopodobnie zakończyłaby karierę. – Szczerze mówiąc, byłam nieco zdesperowana. Wiedziałam, że nie chcę kolejnego pustego sezonu, w którym ani nie startuję, ani nie jestem emerytowanym sportowcem. Na dłuższą metę nie da się tak funkcjonować. To byłoby dla mnie coś w rodzaju mentalnego samobójstwa. Chciałam dać sobie jeszcze jedną szansę. Nie byłam zadowolona z faktu, że ostatnimi aktami mojej kariery mogą być te feralne igrzyska i kontuzja. Jak mówi mój trener: lepiej spróbować i zakończyć karierę, jeśli nie wyjdzie, niż żałować, że się nawet nie podjęło rękawicy – tłumaczy.

Wyzwanie opłacało się podjąć, co pokazują tegoroczne wyniki. Duet zajął trzecie miejsce podczas Warsaw Cup oraz był tuż za podium w zaliczanych do cyklu Challenger Cup zawodach Golden Spin. – Wszystko szybko "kliknęło", zaczęliśmy się bardzo dobrze dogadywać. Nie ukrywam, że była to dla mnie nowa sytuacja, bo zazwyczaj zawodnicy z którymi jeździłam mieli większe doświadczenie ode mnie. Ale Michał okazał się bardzo silny. Zaskoczył mnie motywacją i zaangażowaniem. Miałam wrażenie, że najchętniej spędzałby cały dzień na lodzie i trenował. Myślę, że to podejście do pracy jest naszą największą siłą – komplementuje swojego partnera Julia.

– Czeka nas duża praca nad wyrzucanymi skokami, ale też nad samą jazdą na łyżwach, prędkością... Zadaniem na ten rok są solidne, stabilne starty i wyeliminowanie sytuacji, gdy na jednych zawodach startujemy świetne, a na kolejnych bardzo słabo. To wszystko przyjdzie chyba z doświadczeniem. Julia miała półtoraroczną przerwę, ja natomiast do tej pory nie rywalizowałem na tak wysokim poziomie – odpowiada Michał zapytany o największe pole do poprawy.

Głównym celem dla pary będzie kwalifikacja na igrzyska olimpijskie w Mediolanie. Tę będzie można zdobyć podczas mistrzostw świata 2025 (16 par) oraz podczas zawodów kwalifikacyjnych (3 pary). Julia do wyjazdu na IO będzie jeszcze potrzebować polskiego obywatelstwa. – Mogę zdradzić, że w tej kwestii coś zaczęło się już dziać. Jestem wdzięczna Polskiemu Związkowi Łyżwiarstwa Figurowego, który bardzo zaangażował się w tę sprawę. My teraz musimy skupić się na jak najlepszych wynikach i zakwalifikowaniu się na igrzyska. To będzie dowód, że naprawdę zasługujemy na tę szansę – mówi Szczecinina.

A jak idzie jej nauka języka polskiego? – Już trochę umiem! Program dowolny? "Bułka z masłem". Program krótki? "Wolne żarty".















Zobacz też
Świetna wiadomość! Kolejna kwalifikacja olimpijska dla Polski
Władimir Samojłow wywalczył kwalifikację olimpijską dla Polski (fot. Getty).

Świetna wiadomość! Kolejna kwalifikacja olimpijska dla Polski

| Inne zimowe / Łyżwiarstwo 
Amerykanie obronili tytuł mistrzów świata
Madison Chock i Evan Bates (fot. Getty Images)

Amerykanie obronili tytuł mistrzów świata

| Inne zimowe / Łyżwiarstwo 
Mamy olimpijską kwalifikację. Wielki sukces Polki!
Jekaterina Kurakowa wywalczyła awans na igrzyska olimpijskie (fot. Getty).

Mamy olimpijską kwalifikację. Wielki sukces Polki!

| Inne zimowe / Łyżwiarstwo 
MŚ: Polka z awansem do programu dowolnego
Jekaterina Kurakowa (fot. PAP/EPA)

MŚ: Polka z awansem do programu dowolnego

| Inne zimowe / Łyżwiarstwo 
Polska może stracić wielką imprezę. "Dostaliśmy nieprzyjemne pismo"
Karolina Bosiek (fot. Getty Images)
polecamy

Polska może stracić wielką imprezę. "Dostaliśmy nieprzyjemne pismo"

| Inne zimowe / Łyżwiarstwo 
Najnowsze
Z wakacji po... tryplet? Najlepszy moment kariery Szczęsnego [KOMENTARZ]
polecamy
Z wakacji po... tryplet? Najlepszy moment kariery Szczęsnego [KOMENTARZ]
Jakub Kłyszejko
Jakub Kłyszejko
| Piłka nożna / Hiszpania 
Wojciech Szczęsny przeżywa najlepszy czas w karierze (fot. Getty)
Simeone broni drużyny. "Nie musimy za to przepraszać"
Diego Simeone w meczu z Barceloną (fot. Getty).
polecamy
Simeone broni drużyny. "Nie musimy za to przepraszać"
Jakub Kłyszejko
Jakub Kłyszejko
Flick ma pomysł na "Lewego". Barca nadal zachwyca!
Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny (fot. Getty).
polecamy
Flick ma pomysł na "Lewego". Barca nadal zachwyca!
Jakub Kłyszejko
Jakub Kłyszejko
Siemieniec po triumfie: finałów się nie gra, finały się wygrywa
Adrian Siemieniec (fot. PAP)
Siemieniec po triumfie: finałów się nie gra, finały się wygrywa
| Piłka nożna 
Wojciech Szczęsny: wiedziałem, że stać nas na coś wielkiego [WIDEO]
Wojciech Szczęsny (
Wojciech Szczęsny: wiedziałem, że stać nas na coś wielkiego [WIDEO]
| Piłka nożna / Hiszpania 
Szczęsny z deklaracją w sprawie Ter Stegena. "Będzie to zrozumiałe"
Wojciech Szczęsny (fot. Getty)
Szczęsny z deklaracją w sprawie Ter Stegena. "Będzie to zrozumiałe"
| Piłka nożna / Hiszpania 
De Jong o finale z Realem: To będzie wyjątkowe spotkanie [WIDEO]
fot. TVP Sport
De Jong o finale z Realem: To będzie wyjątkowe spotkanie [WIDEO]
| Piłka nożna / Hiszpania 
Do góry