| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa
Poprzednia runda sprawiła, że było mi ciężko pod względem mentalnym. Czułem zawód po rundzie jesiennej. Łapałem się na tym, że przejmuję się zewnętrznym negatywnym odbiorem, choć miałem solidne argumenty. Mogłem odejść z Legii, ale indywidualne rozmowy z Kostą Runjaicem sprawiły, że zdecydowałem się zostać w Warszawie – opowiada w szczerej rozmowie z TVPSPORT.PL Maciej Rosołek, piłkarz stołecznej Legii. Wojskowi powalczą w czwartek z Molde w 1/16 finału Ligi Konferencji Europy. Transmisja w Telewizji Polskiej!
Piotr Kamieniecki, TVPSPORT.PL: – Mogło cię już nie być w Legii. Zimą miałeś opcję przenosin na wypożyczenie do Piasta Gliwice. Dlaczego do tego nie doszło?
– Pod koniec rundy jesiennej miałem kontakt z trenerem Aleksandarem Vukoviciem. Sondowałem tę możliwość, bo dostrzegałem ciekawe możliwości. To była szansa na rozwój, a dodatkowo widziałem potencjał na większą liczbę spędzonych minut na boisku. Mogłoby to przekładać się na możliwość zdobywania większej liczby bramek. Sam szkoleniowiec odgrywał wielką rolę, bo mocno się starał, by ten transfer doszedł do skutku. Właściwie głównie dzięki niemu, to wszystko było realne.
Analizowaliśmy całą sprawę wraz z dyrektorem Jackiem Zielińskim i dostrzegaliśmy, że Piast Gliwice ma wysoki współczynnik oczekiwanych goli (xG). Jasnym faktem jest też to, że na Śląsku był problem z napastnikiem. Przez większość rundy kontuzjowany był Kamil Wilczek. Miałem możliwość przenosin, ale…
– Wydarzyło się coś niespodziewanego?
– Byłem już pewny decyzji o przenosinach do Gliwic, ale przez postawę jednej osoby z zarządu Piasta znów zacząłem się zastanawiać. Przeanalizowałem też sytuację w Legii i znów porozmawiałem z trenerem Kostą Runjaicem. Czułem, że powinienem zostać przy Łazienkowskiej.
Indywidualne rozmowy z trenerem Runjaicem sprawiły, że postanowiłem zostać w Warszawie. Dodatkowo odpocząłem psychicznie w trakcie urlopu, bo mogę przyznać, że poprzednia runda sprawiła, że było mi ciężko pod względem mentalnym. Ale chcę podjąć rękawicę przy Łazienkowskiej i nadal walczyć o swoje miejsce. Wiele wskazuje na to, że będę mocniej brany pod uwagę w kontekście ataku, a nie tylko względem pozycji numer 10. Nasz szkoleniowiec sprawiał, że czułem się bardzo chciany w zespole.
Wielką przyjemnością było tez przypomnienie sobie chwil z meczu z Cracovią. Wchodziłem wtedy na boisko, a kibice z Żylety skandowali moje nazwisko. Poczułem, że nieważne co się dzieje, ale zawsze mogę liczyć na wsparcie fanów na naszym stadionie. To był moment, o którym długo myślałem. Wróciłem do domu, rozmawiałem o tym z dziewczyną i wiedziałem, że to coś wielkiego, zwłaszcza w tak młodym wieku. Wtedy miałem w głowie, że nie chcę stąd odchodzić. Kibice ugruntowali moje myśli i bardzo im za to dziękuję.
– Skąd się wziął temat wypożyczenia? Ty chciałeś spróbować szans w innym miejscu? Klub chciał dać ci odetchnąć poza Warszawą?
– Nie było tak, że przyszedł do mnie trener czy dyrektor Zieliński i powiedzieli, że powinienem trafić na wypożyczenie. Obaj uważali, że dobrze się stanie, jeśli zostanę w Warszawie. Runjaic słysząc o tej propozycji stwierdził wręcz, że nie chciałby mojego odejścia i wierzy we mnie. Jednocześnie zapewnił jednak, że ma na tyle szeroki skład, że jeśli będę chciał spróbować gry w innym miejscu, to po prostu sobie poradzi. Decyzja w kontekście rozwoju była w moich rękach. Temat pojawił się ze względu na to, że po jednym z meczów zaczęliśmy rozmawiać z trenerem Vukoviciem. Piast bardzo potrzebował napastnika, a ja rozważałem czy psychiczny odpoczynek od Warszawy nie byłby dla mnie niezłą opcją.
– Mam wrażenie, że regularnie rozmawiamy o krytyce ze strony kibiców, ale po ostatniej rundzie ten pogłos związany z tobą był już wyjątkowo głośny.
– Tak, czasem tak było. Nie zawsze zgadzam się z taką krytyką, bo mam solidne argumenty, od kiedy zadebiutowałem przy Łazienkowskiej. Fakt jest taki, że sam się złapałem na takim zewnętrznym odbiorze. Często analizuję swoją grę, tak było też w przekroju rundy i czułem spory zawód. Spokojne przemyślenie wszystkich czynników sprawiało jednak, że wiedziałem, że wcale nie jest tak źle.
Rozegrałem mniej minut względem poprzedniego roku, a wtedy miałem tylko gola i bodajże zero asyst. Teraz? Znów mam na koncie bramkę, ale też sześć ostatnich podań. Dodatkowo było sporo okazji, by podbudować te liczby i zanotować trzy-cztery trafienia więcej. Najtrudniejszym momentem była dla mnie sytuacja ze spotkania z Widzewem, kiedy w dość prostej sytuacji nie posłałem piłki do pustej siatki. Wtedy faktycznie wylało się na mnie trochę hejtu. Staram się unikać mediów, ale doszło też do kilku niefajnych sytuacji. Można mnie krytykować, ale pisanie do mojej dziewczyny? To już przesada.
Niestety, wychowankowie w Legii zbierają krytykę dwa czy trzy razy mocniej od obcokrajowców. Nie wiem czy tak to powinno działać, ale takie jest życie. Mam przekonanie, że wywiązałem się ze swojej roli przynajmniej przyzwoicie. Zrobiłem dobrą robotę dla drużyny, choć wiem, że powinienem strzelić trzy-cztery gole więcej. Gdyby tak było, to rozmawialibyśmy pewnie o nieco innych sprawach. Wiem, że jest na czym budować. Nie zbierałem ogonów, ale praktycznie w każdym spotkaniu miałem okazję, by wesprzeć kolegów na boisku. Mam też poczucie, że za mną niezły okres przygotowawczy, a trener to docenia. Wydaje mi się, że dostanę przynajmniej kilka szans w rundzie wiosennej.
– Zapytam trochę inaczej. W kontekście tej krytyki nie masz czasem myśli pod hasłem: ile tego jeszcze będzie?
– Nie. Po prostu godzę się z tym, że tak to już w piłce jest. Bartosz Slisz dwa lata temu był jednym z najczęściej krytykowanych zawodników Legii. Podobnie było z Mateuszem Wieteską. Z czasem sytuacja się odwracała. Tak już jest w tym klubie. Bywa, że spotykam się z konstruktywną krytyką. Jeśli nie trafiam do pustej bramki, to umiem przyznać, że zje… i biorę to w pełni na klatę. Czasami dochodzi jednak do sytuacji, że nawet dobrze się prezentując, potem ktoś napisze, że grałem beznadziejnie.
Dojrzewam jako zawodnik i człowiek. Idę w tym kierunku, by nie zwracać uwagi na krytykę. Jeśli trener jest ze mnie zadowolony, to jest to dla mnie najlepsza recenzja. Gram w większości meczów, więc chyba nie jest tak źle. Regularnie rozmawiam ze szkoleniowcem i jego argumenty są dla mnie istotne. Gdyby przejmować się każdym komentarzem, to musielibyśmy rezerwować sobie miejsca w szpitalach psychiatrycznych.
– Mówisz o tym, jak istotne jest zdanie trenera Runjaica. Jestem ciekaw, czy masz w głowie dwie rzeczy. Największą pochwałę jak i największą krytykę ze strony niemieckiego szkoleniowca.
– Wiem, że trener zawsze denerwuje się w momencie, w którym gra się na ścianę, na jeden kontakt. Miałem do tego tendencję. Kiedy jednak mowa o naszych ”dziesiątkach”, to mamy się odwracać i kreować akcję. Czasami moje nawyki z ataku wygrywały. To frustrowało Kostę Runjaica i potrafiłem za to dostać burę.
Pozytyw? Sporo tego! Trener docenia moje zaangażowanie i wpływ na grę drużyny. To też kwestia swego rodzaju inteligencji na boisku. Często jestem w miejscu, w którym po prostu powinienem być. Potrafię znajdować przestrzenie tak, jak chce tego szkoleniowiec. Wiem, że docenia to, że można na mnie liczyć. Niezależnie jakie rozgrywki czy rywal, to zawsze staram się dawać z siebie sto procent.
– Legia ma za sobą piękną europejską przygodę i nadchodzącą kontynuację z Molde, ale czy nie boli lekko sprawa PKO BP Ekstraklasy? Na pewno liczyliście na więcej niż piąte miejsce po rundzie jesiennej.
– Na pewno. Spotkał nas przeklęty październik, kiedy w lidze przegraliśmy wszystkie spotkania. Gra nie była wtedy taka zła, przeważaliśmy w statystykach, ale wyniki się nie zgadzały. Wystarczał jeden, drugi błąd i trzeba było schodzić z murawy z opuszczoną głową. To był zły moment i na pewno chcieliśmy osiągnąć więcej. Nie jesteśmy zadowoleni z naszej pozycji, ale trzeba też mieć świadomość, że sezon się jeszcze nie skończył. Wciąż możemy i chcemy gonić czołówkę.
Paradoks jest taki, że coraz mniej osób liczy na to, że Legia jest w stanie zdobyć mistrzostwo Polski. My jednak mamy głęboką wiarę, że to wciąż jest możliwe. Niektórzy mogą nas nie doceniać i presja w pewnym stopniu z nas schodzi.
– Z czego wynikała taka blokada gry ofensywnej? Mogliście dominować, ale w pewnym momencie pojawił się olbrzymi problem z celnymi strzałami.
– Czynników jest wiele. Jeśli zmarnowałem jedną, drugą czy trzecią sytuację, to pojawiała się frustracja, a to nie pomaga na boisku. Jestem bogatszy o to doświadczenie. Do tego dochodziło nawarstwienie meczów. Kiedy wychodzi zmęczenie, to głowa i nogi inaczej pracują. Zmieniliśmy też formację, założenia, a z czasem nasi przeciwnicy uczyli się skutecznej gry przeciwko nam. Jak to nazwać? Głęboką defensywa rywali.
Niektórzy bronią się przed Legią większością składu na 30 metrze. Trudno przebijać się przez taki mur. Poziom PKO BP Ekstraklasy stał się bardziej wyrównany i nie gra się łatwo z tymi, którzy stawiają na pełnię obrony.
– Wiele osób może powiedzieć, że Legia wybiera sobie mecze. Trudno było przechodzić od starć z Aston Villą czy AZ do spotkań w PKO BP Ekstraklasie?
– Inna praca głowy jest faktem. Trudno to przeskoczyć. Nie gramy rok w rok w europejskich pucharach, by przyzwyczaić się do tego i traktować taką rywalizację jak codzienność. Kilku graczy w naszej drużynie dopiero pierwszy raz smakuje walki na arenie międzynarodowej. Nie lekceważymy rywala, dobrze przygotowujemy się do meczu. Pracujemy nad głowami, mentalnością i tym, by puchary nie odbijały się na lidze. Mam nadzieję, że pokażemy to już w lutym.
– Macie za sobą specyficzny czas. W poprzednim sezonie Legii przez cały czas towarzyszyły w środku kamery ekipy filmowej? Powstał serial, ale nie było to początkowo wręcz irytujące?
– Szatnia to tak specyficzne miejsce, że trudno jest się w niej odnaleźć osobom z zewnątrz. W swoim gronie możemy pozwolić sobie na znacznie więcej i to siedziało nam w podświadomości. Zaufanie przyszło szybko. Poznaliśmy ekipę filmową, zżyliśmy się z nimi, wiedzieliśmy, że chcą zrobić świetną rzecz również dla nas. Dokument pokazuje, że życie drużyny jest dynamiczne, a czasem skomplikowane. Nie wiedzieliśmy jak będzie wyglądał ten sezon, czy zakończy się zdobyciem przez nas trofeum, czy znajdziemy się w pierwszej trójce w lidze. Byli z nami wszędzie – na odprawach przed meczami, w autokarze w drodze na wyjazdy, na zgrupowaniu w Turcji. W zasadzie przestaliśmy zwracać uwagę, że kamery są z nami. Jak zobaczyłem efekt końcowy, pomyślałem – wow. Nie widziałem takiej produkcji z udziałem polskiego klubu.
– Serial ma pokazać, że piłkarze są też normalnymi ludźmi?
– To nie jest czarno-biała rzeczywistość, w której jak wygramy to jesteśmy fajnymi gośćmi, a jak przegrywamy, to już jesteśmy najgorsi na świecie. Jasne – gra w Legii zobowiązuje i sami nakładamy na siebie dużą presję. Ale też nikt tak jak my nie jest zły po porażkach. Myślę, że po raz pierwszy kibice na taką skalę zobaczą nas jako… ludzi. Nie piłkarzy, którzy są niedostępni na boisku, ale normalnych facetów, którzy mają swoje emocje, odczucia, przeżycia, życie prywatne. Jeśli chodzi o klimat serialu i ujęcia, to dla mnie klasa światowa.
– Legia zaczęła rundę od wygranej z Ruchem Chorzów. To sygnał, że zimowe przygotowania przebiegły zgodnie z planem?
– Mam wrażenie, że mamy za sobą trudne zgrupowanie. Bywało już ciężej pod względem motoryki czy biegów, ale mam poczucie, że wykonujemy odpowiednią pracę dla organizmów. Nasz sztab fizjoterapeutów i medyków jest tak rozbudowany, że każdy zawodnik jest fantastycznie prześwietlony. Wszystko jest doskonale dostosowane do potrzeb. Jesteśmy dobrze przygotowani do każdej kolejnej rundy i mam pozytywne odczucia po obozie w Turcji. Czasami mieliśmy nawet trzy treningi dziennie, wliczając w to siłownię.
– Legia przechodziła zimą ewolucję czy rewolucję?
– Szlifowaliśmy wiele aspektów, które zostały wypracowane już wcześniej. Dodaliśmy też kilka elementów, które będą świeżością. Myślę o czymś, co rzadko prezentowaliśmy jesienią. Na pewno chcieliśmy poprawić mankamenty czy proste błędy. Statystycznie najwięcej bramek trafiliśmy po kontratakach i przykładaliśmy się do tego, by zapobiegać takim sytuacjom.
– Gra Legii w ataku nie jest zbyt prosta? Spotkałem się ze zdaniami, że to zagranie na skrzydło i dośrodkowanie.
– Musimy być bardziej nieprzewidywalni. Jeśli dziesięciu przeciwników broni się tuż przed swoim polem karnym, to nie zostaje nam zbyt wiele opcji i powinniśmy szukać niestandardowych rozwiązań. Moglibyśmy dać Messiego na boisko, a i tak byłoby trudno o konkretne podanie. Wynika to z tego, że wymuszają to na nas rywale. Josue jest świetny w kwestii swoich zagrań, ale czasami nie ma wielkiego pola manewru. Staramy się szukać przestrzeni, ale nie zawsze to wyjdzie. Skupialiśmy się przez ostatnie tygodnie, by nasz ofensywny wachlarz stał się szerszy. Na pewno to pomoże nam, napastnikom. Wierzę, że będziemy wiosną lepsi w kreacji.
– Brak mistrzostwa dla Legii będzie katastrofą?
– To chyba za duże słowo. Będzie to jednak zawód. Mistrzostwo Polski jest naszym celem od początku sezonu. Odbiór zależy też od ostatecznie zajętego miejsca. Piąta lokata faktycznie mogłaby być swego rodzaju katastrofą. Wicemistrzostwo po walce do ostatniej kolejki? Też zmienia się perspektywa, choć na pewno byłoby to strasznie smutne. Tym smutniejsze, że mamy w głowie fakt, że zawaliliśmy w krajowym pucharze. Na plus są nasze występy w Lidze Konferencji Europy.
Od lat nie było sytuacji, że udanie łączyło się grę w Europie z ligą. Ostatni raz wyszło to chyba Legii w 2017 roku. Sporo czasu minęło. Fajnie byłoby nawiązać do tamtych chwil.
– Już w czwartek Legia zagra z Molde. Czuć już dodatkowe emocje?
– Każdy mecz w Europie jest nagrodą i możliwością pokazania się na scenie międzynarodowej. Miło jest reprezentować tam Legię, jak i całą Polskę. Wszyscy czekają na możliwość konfrontacji z zagranicznym rywalem. Jestem pewien, że motywacja będzie wielka. Także dlatego, że chcemy potem udowodnić, że poradzimy sobie z przeciwnikami w lidze.
Pierwsze spotkanie Legii z Molde zostanie rozegrane w czwartek (15 lutego) w Norwegii. Początek rywalizacji o godz. 18:45. Transmisja w TVP, a także na TVPSPORT.PL, w aplikacji mobilnej oraz poprzez Smart TV.
Czytaj więcej o polskiej piłce:
– Wielki transfer, ból w Legii i szkoła napastników? Polak zdradza wielkie marzenie!
– Legia bije rekord. Wielkie osłabienie... kapitalnym interesem?
– Gwiazda ligi i kadry zapowiada: "to może być mój last dance"
– Tajny plan Legii Warszawa. To pomoże w spotkaniu z Molde!?
– Pytał o niego Probierz. "Zrobiłem najgorszą rzecz w całym życiu"
Liga Konferencji 2023/24, mecz Molde FK – Legia [szczegóły transmisji na żywo]
Kiedy mecz: czwartek, 15 lutego, godzina 18:45
Gdzie i o której transmisja: od 17:45 w TVP SPORT, TVPSPORT.PL, aplikacji mobilnej, Smart TV, HbbTV oraz w TVP 2 od 18:40
Kto skomentuje: Jacek Laskowski, Marcin Żewłakow
Prowadzący studio: Jacek Kurowski
Reporter: Hubert Bugaj
Goście/eksperci: Jakub Wawrzyniak, Artur Wichniarek, Dariusz Szpakowski, Robert Podoliński (analiza).
Kliknij "Akceptuję i przechodzę do serwisu", aby wyrazić zgody na korzystanie z technologii automatycznego śledzenia i zbierania danych, dostęp do informacji na Twoim urządzeniu końcowym i ich przechowywanie oraz na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez nas, czyli Telewizję Polską S.A. w likwidacji (zwaną dalej również „TVP”), Zaufanych Partnerów z IAB* oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP, w celach marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań i mierzenia ich skuteczności) i pozostałych, które wskazujemy poniżej, a także zgody na udostępnianie przez nas identyfikatora PPID do Google.
Twoje dane osobowe zbierane podczas odwiedzania przez Ciebie naszych poszczególnych serwisów zwanych dalej „Portalem”, w tym informacje zapisywane za pomocą technologii takich jak: pliki cookie, sygnalizatory WWW lub innych podobnych technologii umożliwiających świadczenie dopasowanych i bezpiecznych usług, personalizację treści oraz reklam, udostępnianie funkcji mediów społecznościowych oraz analizowanie ruchu w Internecie.
Twoje dane osobowe zbierane podczas odwiedzania przez Ciebie poszczególnych serwisów na Portalu, takie jak adresy IP, identyfikatory Twoich urządzeń końcowych i identyfikatory plików cookie, informacje o Twoich wyszukiwaniach w serwisach Portalu czy historia odwiedzin będą przetwarzane przez TVP, Zaufanych Partnerów z IAB oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP dla realizacji następujących celów i funkcji: przechowywania informacji na urządzeniu lub dostęp do nich, wyboru podstawowych reklam, wyboru spersonalizowanych reklam, tworzenia profilu spersonalizowanych reklam, tworzenia profilu spersonalizowanych treści, wyboru spersonalizowanych treści, pomiaru wydajności reklam, pomiaru wydajności treści, stosowania badań rynkowych w celu generowania opinii odbiorców, opracowywania i ulepszania produktów, zapewnienia bezpieczeństwa, zapobiegania oszustwom i usuwania błędów, technicznego dostarczania reklam lub treści, dopasowywania i połączenia źródeł danych offline, łączenia różnych urządzeń, użycia dokładnych danych geolokalizacyjnych, odbierania i wykorzystywania automatycznie wysłanej charakterystyki urządzenia do identyfikacji.
Powyższe cele i funkcje przetwarzania szczegółowo opisujemy w Ustawieniach Zaawansowanych.
Zgoda jest dobrowolna i możesz ją w dowolnym momencie wycofać w Ustawieniach Zaawansowanych lub klikając w „Moje zgody”.
Ponadto masz prawo żądania dostępu, sprostowania, usunięcia, przenoszenia, wniesienia sprzeciwu lub ograniczenia przetwarzania danych oraz wniesienia skargi do UODO.
Dane osobowe użytkownika przetwarzane przez TVP lub Zaufanych Partnerów z IAB* oraz pozostałych Zaufanych Partnerów TVP mogą być przetwarzane zarówno na podstawie zgody użytkownika jak również w oparciu o uzasadniony interes, czyli bez konieczności uzyskania zgody. TVP przetwarza dane użytkowników na podstawie prawnie uzasadnionego interesu wyłącznie w sytuacjach, kiedy jest to konieczne dla prawidłowego świadczenia usługi Portalu, tj. utrzymania i wsparcia technicznego Portalu, zapewnienia bezpieczeństwa, zapobiegania oszustwom i usuwania błędów, dokonywania pomiarów statystycznych niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania Portalu. Na Portalu wykorzystywane są również usługi Google (np. Google Analytics, Google Ad Manager) w celach analitycznych, statystycznych, reklamowych i marketingowych. Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Twoich danych oraz realizacji Twoich praw związanych z przetwarzaniem danych znajdują się w Polityce Prywatności.