| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa
Pojawia się coraz więcej głosów, że Dawid Szwarga może zostać zwolniony przez władze Rakowa Częstochowa. Następcą trenera mógłby zostać… Marek Papszun. Sytuację w Rakowie ocenił były piłkarz tego klubu, Paweł Skrzypek. – Częstochowianie grają wiecznie utartymi schematami przez co są łatwiejsi do rozczytania dla przeciwników. Trener Szwarga przywiązuje wielką wagę do dyscypliny taktycznej. Ofensywni piłkarze powinni dostać jednak więcej swobody, żeby wykrzesać z siebie pierwiastek nieprzewidywalności – powiedział w rozmowie z TVPSPORT.PL.
Adrian Janiuk, TVPSPORT.PL: – Raków w ostatnich tygodniach zawodzi. Strata punktów z ŁKS-em Łódź, Ruchem Chorzów, Puszczą Niepołomice, czy niedawna porażka z Radomiakiem Radom znacznie oddaliły częstochowian od obrony mistrzostwa Polski. W czym tkwi problem pana byłej drużyny?
Paweł Skrzypek (10-krotny reprezentant Polski): – Problem jest złożony. Wiem doskonale, jak wygląda baza treningowa Rakowa, bo tak naprawdę niewiele się zmieniła od momentu, gdy byłem zawodnikiem tej drużyny, a przypomnę, że grałem w niej w latach 1995-96. Jedynie stadion przeszedł lekką modernizację. Władze klubu robią wszystko, żeby dojść do porozumienia z miastem w sprawie budowy stadionu i ośrodka treningowego, ale to melodia przyszłości. Co do formy sportowej, dokładnie przeanalizowałem grę Rakowa i skład w jakim zagrali przeciwko Piastowi Gliwice w ćwierćfinale Fortuna Pucharze Polski. Praktycznie na boisko wyszła ta sama jedenastka, która grała w zeszłym sezonie, gdy Raków zdobył mistrzostwo. Wtedy piłkarze prowadzeni przez Marka Papszuna grali rewelacyjny futbol. Obecnie końcówka sezonu jest zupełnie inna niż rok temu…
– Dlaczego zatem brakuje stabilizacji?
– Reakcja piłkarzy Rakowa na odpadnięcie z rozgrywek Fortuna Pucharu Polski była znakomita. Częstochowianie rozbili Lecha Poznań 4:0 na początku marca. Ogólnie jednak mistrzowie Polski grają bardzo nierówno w ostatnich miesiącach. Podejrzewam, że chodzi o sferę mentalną, ponieważ zespół prezentuje się ze skrajności w skrajność. Raków słynął w poprzednim roku ze stabilizacji właśnie, ale teraz jest to jednak zespół bardziej chimeryczny.
– Trener Dawid Szwarga będzie w stanie sprawić, że zespół wyjdzie z kryzysu?
– Przekonamy się. Jest to na pewno trener posiadający dużą wiedzę, ale teraz czeka go prawdziwy test. Wydaje mi się, że taktyka, którą wpoił zespołowi jest za bardzo przekombinowana. Patrząc na piłkarzy Rakowa odnoszę wrażenie jakby nie odczuwali oni radości z gry. Częstochowianie grają wiecznie utartymi schematami przez co są łatwiejsi do rozczytania dla przeciwników. Trener Szwarga przywiązuje wielką wagę do dyscypliny taktycznej. W jego drużynie wszystko musi toczyć się jak po sznurku, a to w jakiś sposób zabija przyjemność z gry. Ofensywni piłkarze powinni dostać więcej swobody, żeby wykrzesać z siebie pierwiastek nieprzewidywalności. W tamtym sezonie w grze Rakowa praktycznie cały czas były fajerwerki, w tym także się zdarzały, ale jednak o wiele rzadziej. Podkreślam, gra mistrzów Polski opiera się głównie na schematach, a to zabija kreatywność i fantazję poszczególnych piłkarzy.
– Raków ma również sporego pecha, ponieważ w zespole jest dużo kontuzji...
– To fakt, że jest ich sporo. Zaczęło się już na samym początku sezonu od straty największej gwiazdy Iviego Lopeza. Przez kontuzje trener Szwarga jest zmuszony do częstych rotacji w składzie. Nie każdy zamiennik jest w stanie dać tyle samo drużynie, co gracz pierwszego składu. Z drugiej strony trzeba pamiętać o tym, że Raków ma bardzo szeroką kadrę. Właściciel Michał Świerczewski stanął na wysokości zadania i nie żałował pieniędzy na wzmocnienia przed rywalizacją w Europie. Podejrzewam, że to co zarząd ustalił wspólnie z trenerem Szwagrą zostało zrealizowane, jeśli chodzi o transfery. Jestem zdania, że w Rakowie jest dwudziestu kilku wyrównanych zawodników. Większość piłkarzy Rakowa grałaby w podstawowym składzie w zasadzie w większości drużyn w PKO BP Ekstraklasie.
– O ile na początku sezonu nikt nie mówił i nie rozpaczał po odejściu trenera Marka Papszuna, teraz może pojawiać się tęsknota za nim?
– Nie ma co ukrywać, że przez lata trener Papszun był najważniejszą osobą w Rakowie wraz z właścicielem. Po zakończeniu sezonu z klubu odeszła tak naprawdę największa gwiazda, bo o szkoleniowcu częstochowian mówiło się najwięcej. Można powiedzieć, że zdejmował presję z zawodników, jak swego czasu robił to Jose Mourinho.
– Pojawiają się głosy, że powinno dojść do zmiany na stanowisku trenera Rakowa. Podziela pan to zdanie?
– Nie do końca, ponieważ jestem zwolennikiem długofalowej pracy. Trener Szwarga posiada dużą wiedzę, ponieważ pracował z Markiem Papszunem i wiele się od niego nauczył. W zasadzie poprzedni trener Rakowa namaścił Szwargę swoim następcą. Szkoleniowiec Rakowa jest dobrym analitykiem, ale brakuje mu doświadczenia, jeśli chodzi o relacje na linii trener – zawodnik. Z pewnością to przyjdzie z czasem. Być może podejście indywidualne do niektórych graczy powinno być inne. Atutem trenera Papszuna było to, że prowadził Raków przez ponad sześć lat. Poznał mentalność piłkarzy, ale także wpoił im swoje podejście do pracy. Wiedział, jak do nich dotrzeć. Trenerowi Szwardze może trochę tego brakować – doświadczenia i instynktu.
– W przypadku zwolnienia szkoleniowca, powrót trenera Papszuna do Rakowa byłby dobrym rozwiązaniem?
– Do tego jest bardzo daleka droga. Nie wiem, czy w ogóle byłoby to możliwe. Trener Papszun świadomie zrezygnował z pracy w Rakowie, ale oczywiście niczego nie można wykluczyć. Jeśli władze Rakowa na czele z Michałem Świerczewskim zdecydują się na zmianę trenera to rzeczywiście powrót Papszuna byłby dla nich najrozsądniejszy. Wydaje mi się jednak, że będzie to trudne do zrealizowania.
– Trener Papszun zapewne rwie się do pracy.
– Na pewno brakuje mu całej otoczki i atmosfery związanej z pracą trenera. Marek sporo zaryzykował odchodząc na własną prośbę z Rakowa, patrząc pod kątem zawodowym. Oczywiście miał swoje powody decydując się na zakończenie pracy w Częstochowie, ale zapewne podejrzewał, że jego kariera trenerska potoczy się inaczej. Liczył na angaż w reprezentacji Polski i był tego bliski, ale ostatecznie PZPN postawił na Michała Probierza. Jedno jest pewne, będzie ciekawie.