Inter Miami przegrał z CF Monterrey 1:3 i odpadł z Pucharu Mistrzów Concacaf. Leo Messi, który przy jedynym zdobytym golu zaliczył asystę, nie zdołał pomóc kolegom, a jego drużyna nie dała rady odrobić strat z pierwszego meczu.
Pierwsze spotkanie obydwu zespołów wzbudziło ogromne kontrowersje. Meksykańska ekipa wygrała 2:1, strzelając oba gole po czerwonej kartce dla rywala, o którą pretensje mieli mieć Messi i trener Gerardo "Tata" Martino.
Do tego stopnia, że pod szatniami – według słów asystenta Monterrey Nico Sancheza – doszło do awantury, z udziałem sędziów, Messiego, Martino i samego Sancheza, a Argentyńczyk został nazwany "opętanym karłem z twarzą diabła".
W rewanżu ponownie Inter ujrzał czerwoną kartkę – zrobił to konkretnie Jordi Alba, choć tym razem na tablicy wyników widniało już 3:0 dla meksykańskiego zespołu. Jeśli były jakiekolwiek wątpliwości co do tego, która z drużyn jest lepsza, rewanż rozwiał je bardzo szybko.
Niestety dla drużyny z Florydy, strzelanie zaczęło się od fatalnego błędu bramkarza Drake'a Callendera – od tego momentu było już tylko gorzej. Inter był w stanie odpowiedzieć jedynie honorową bramką Diego Gomeza po podaniu Messiego.
Tym samym Messi stracił szansę na drugie trofeum w barwach Interu. Pierwszym był wygrany w sierpniu Puchar Lig, dzięki któremu zresztą amerykańska drużyna mogła zagrać w Pucharze Mistrzów. Na poprawkę Argentyńczyk będzie musiał nieco poczekać.