Jan Bednarek regularnie występuje w pierwszym składzie Southampton. W polskiej kadrze wciąż jednak zdarzają mu się błędy niegodne zawodnika z takim doświadczeniem. Jak sobie radzi w tym sezonie Championship i jak jest oceniany w Anglii? O to zapytaliśmy magazynu "Daily Echo", George'a Reesa-Juliana.
Jan Bednarek w tej chwili należy już do najbardziej doświadczonych zawodników reprezentacji Polski. Zadebiutował w niej w 2017 roku i od tamtej pory zaliczył 56 występów, w których strzelił jednego gola (w trakcie mundialu, przeciwko Japonii). W ostatnich latach częściej mówi się o nim krytycznie w kontekście występów w biało-czerwonych barwach. W październiku 2023 roku selekcjoner Michał Probierz zdecydował nawet o braku powołania dla niego.
Ostatnio Bednarek grał w kadrze jednak regularnie i wydaje się, że nie powinno go zabraknąć w polskiej kadrze na Euro 2024. Jednego na pewno nie można mu odmówić – ogrania. W tym sezonie wystąpił w 41 meczach Championship oraz w dwóch spotkaniach Pucharu Anglii. Na moment trafił na ławkę rezerwowych w kwietniu. Również w ostatniej ligowej rywalizacji ze Stoke pojawił się na boisku w drugiej połowie. Jego pozycja w klubie wydaje się jednak niezagrożona.
Oczekiwania w Southampton są duże. Klub celuje w powrót do Premier League po roku przerwy. Niewykluczone jednak, że drużyny w angielskiej elicie zabraknie. O awans musi bowiem rywalizować w barażach.
Jak postawa Bednarka jest oceniana w tym sezonie? Co sądzą o nim kibice w Southampton? Czy reprezentant Polski pozostanie w klubie, a może odejdzie już latem? Więcej w rozmowie z TVPSPORT.PL z dziennikarzem magazynu "Daily Echo", Georgem Reesem-Julianem.
Od początku sezonu Bednarek gra regularnie w składzie Southampton. Latem nie wydawało się to jednak aż tak oczywiste, gdyż trener Russell Martin szukał różnych pomysłów na defensywę drużyny, a jej centralnym punktem był kapitan Jack Stephens. Anglik doznał jednak kontuzji łydki, co sprawiło, że w środku obrony najczęściej grali Bednarek oraz wypożyczony z Manchesteru City Taylor Harwood-Bellis.
– Bednarek rozgrywa dobry sezon w Southampton i z Harwoodem-Bellisem nawiązał silną więź. Widać, że poczynił starania w kierunku zmiany postrzegania jego osoby i jest obecnie jednym z faworytów kibiców po wcześniejszym trudnym okresie. Jego występy sprawiły, że kapitan klubu Jack Stephens wypadł ze składu, co jest imponujące, biorąc pod uwagę sympatię Russella Martina do Jacka – mówi George Rees-Julian.
Zdaniem naszego rozmówcy, Bednarek zrobił postępy w ostatnim sezonie i nie wynika to z gry na niższym poziomie ligowym. – Przed tym sezonem nie oceniałbym Bednarka jako obrońcy grającego piłką, ale pokazał on znaczną poprawę w tym aspekcie gry. Chociaż nadal nie jest na poziomie Harwooda-Bellisa, gdy gra poza polem karnym, znacznie się poprawił – twierdzi brytyjski dziennikarz.
– Może być jednak rozczarowany, że jest częścią obrony, która straciła w tym sezonie zbyt wiele bramek. Wiele z ostatnich bramek pochodziło z dośrodkowań i choć nie był on winny wszystkich z nich, ale jest to powodem do frustracji dla każdego piłkarz linii defensywnej – dodaje.
Dobre występy sprawiły, że kibice Southampton polubili Bednarka, choć wcześniej byli do niego krytycznie nastawieni. – Opinia kibiców na temat Bednarka zmieniła się bardzo w tym sezonie. Zdecydowana większość z nich liczy na to, że będzie w każdym spotkaniu w wyjściowym składzie. Chwalą go za pasję i determinację w tym sezonie – zdradza Rees-Julian.
Brytyjski dziennikarz przyznaje, że w razie awansu Southampton do Premier League, reprezentant Polski nie zmieni klubu. Sytuacja może się jednak zmienić w przypadku braku promocji drużyny do najwyższej ligi.
– Jeśli Święci awansują, nie widzę powodu, dla którego Bednarek miałby odchodzić. Jego doświadczenie w Premier League będzie kluczowe do utrzymania się w lidze. Jego przyszłość stanie się bardziej niepewna, jeśli nie awansują. Nie jest tajemnicą, że Southampton będzie musiało sprzedać zawodników w lecie, jeśli pozostaną w Championship, a Bednarek może być jednym z ich najbardziej możliwych do sprzedaży, biorąc pod uwagę jego reputację. Większość kibiców będzie miała jednak nadzieję, że zostanie – podkreśla dziennikarz "Daily Echo".