Patryk Peda był pierwszym debiutantem za kadencji trenera Michała Probierza. Obrońca sprawdził się na pierwszym zgrupowaniu kadry. Na kolejne nie przyjeżdżał ze względu na sytuację klubową. W rozmowie dla TVPSPORT.PL odniósł się m.in. do słów selekcjonera, niedoszłego transferu oraz najbliższego spotkania drużyny młodzieżowej. – Robiliśmy wszystko, co mogliśmy, abym odszedł, ale nie miałem wpływu na niektóre rzeczy – powiedział.
Jakub Kłyszejko, TVPSPORT.PL: Jak podsumujesz poprzedni sezon w Spal? Był on trochę taki słodko-gorzki.
Patryk Peda, obrońca Palermo, młodzieżowy reprezentant Polski: – Gra dla Spal również nie była moją decyzją. Rozmawiałem z poprzednimi dyrektorami i oni proponowali mi podpisanie nowej umowy. Widziałem, jak wygląda sytuacja w klubie i nie chciałem się na to zgodzić. Klub walczył o uniknięcie degradacji. Mówiłem, że będę szukał odejścia, ale po ubiegłorocznych wakacjach wszystko się pozmieniało. Zmienił się cały zarząd. Przyjechałem do klubu i usłyszałem, że muszę podpisać nową umowę. Mogłem zrobić wojnę w klubie i pokazać, że nie chcę tu być, ale to przecież nie o to chodzi.
– Na dłuższą metę nie miałoby to sensu…
– No właśnie, nic bym tym nie ugrał. Trochę w piłce jestem i widziałem takie sytuacje. Zazwyczaj jednak każdy na każdego się obrazi, potem źle się mówi o takiej osobie, a na koniec i tak klub wygrywa. Nie chciałem wchodzić na żadną ścieżkę wojenną. Mogłem poczekać pół roku i odejść za darmo, ale Palermo nie chciało czekać. Stwierdziłem, że najlepszą opcją będzie dogranie sezonu. Nie miałem zbyt wiele opcji, aby to ominąć. Nie obraziłem się, że muszę zostać w Serie C. Potem przyszedł debiut w reprezentacji, który mocno mi pomógł. Zimą ponownie chciałem zmienić klub, bo wiedziałem, że wtedy będę miał okazję dalszej gry w reprezentacji. Nie było takiej możliwości. Spal stwierdziło, że potrzebuje mnie wiosną i temat się zakończył. Uzbierałem trochę występów, w pewnym momencie byłem kapitanem. Ten rok też mnie czegoś nauczył. Nie był perfekcyjny, ale wyciągnąłem z niego sporo.
– Co możesz powiedzieć o samych rozgrywkach? To jednak dopiero trzeci poziom rozgrywkowy we Włoszech…
– Nawet, jak ja sobie myślałem o Serie C, to w głowie było "kurde, to trzeci poziom rozgrywkowy". Nie będziemy się oszukiwać, że to jest fajne. Na boisku był większy chaos, jeśli chodzi o grę. Nie jest to dość łatwe, bo jak jesteś przyzwyczajony do taktyki, innej organizacji, zachowania napastników, to wszystko wygląda zupełnie inaczej. W Serie C w wielkim chaosie ciężko stwierdzić, czego możesz się spodziewać. W klubie mieliśmy dobrze wszystko zorganizowane, ale niektóre stadiony… To było duże zaskoczenie.
– Nie miałeś sobie za złe, że na przykład zimą nie udało się pójść grać gdzieś wyżej? Byłeś zły, sfrustrowany?
– Frustracja zawsze jest, bo przyszło powołanie do reprezentacji. Zagrałem w kadrze i jak już jesteś na takim poziomie, grasz najlepszymi, a potem wracasz do trzeciej ligi, to nie jest łatwo. Mam tak w życiu, że jeśli nie mogę czegoś zrobić, to się na to nie obrażam. Nie zmienię przecież tego. Musiałem przetrwać ten sezon i wyciągnąć z niego coś dla siebie.
– Po debiucie w reprezentacji Polski liczyłem, że zmieni klub i będzie mu łatwiej. Został w Serie C i wypadł z obiegu. To słowa trenera Probierza w wywiadzie dla "Meczyków". Jak się do nich odniesiesz?
– Z trenerem rozmawialiśmy o tym. Dokładnie wiedziałem, że tak będzie. Mam regularny kontakt z trenerem. Dlatego w styczniu próbowałem zmienić klub, Palermo proponowało skrócenie wypożyczenia, ale Spal się nie zgodziło. Robiliśmy wszystko, co mogliśmy, abym odszedł, ale nie miałem wpływu na niektóre rzeczy. Czułem, że kadra może mi uciec i faktycznie tak było. Mogłem się jednak tego spodziewać.
– Jak mocno zmieniło twoją karierę październikowe powołanie do kadry?
– Nie powiedziałbym, że zmieniło się o 180 stopni. Od małego robię wszystko, żeby iść do przodu. Powołanie nie odmieniło mojego życia, ale mocno pomogło. Było wielkim doświadczeniem, ogromną dumą. Wtedy o wiele więcej osób się mną interesowało. Po to jednak się trenuje, aby czegoś takiego doświadczyć. Ktokolwiek nie jest w piłce, to nie powie, "nigdy nie będę w reprezentacji", a raczej powie "walczę o to, aby tam być". Jest to marzenie każdego dziecka. Kadra pomogła mi pod każdym względem.
– Teraz po czasie możesz powiedzieć, że udźwignąłeś całą otoczkę wokół twojej osoby, która wtedy się pojawiła? Nagle gość z Serie C pojawił się w kadrze.
– Można było się spodziewać, że będzie takie gadanie. To fajny temat dla mediów i kibiców. Jak widzisz powołania, to patrzysz, w jakich klubach występują zawodnicy. Wcześniej rozegrałem dwa sezony w Serie B, miałem na koncie wiele spotkań. Nie byłem gościem kompletnie wyrwanym znikąd. Trener Probierz mocno mi zaufał. Byłem z nim w U21. Wiedział, że nie przestraszę się tej całej otoczki i dam radę. Sytuacja była nowa. Wszyscy o mnie mówili i trener musiał być pewny, że to wszystko się uda. Chyba udźwignąłem te pierwsze występy.
– Jak reagowałeś na komentarze, których było wiele, że piłkarza z trzeciej ligi nie powinno być w kadrze?
– Trener wysyła powołania i jeżeli widział mnie w składzie, to przyjechałem i bardzo się cieszę, że byłem. Komentarze będą zawsze. To nie jest tak, że wracam do pokoju, odpalam social media i wszystko czytam. Może są osoby, które tak robią, ja nie jestem w tym gronie. Nawet, jak jesteś twardy i ciągle coś takiego czytasz, to sam się nakręcasz. Lepiej jest cieszyć się z tego, że tam jesteś, niż zastanawiać się "kurde, może faktycznie mają rację".
– W kolejnych miesiącach powołania już zabrakło. Trener sugerował ci wprost, w bezpośrednich rozmowach, że liczy na twój transfer?
– Jasne. Rozmawialiśmy i trener powiedział w prostych słowach: musisz grać. Do kadry są powoływane osoby, które występują w klubach. To usłyszałem.
– W klubie coś się wydarzyło, miałeś dużą konkurencję, gorsze relacje z trenerem, że nawet w Serie C nie zawsze grałeś?
– Raz miałem naderwane więzadło w kostce i ominąłem kilka meczów. Potem byłem gotowy, ale specjalnie nie wystąpiłem na sztucznej murawie, bo Palermo poprosiło, abym nie grał. Byłoby to ryzyko od razu wyjść na inną nawierzchnię. Trzy dni później już występowałem i grałem do końca sezonu.
– Celem Palermo na ten sezon jest wymarzony powrót do elity?
– Mamy mocny skład i wielu zawodników, którzy wygrali ligi i znają smak awansu do Serie A. Naszym celem jest wygranie wszystkich meczów. Rok temu Palermo było bliskie awansu, chcemy poprawić zeszłoroczny wynik. Na pewno Palermo wróci do Serie A, to tylko kwestia czasu.
– Celem młodzieżowej reprezentacji Polski jest pewne zwycięstwo z Bułgarią?
– Liczy się tylko wygrana. Jeżeli wywieziemy trzy punkty, to zachowujemy szansę na Euro. Awans jest celem każdego z nas.
– Marcowa porażka w Chorzowie była dużym rozczarowaniem…
– Nie grałem w tamtym spotkaniu, ale czujemy dużą chęć rewanżu po tym, co było w Chorzowie. Kadrowo mamy dużo lepszy skład i w spotkaniu z takim rywalem musimy zwyciężyć. Inny wynik nie wchodzi w grę. Nikt nie jest zadowolony z obecnej sytuacji, ale teraz mamy okazję, aby się zrewanżować. Musimy pokazać, że jesteśmy zdecydowanie lepszym zespołem.
– Na co trener Majewski zwraca największą uwagę, jeżeli chodzi o rywala?
– Na wyjeździe zawsze jest inaczej. Musimy być gotowi na trudny mecz. Bułgarzy raczej nie będą chcieli nas zbyt miło ugościć. Ważne będą mental i koncentracja. Wiemy, że rywal lubi się cofnąć w swoje pole karne. Trzeba będzie spokojnie budować nasz atak. Najłatwiej byłoby strzelić szybkiego gola i potem iść za ciosem. To byłaby najlepsza opcja. Inaczej może być problem.
– Od początku meczu zamierzacie narzucić swój gry i postaracie się zdominować rywala?
– Myślę, że tak. Jak wyjdziemy na boisko, pokażemy, że jesteśmy lepszą reprezentacją, to na spokojnie powinniśmy wygrać z takim przeciwnikiem. Mamy dużą jakość i wszystko będzie zależeć od odpowiedniego podejścia.
– Po powrocie z kadry Patryk Peda zamelduje się w wyjściowej jedenastce Palermo, dobry występ w Sofii może w tym pomóc?
– Oczywiście. Nieważne czy to kadra czy klub, jaki rywal, stadion, każdy występ jest ważny. W nim musisz być najlepszy. Wiele osób obserwuje mecze i dobra gra zawsze może pomóc i wpłynąć na klubową sytuację.