| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa
Zapowiadało się na nudne południe z PKO BP Ekstraklasą, a wyszło całkiem niezłe widowisko. Piast Gliwice był zmuszony odrabiać straty przeciwko Puszczy Niepołomice, a pomógł mu w tym rywal, który nieumyślnie spowodował rzut karny. Gliwiczanie ostatecznie zremisowali 1:1 i dalej są na podium rozgrywek.
Piast nie przyzwyczaił kibiców, że tak dobrze rozpoczyna sezon Ekstraklasy. Na ogół zawodnicy z Górnego Śląska byli określani królami wiosny, bowiem świetnie prezentowali się po zimowych przerwach. W trwających rozgrywkach podopieczni Aleksandara Vukovicia jednak zaskoczyli, wygrywając cztery mecze i plasując się na trzecim miejscu.
Puszcza z kolei miała pewne problemy, ale wykaraskała się z nich dzięki zwycięstwu 4:1 z Lechią Gdańsk. Ostatnie dwa spotkania zakończyła bezbramkowymi remisami, a w Gliwicach tuż po pół godzinie mogła prowadzić. Po długiej analizie VAR okazało się jednak, że Mateusz Radecki zbyt szybko wybiegał zza linii obrońców. Oprócz niegroźnych strzałów Grzegorza Tomasiewicza i Damiana Kądziora, był to jedyny godny odnotowania aspekt pierwszej połowy.
Wydawało się, że tempo spotkania zostanie nieco podwyższone po akcji Kądziora przed upływem godziny gry, ale jego płaski strzał okazał się niecelny. Chwilę później gliwiczanie mogli pognać z kontrą, ale piłka... została pod nogą Macieja Rosołka. Skoro sytuacji nie wykorzystali gospodarze, to do głosu doszli gracze z Małopolski.
Fenomenalną "wystawkę" zaprezentował Michalis Kosidis, który sprezentował piłkę Piotrowi Mrozińskiemu, a ten nie dał szans golkiperowi.
Ten sam Kosidis chwilę później został antybohaterem, gdy piłka trafiła go w rękę przy próbie zablokowania rywala. Michał Chrapek pewnie posłał piłkę w róg z rzutu karnego, chociaż Kewin Komar poszybował w dobrą stronę i miał nią niemal na rękawicy.
Piast próbował jeszcze dążyć do zwycięstwa, ale Puszcza skutecznie mu to uniemożliwiała, w znany sobie sposób zabijając ofensywne zapędy rywala. Akcję na miarę trzech punktów miał na nodze Kądzior, ale kompletnie zepsuł kontratak, podając do rywala.
W następnej kolejce gliwiczanie zmierzą się na wyjeździe z Widzewem Łódź, z kolei Puszcza podejmie Cracovię na obiekcie przy Kałuży.