| Piłka nożna / Betclic 1 Liga
Wisła Kraków w nowym sezonie Betclic 1 Ligi totalnie rozczarowuje. Biała Gwiazda w sześciu spotkaniach zdobyła zaledwie sześć punktów i znajduje się tuż nad strefą spadkową. O sytuacji klubu porozmawialiśmy z Tomaszem Kłosem. – Największym problemem jest psychika – podkreślił były obrońca krakowskiego zespołu. Transmisja starcia ŁKS – Wisła dziś w TVP.
👉 Powrót pod długiej przerwie. "Kilka razy po prostu musiałem się sparzyć"
Maciej Rafalski, TVPSPORT.PL: – Wisła po rozczarowującym poprzednim sezonie ligowym znów zawodzi. Co dzieje się z Białą Gwiazdą?
Tomasz Kłos: – Sinudoida formy jest niepokojąca. Moim zdaniem kluczowa jest tutaj mentalność. Piłkarze z Krakowa potrafili wyeliminować Spartaka Trnawę i spisać się świetnie w rewanżu z Cercle Brugge, co pokazuje, jaki potencjał w nich drzemie. Potem przychodzi jednak pierwszoligowa rzeczywistość, w której Wisła jest faworytem i pojawia się problem. Widać, że zawodnicy mają w tych spotkaniach inne nastawienie niż w meczach eliminacji europejskich pucharów.
– Powiedziałbyś, że gra w eliminacjach Ligi Europy i Ligi Konferencji zaszkodziła Wiśle?
– Nie, w żadnym wypadku. Zrzucanie słabych wyników na konieczność gry co trzy dni w sierpniu czy wrześniu to opowiadanie bajek. Zmęczenie może przyjść w drugiej części sezonu, ale nie po kilku tygodniach od jego rozpoczęcia. Największym problemem jest psychika. Występy w europejskich pucharach były okazją do dodatkowego wypromowania się i sprawiały, że piłkarze wchodzili na wysoki poziom motywacji. Niestety, tego brakuje im w meczach ligowych.
– Kibice mają powody do zmartwień tym bardziej, że zespół przejął Kazimierz Moskal, specjalista od awansów. Na razie jego praca nie daje jednak oczekiwanych efektów...
– Trener to tylko jeden z elementów układanki. Nie można zapominać o wspomnianym już nastawieniu piłkarzy, bo skoro potrafią grać świetnie w finale Pucharu Polski z Pogonią Szczecin czy meczach europejskich pucharów, to niemożliwe jest, by zapominali tego w spotkaniach ligowych. Muszą pamiętać, że reprezentowanie barw tak zasłużonego klubu do czegoś zobowiązuje. Każde zwycięstwo musi być wybiegane i wywalczone. Oby te kłopoty skończyły się jak najszybciej, bo im dłużej będzie trwał ten kryzys, tym trudniej będzie z niego wyjść.
– Ostatnio kibicom naraził się Igor Sapała, który opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie w dość kontrowersyjnym towarzystwie. Doszło do tego dzień przed meczem z Kotwicą Kołobrzeg, chociaż pomocnik nie był brany pod uwagę do gry ze względu na kontuzję barku. Jak oceniasz jego zachowanie?
– Inteligentny zawodnik, który wie, że jego klub jest w delikatnej sytuacji, nie robi takich głupot. Każdy piłkarz musi pamiętać, że gdy zespół wygrywa, fani nie będą mieli pretensji. Kiedy jednak rozczarowujesz, wszystko może zostać wykorzystane przeciwko tobie. To pokazuje, że ten zawodnik nie poczuwa się do odpowiedzialności za zespół. Piłkarze muszą pamiętać, jak piękny zawód uprawiają i nie trwa to wiecznie, ale każdy chciałby, by trwało jak najdłużej. Takie zachowania temu nie sprzyjają.
– Co do boiskowych problemów Białej Gwiazdy. Gdzie widzisz największy problem zespołu?
– To defensywa, bo od niej wszystko się zaczyna. Gdy masz dobrze poukładaną obronę i tracisz mało goli, przekłada się to także na pewność siebie ofensywnych graczy i ich poczynania. Solidna obrona to podstawa, a tego Wiśle brakuje, o czym świadczy jedno czyste konto w sezonie.
– W tym sezonie aż sześć bramek w lidze zdobył dla Wisły Angel Rodado. Drużyna jest uzależniona od jego goli?
– Tak trzeba na to patrzeć. To pokazuje, że zawodnicy go szukają i wierzą w jego umiejętności strzeleckie. Trzeba jednak zejść na ziemię, bo na dłuższą metę taki plan może okazać się nieskuteczny. Zespół, który chce grać o awans, potrzebuje więcej alternatyw. Przeciwnicy wreszcie nauczą się wyłączać Rodado z gry. Jeśli wtedy inni piłkarze nie wezmą na siebie odpowiedzialności za strzelanie goli, będzie ciężko.
– Jak oceniasz to, jak zarządzana jest obecnie Wisła?
– Trudno dokonać oceny, gdy nie ma się pełnej wiedzy na temat tego, co dzieje się wewntątrz klubu. Jarosław Królewski dużo mówi o analizie danych i algorytmów, ale dla mnie to złudne. W kadrze jeszcze niedawno było mnóstwo piłkarzy z Hiszpanii, dziś jest ich trochę mniej. Co jednak podpowiedziało władzom Wisły, by na nich stawiać? To, że są utytułowaną piłkarsko nacją? Nie wiem, czy sprowadzani do Polski zawodnicy z Hiszpanii są tacy dobrzy. Poza tym, nasze rozgrywki są wymagające pod względem fizycznym i wielu graczy z tamtego kraju ma problem z tym, by sprostać wymaganiom. Poza tym, skoro chcemy promować Polaków, to musimy pozwolić im grać, a nadmiar obcokrajowców temu nie sprzyja.
– Ostatnio Królewski wszedł nawet na sektor i prosił kibiców o czas dla drużyny.
– To początek sezonu, w zespole latem doszło do zmian i pojawił się nowy trener. Piłkarze dali kibicom dużo radości poprzez występy w europejskich pucharach, ale teraz muszą przenieść do na ligową rzeczywistość. Kazimierz Moskal zna Wisłę jako klub, ale z tą drużyną jest dość krótko, dlatego pewne kwestie trzeba jeszcze dopracować. Zespołu nie buduje się z dni na dzień i trzeba to zrozumieć. Z drugiej strony, oczekiwania fanów są zrozumiałe i trzeba zrobić wszystko, by im sprostać.
– Dwa zaległe mecze powinny dawać nadzieję fanom Białej Gwiazdy?
– Nie wiem, czy są takim pocieszeniem, gdy spojrzymy na dyspozycję, w jakiej jest najbliższy rywal czyli ŁKS. Łodzianie są ostatnio w świetnej formie, wygrali cztery mecze z rzędu, a po pierwszym występie w sezonie trudno było o optymizm. Sądzę, że teraz ŁKS będzie szedł w górę tabeli. Oby jak najszybciej to samo zrobiła Wisła.
– Kto prędzej wróci do Ekstraklasy? ŁKS czy Wisła?
– Trudno powiedzieć. Dziś bliżej tego jest ŁKS, który jest na fali wznoszącej. Teraz tymi śladami musi pójść także drużyna z Krakowa.
Następne