Janusz Niedźwiedź na początku września zastąpił Kamila Kieresia na stanowisku trenera Stali Mielec. To kolejny zasłużony klub w karierze 42-letniego szkoleniowca. W poprzednim sezonie prowadził on Ruch, z którym spadł z Ekstraklasy. Po kilku kolejkach nowych rozgrywek rozstał się z chorzowskim zespołem. – Trzymanie żalu w sobie w niczym nie pomoże, a ja mam teraz kolejne wyzwanie, na którym się koncentruję – wyjaśnił w rozmowie z TVPSPORT.PL. Transmisja meczu Korona Kielce – Stal Mielec w Pucharze Polski dziś w TVP.
👉 W środę kolejne mecze w Pucharze Polski. Sprawdź plan transmisji!
Maciej Rafalski, TVPSPORT.PL: – Debiut w Stali może zaliczyć pan na plus. Wygraliście, a dzięki potknięciom paru innych zespołów zbliżyliście się do wyjścia ze strefy spadkowej. Jak ocenia pan postawę drużyny w meczu z Motorem Lublin?
Janusz Niedźwiedź: – Jestem zadowolony z pierwszych trzech punktów, ale również z tego, w jaki sposób osiągnęliśmy to zwycięstwo! Widziałem sporo z tego, nad czym pracowaliśmy, a akcja bramkowa to efekt naszej pracy treningowej. Nie będę jednak popadał w euforię po pierwszym zwycięstwie, bo Motor też miał swoje szanse i nie było pełnej kontroli nad meczem, dlatego nadal czeka nas jeszcze dużo dobrej pracy.
– Co do podjęcia pracy w Stali – długo rozważał pan ofertę złożoną przez klub?
– Rozmowy były konkretne i znaleźliśmy z prezesem Jackiem Klimkiem porozumienie dosyć szybko. W mojej opinii potencjał tej drużyny jest wyższy niż miejsce, które obecnie zajmuje, a możliwość ponownej pracy w Ekstraklasie tylko pomogła w decyzji.
– Wcześniej prowadził pan Ruch Chorzów, z którym spadł pan z Ekstraklasy. Miał pan odbudować drużynę na poziomie pierwszej ligi, ale szybko zakończono z panem współpracę. Ma pan żal do władz klubu?
– W Ruchu latem doszło do wielu zmian, odeszło wielu ważnych piłkarzy, a drużynę trzeba było zbudować praktycznie na nowo. Trzymanie żalu w sobie w niczym nie pomoże, a ja mam teraz kolejne wyzwanie, na którym się koncentruję.
– Żałuje pan, że przeniósł się do Chorzowa? Podjął się pan karkołomnej misji utrzymania drużyny, która zakończyła się niepowodzeniem. Dodatkowo nie dostał pan czasu na zbudowanie zespołu w pierwszoligowych realiach. Mógł pan uniknąć tego spadku w CV...
– Nie żałuję decyzji o dołączeniu do Ruchu. Mecze przy 40 czy 50 tysiącach kibiców na Stadionie Śląskim to kolejne cenne doświadczenie, które zabieram ze sobą. Gdy przychodziłem do Ruchu, wiedziałem, jak wiele czynników będzie musiało zgrać się w czasie, żeby osiągnąć cel. Od początku pracy aż do momentu, gdy straciliśmy matematyczne szanse, wierzyłem, że się utrzymamy. Cel był bardzo trudny, ale uważam, że wcale nie nierealny. Położyłem tam podwaliny zarówno pod dobrą organizację na boisku, jak i poza nim.
– Wróćmy do Stali. Na debiut musiał pan trochę poczekać. Najpierw była przerwa na mecze reprezentacji, a później przełożono wasze spotkanie ze Śląskiem Wrocław ze względu na sytuację powodziową. To dobrze, że miał pan tyle czasu na treningi z zespołem, zanim doszło do ligowej weryfikacji?
– Na pewno był to cenny czas, który wykorzystaliśmy do maksimum. Zobaczyć piłkarzy w treningu, a także możliwość poznania każdego z nich to najlepsze doświadczenie dla mnie. Informację o tym, że nie gramy ze Śląskiem, dostaliśmy, gdy byliśmy już niedaleko Wrocławia w autobusie. Od dłuższego czasu było wiadomo, co dzieje się na Dolnym Śląsku i w okolicach, dlatego uważam, że decyzję można było podjąć wcześniej i nie narażać nas na siedzenie w autobusie 10 godzin i koszty. W tamtym momencie zespół był już zmotywowany i gotowy na to, by grać.
– Gdzie widział pan największy problem Stali?
– Podczas treningów chcieliśmy "dotknąć" każdego z elementów. Wierzę, że nie tylko duże, ale przede wszystkim te małe rzeczy robią różnicę i mogą powodować duże zmiany. Skupiliśmy się głównie na grze w ataku i na tym, by drużyna lepiej działała z piłką, ale nie zapomnieliśmy o obronie, szczególnie obronie pola karnego. Uważam, że z przodu mamy spory potencjał i stać nas na znacznie więcej.
– Kibice będą oglądali Stal grającą inaczej niż za kadencji Kamila Kieresia?
– Mam swój pomysł na grę i chcę więcej, jeśli chodzi o działania z piłką i organizację gry. Widzę, jak zawodnicy pracują i jak rozwinęli się w ostatnich tygodniach i wiem, że stać ich by byli przy piłce dłużej i grali więcej i lepiej w ataku pozycyjnym.
– Władze klubu nakreśliły przed panem konkretny cel na ten sezon?
– Dwa konkretne: utrzymanie i wypełnienie minut młodzieżowców. Obecnie skupiam się przede wszystkim na celach krótkoterminowych. Priorytetem jest wygranie kolejnego meczu. Chcemy być jak najlepiej przygotowani do każdego spotkania i to przygotowanie przekładać na dobre mecze i punkty.
– Przed wami występ w Pucharze Polski. Jak dużo zmian planuje pan przed meczem z Koroną Kielce i jak zamierza pan potraktować ten turniej?
– Wygrywanie dotyczy wszystkich rozgrywek i meczów! Takie podejście w futbolu popłaca, a nie kalkulowanie! Zmiany będą, choćby dlatego, że mam w składzie na kilku pozycjach wyrównaną rywalizację i chcę zobaczyć kolejnych moich piłkarzy w warunkach meczowych.
– Pana kontrakt obowiązuje do końca sezonu. Warunkiem jego przedłużenia jest utrzymanie?
– Chcę pomóc w utrzymaniu Stali w Ekstraklasie, a jednocześnie pokazać, że warto kontynuować współpracę także w następnym sezonie.
Kiedy mecz: środa (25 września), godz. 17:30
Gdzie oglądać: od 17:25 w TVP Sport, TVPSPORT.PL, aplikacji mobilnej, smartTV, HbbTV
Kto komentuje: Hubert Bugaj, Kazimierz Węgrzyn
Następne