Real Madryt niespodziewanie przegrał z Lille 0:1 w meczu drugiej kolejki Ligi Mistrzów. Tym samym Królewscy stracili punkty już na samym początku fazy ligowej i w meczu o punkty przegrali po raz pierwszy od... stycznia. Zwycięstwo francuskiemu zespołowi dał Jonathan David.
Po pierwszej kolejce Ligi Mistrzów sezonu 2024/25 piłkarscy kibice mogli być niezwykle rozpieszczeni przez liczbę goli, jaką strzelały najlepsze kluby Europy. Dość powiedzieć, że nikt nigdy nie zdobył w tych rozgrywkach tak dużej liczby bramek, jak Bayern Monachium w starciu z Dinamem Zagrzeb (9:2). Co więcej, wtorkowe mecze drugiej serii gier również obrodziły w gole – takie wyniki jak 7:1 Borussii Dortmund z Celtikiem Glasgow i 5:0 Barcelony z Young Boys nie zdarzają się zbyt często.
W środę jednak Liga Mistrzów pod tym względem nieco wyhamowała. Nie oznacza to jednak, że bramek i emocji zabrakło – te negatywne mają za sobą fani Realu Madryt. Lille zagrażało im od samego początku spotkania, a kilkukrotnie Królewskich przed utratą bramki ratował Andrij Łunin. Ukraiński bramkarz nie był jednak w stanie nic zdziałać, kiedy ręką w polu karnym zagrał Eduardo Camavinga. "Jedenastkę" na gola zamienił Jonathan David i mimo starań ekipy ze stolicy Hiszpanii, trzy punkty pozostały we Francji. To zdecydowanie największa niespodzianka drugiej kolejki LM. Real przegrał w meczu o punkty po raz pierwszy od... stycznia i odpadnięcia po dogrywce z Atletico Madryt w Pucharze Króla.
Być może najbardziej wyrównane starcie miało miejsce w Lipsku, gdzie konkurs strzelecki urządzili sobie Benjamin Sesko i Dusan Vlahović. Obaj strzelili po dwa gole, co przez długi czas dawało remis zarówno RB Lipsk, jak i gościom z Juventusu. Na szczególne uznanie zasługuje jednak postawa Juventusu, który walczył o trzy punkty do samego końca. W 59. minucie, przy stanie 1:1 czerwoną kartkę za zagranie ręką poza polem karnym otrzymał bramkarz Michele di Gregorio. Kilka minut potem drugą bramkę zdobył Sesko, a mimo to drużyna z Turynu była w stanie wygrać to spotkanie. Decydującą bramkę zdobył Francisco Conceicao w 83. minucie meczu.
Niespodzianki nie byli w stanie niestety sprawić reprezentanci Polski. Bologna, z Łukaszem Skorupskim w bramce i Kacprem Urbańskim na boisku przez 62 minuty, uległa faworyzowanemu Liverpoolowi. Bramki dla The Reds zdobywali Alexis Mac Allister i Mohamed Salah.
Środa nie była dobrym dniem dla drużyn z Madrytu. Real sensacyjnie przegrał we Francji, natomiast Atletico zagrało w Lizbonie z Benficą – i o ile porażka nie jest może tak dużą sensacją, to już jej rozmiar może dziwić. Kerem Akturkoglu, Angel Di Maria, Alexander Bah i Orkun Kokcu dali portugalskiemu zespołowi zwycięstwo 4:0.
W pozostałych spotkaniach oglądaliśmy prawdziwe kibicowskie święto w Zagrzebiu, gdzie Dinamo, po wysokiej porażce z Bayernem, zremisowało z AS Monaco 2:2. Z kolei Club Brugge ograł na wyjeździe Sturm Graz 1:0.
Wyniki środowych spotkań 2. kolejki Ligi Mistrzów:
Lille – Real Madryt 1:0
Liverpool – Bologna 2:0
Dinamo Zagrzeb – AS Monaco 2:2
RB Lipsk – Juventus 2:3
Sturm Graz – Club Brugge 0:1
Benfica – Atletico Madryt 4:0
Aston Villa – Bayern Monachium 1:0
19:00
Paris Saint-Germain/Aston Villa
19:00
Bayern Monachium/Inter Mediolan
19:00
Arsenal/Real Madrid
19:00
Barcelona/Borussia Dortmund
19:00
Zwycięzca SF 2