| Piłka nożna / Betclic 1 Liga
Ireneusz Pietrzykowski od półtora roku prowadzi Stal Stalowa Wola. Wywalczył już z nią dwa awanse. Mimo znakomitych wyników nie do końca cieszy się zaufaniem klubowych działaczy. Jak wyjawił, już sześć razy grał o posadę. Za każdym razem wychodził z tego obronną ręką.
Stal Stalowa Wola to beniaminek Betclic 1 Ligi. Wróciła na ten szczebel rozgrywkowy po 14 latach. Duża w tym zasługa trenera Ireneusza Pietrzykowskiego, który przejął zespół jeszcze w 3. lidze. Najpierw utarł nosa Wieczystej Kraków i awansował do 2. ligi, a następnie po wygranym barażu z KKS-em Kalisz zameldował się na zapleczu Ekstraklasy.
Historia 54-letniego szkoleniowca jest niezwykle ciekawa. W CV brakuje mu jedynie awansu z B-klasy i do Ekstraklasy. Największe sukcesy w karierze zaczął święcić dopiero po 50. Nie ma jednak łatwo. W jego obecnym klubie, mimo świetnych wyników, nie brakowało momentów, gdy mógł pożegnać się z pracą.
– Uwielbiam grać "mecze o życie". Odkąd jestem w Stalowej Woli, był to szósty, w którym ważyły się losy mojej dalszej pracy. To rewelacyjne napięcie. W tygodniu było ciężko. Nie chcę już opowiadać jak zachowywały się niektóre osoby – powiedział po spotkaniu z Ruchem Chorzów.
Tamto starcie z trybun obserwował już jego ewentualny następca. Z pewnością nie jest to komfortowa sytuacja. Po raz kolejny jednak udowodnił, że potrafi zarządzać drużyną w trudnych momentach.
– Nie myśli się o takich rzeczach. Co prawda wiedziałem, że mój ewentualny następca siedzi na trybunach, ale nie skupiałem się na tym. Jeżeli miałoby to zajmować moją głowę, to jest to pierwszy krok do tego, żeby się to nie udało. Wiele razy w Stalowej byłem już w podobnych sytuacjach. Jako lider muszę pokazać zespołowi, dlaczego to właśnie ja nim jestem i jaki mam plan – powiedział szkoleniowiec w audycji "Betclic Podcast".
Ostatnio trwa nagonka na pracę sędziów. Niemal co tydzień słyszy się o związanej z nimi kontrowersjami. Trenerzy i eksperci często nie szczędzą im gorzkich słów. Pietrzykowski ma nieco inne podejście.
– Szanuję i doceniam pracę sędziów. Nie oceniam ich tak krytycznie jak inni. Sędziowanie poszło bardzo w górę. Do tego jest VAR (...) Myślę, że często opinie na ich temat są krzywdzące – podkreślił.
W polskiej piłce mamy coraz więcej trenerów poniżej 40. Jest wyraźnie dostrzegalny trend na młodych szkoleniowców. Pietrzykowski, czyli przedstawiciel już starszego pokolenia, zauważa ich największe mankamenty i wskazuje, że jego ulubieńcem jest Konrad Gerega z ŁKS-u II.
– Dawid Szulczek otworzył szeroko drzwi młodym trenerom. Niewielu jednak się udaje. Gubi ich takie przeświadczenie, że wiedzą wszystko najlepiej i dadzą sobie radę ze wszystkim – stwierdził w Betclic Podcast.