Przejdź do pełnej wersji artykułu

Sześć kobiet w zarządzie PZPN? Łukasz Wachowski: zrobimy wszystko, by spełnić wymogi ustawy [WYWIAD]

/ Łukasz Wachowski i Cezary Kulesza podczas zebrani Łukasz Wachowski i Cezary Kulesza podczas zgromadzenia delegatów PZPN (fot. PAP).

Gdyby nie ten spadek z Ligi Narodów reprezentacji mężczyzn, cały rok sportowo byłby w pełni udany – ocenia sekretarz generalny Polskiego Związku Piłki Nożnej Łukasz Wachowski. W szerokiej rozmowie z TVPSPORT.PL odpowiada na pytania dotyczące przyszłości Michała Probierza, występów kadry na Stadionie Narodowym, nowelizacji ustawy o sporcie i wprowadzeniu parytetów, piątkowym losowaniu eliminacji MŚ 2026 oraz budżecie PZPN. – Nie zakładamy spadku przychodów w 2025 roku – podkreśla.

👉 PZPN planuje budżet. Sześć razy mniej pieniędzy z ministerstwa

  • "Nie oczekujmy nie wiadomo jakiego przełomu w grze reprezentacji od razu. Dajmy selekcjonerowi popracować".
  • "Negocjujemy umowę ze Stadionem Narodowym, mamy też kilka innych opcji".
  • "Temat nowelizacji ustawy o sporcie pojawił się na spotkaniu u prezydenta Dudy? To absolutna bzdura".
  • "Czy wprowadzimy sześć kobiet do zarządu? Będziemy działać tak, aby spełnić wymogi ustawy".
  • Więcej informacji ze świata sportu na TVPSPORT.PL.

Czytaj też:

Bartosz Frankowski (fot. Getty Images)

FIFA skreśliła sędziego Bartosza Frankowskiego. To jasny sygnał dla wszystkich sędziów

Jakub Kłyszejko, TVPSPORT.PL: – 2024 rok dał więcej powodów do radości czy rozczarowań?
Łukasz Wachowski, sekretarz generalny PZPN: – Ten czas można ocenić z różnych perspektyw. W pierwszej części roku wywalczyliśmy awans na mistrzostwa Europy, potem był sam turniej. Niemieckie Euro oceniam bardzo pozytywnie. Dokonaliśmy czegoś, co początkowo wydawało się niemożliwe, patrząc na to, jak wyglądała nasza gra w 2023 roku. Po wygranych barażach z Estonią oraz Walią misja została zakończona sukcesem i mogliśmy przygotowywać się do udziału w Euro 2024. W Cardiff reprezentacja Polski wywalczyła również awans na piąty wielki turniej międzynarodowy z rzędu. Jadąc na mistrzostwa do Niemiec mieliśmy swoje ambicje. Zadbaliśmy o jak najlepsze warunki przygotowań dla drużyny. Na koniec zabrakło punktów, chcielibyśmy zdobyć ich więcej, ale trzeba pamiętać, z kim się mierzyliśmy. Jeśli chodzi o Ligę Narodów, to w pełni rozumiem, że niektórych mogła rozczarować, bo nie udało się nam utrzymać. Trzeba mieć jednak świadomość, jakie są to rozgrywki. Graliśmy z najsilniejszymi w Europie, w dywizji A. Tutaj nie ma miejsca na przypadki. Portugalia to w tej chwili jedna z najlepszych reprezentacji na Starym Kontynencie, a Chorwaci ostatnio sięgali po medale na wielkich turniejach. W naszej drużynie dochodzi do zmiany pokoleniowej. Po drugie liczba kontuzji również miała znaczenie. Nie można więc ocenić tego roku jednoznacznie.

Czytaj też:

PZPN przyjął raport Probierza. "Obrana droga jest dobra"

– Sytuację nieco poprawiły awanse młodzieżówki na ME U21, a także reprezentacji kobiet na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.
– Oczywiście. Te wyniki bardzo nas cieszą. Kadra U21 była w trudnej grupie i uczestniczyła w wymagających kwalifikacjach. Awansowaliśmy bez konieczności rozgrywania barażów i to należy podkreślić. Historyczny awans reprezentacji kobiet jest wielkim sukcesem. Nie wszyscy wierzyli w taki rezultat, biorąc pod uwagę wcześniejsze przegrane spotkania. Trzeba jednak pamiętać, że nasza drużyna również grała w najwyższej dywizji i nabrała bardzo cennego doświadczenia. Konsekwentnie stawiamy na rozwój piłki kobiecej, która jest jednym z kluczowych filarów strategii PZPN. Czujemy także ogromną radość i dumę z występów naszych kadr młodzieżowych. Reprezentacja Polski U17 kobiet pokazała się ze świetnej strony na turnieju w Szwecji i została trzecią drużyną Europy. Ten wynik dał biało-czerwonym również historyczny awans na kobiecy mundial. W Dominikanie drużyna doszła do ćwierćfinału. Kadra do lat 17 mężczyzn po raz trzeci z rzędu awansowała zaś na mistrzostwa Europy i po raz kolejny wyszła z grupy, rywalizując na równym poziomie z najlepszymi zespołami Starego Kontynentu. Reprezentacja Polski kobiet w piłce nożnej plażowej zwyciężyła w prestiżowym turnieju Euro Beach Soccer League, to kolejny powód do radości. Gdyby nie ten spadek z Ligi Narodów pierwszej reprezentacji mężczyzn, cały rok sportowo byłby w pełni udany. Taki był na pewno jeżeli chodzi o funkcjonowanie federacji. Mamy plany na 2025 rok, podpisaliśmy nowe umowy sponsorskie. Finansowo możemy się cieszyć z tego, co udało się wypracować.

– Trener Michał Probierz niedawno przedstawił raport dotyczący Euro 2024. Jakie teraz, już na chłodno, macie spostrzeżenia związane z tym turniejem? W jaki sposób selekcjoner przekonywał do tego, że jego praca zmierza w dobrym kierunku?
– Jesteśmy w fazie przejściowej, wielu zasłużonych zawodników zakończyło grę w reprezentacji. Pojawili się nowi, którzy będą naszą przyszłością. Trener Probierz rozpoczął przebudowę drużyny, w której doszło do zmiany pokoleniowej. Wierzymy, że w najbliższym czasie będzie w stanie stworzyć silną reprezentację, rywalizującą jak równy z równym z najlepszymi drużynami w Europie i na świecie. Trener szuka najlepszych rozwiązań. Pewne rzeczy muszą zostać wypracowane. Nie będę jednak opowiadał o kuluarach naszego spotkania i zdradzał, co konkretnie znalazło się w raporcie. Pamiętajmy, jakie mamy zasoby, jako polska piłka. Jagiellonia Białystok i Legia Warszawa świetnie spisują się w europejskich pucharach, co również bardzo nas cieszy, ale popatrzmy na składy tych drużyn, ilu w nich występuje Polaków. Nie oczekujmy nie wiadomo jakiego przełomu od razu. Dajmy selekcjonerowi popracować, jesteśmy dobrej myśli. 

Czytaj też:

Matty Cash o reprezentacji Polski: to frustrujące. Chcę być jej częścią! [WYWIAD]

– Zarząd PZPN miał jakieś wątpliwości, co do tego raportu?
– Jak już powiedziałem, nie będę zdradzał tego, co działo się na posiedzeniu zarządu. Uważam, że stabilność i kontynuacja obranej strategii są teraz kluczowe. Czekamy na losowanie kwalifikacji do mistrzostw świata.

– Kadra wygrała jeden z ostatnich dziewięciu meczów. Kibic nie kupi argumentu, że potrzeba czasu. Inne reprezentacje potrafią sprawiać niespodzianki, nam się to nie udaje.
– Też czasami oczekuję niespodzianek. Był nią na przykład dobry wynik w meczu z Francją na mistrzostwach Europy. Wtedy wydawało się, że będzie o to ciężko. Wygraliśmy również na wyjeździe ze Szkocją, to też nie było takie oczywiste. Pamiętajmy, że w Lidze Narodów do nikogo nie jedziemy w roli faworyta. Musimy swoje wybiegać i wywalczyć. Strzelamy wiele goli i to może cieszyć. Na pewno jest jednak wiele do poprawy w obronie. Zawodnicy grają mało w swoich klubach, mamy raptem kilku reprezentantów-piłkarzy w Lidze Mistrzów. W ligach TOP5 też nasi gracze również nie odgrywają już tak wielu kluczowych ról jak wcześniej. Oczekiwania czasami powinny być adekwatne do stanu posiadania.

– Jak dużo marketingowo i finansowo straci związek po spadku z najwyższej dywizji Ligi Narodów?
– Wszystkie umowy i kontrakty sponsoringowe są zawarte na dłuższy czas, co najmniej do 2026 roku. Nie zakładamy spadku przychodów. Dostaniemy mniejsze wsparcie z UEFA, ale będzie to różnica mniej więcej w kwocie 500 tysięcy euro, może nawet mniej. Niebawem poznamy grupy kwalifikacyjne do mistrzostw świata, zobaczymy, gdzie te mecze rozegramy. 

Czytaj też:

Niemy Zjazd PZPN. Felieton Andrzeja Strejlaua

– W najbliższym czasie będzie trudniej o komplet na Narodowym? Teraz, nawet jak kadra grała słabiej, to silni rywale przyciągali kibiców na stadion.
– Będziemy obserwować sytuację. Wydaje mi się, że kibice przychodzą na reprezentację Polski, utożsamiają się z tą kadrą. W końcu to drużyna wszystkich Polaków, a mecz reprezentacji jest świętem. Nie ma co jednak ukrywać, że łatwiej sprzedaje się bilety na spotkania z silnymi rywalami wtedy, gdy są dobre wyniki. Wszystko nie działa jednak zero-jedynkowo. Nie jest powiedziane, że nawet przy zwycięstwach zawsze będzie komplet publiczności, a przy porażkach ludzie nagle się odwrócą. Wierzę w kibiców tak samo, jak w piłkarzy. Kadra ma taki potencjał, że jest w stanie wypełnić każdy stadion w Polsce, bez względu na przeciwnika i charakter spotkania. Zawsze liczymy na wsparcie kibiców, którzy są dla nas bardzo ważni.

– Reprezentacja niebawem wyjedzie z Warszawy? Myślicie o takim rozwiązaniu, aby eliminacje mistrzostw świata grać w stolicy, a Ligę Narodów w innych miastach?
– Na pewno nie jest to nasze założenie, aby grać poza Warszawą. Mamy świadomość tego, że inne miasta czekają na przyjazd reprezentacji. Będziemy o tym myśleć. Negocjujemy umowę ze Stadionem Narodowym, mamy też kilka innych opcji. Na pewno wybierzemy najlepszy model. Nie jest tak, że nagle "wyniesiemy się" z Warszawy. Pojawią się mecze towarzyskie w 2025 roku, bo tak wynika z kalendarza. Wtedy są przestrzenie, aby pojechać na inne obiekty.

– Umowa PZPN ze Stadionem Narodowym wygasa z końcem tego roku. Na dniach możemy spodziewać się oficjalnej decyzji w sprawie przedłużenia?
– Po losowaniu, które odbędzie się 13 grudnia, powinniśmy ogłosić, gdzie rozegramy marcowe spotkania. Rozmawiamy ze Stadionem Narodowym, a także z innymi miastami. Nie dlatego, aby wzbudzić między nimi rywalizację, ale chcemy być gotowi na różne scenariusze. Nie wiemy jeszcze, jak ten kalendarz się ułoży. Możliwe, że zaczniemy eliminacje nieco później. Myślimy, aby rozegrać kilka towarzyskich meczów w naszym kraju.

Czytaj też:

Mecz o Superpuchar Polski w grudniu? Jest dementi z Jagiellonii Białystok

– Mecz o Superpuchar Polski się odbędzie, czy może być tak, że to trofeum po prostu nie zostanie wręczone?
– Nie zakładam takiego scenariusza, że mecz się nie odbędzie. Liczę na to, że Jagiellonia wygra dwa mecze w Lidze Konferencji i na początku nowego roku będzie mieć wolne terminy. Wtedy rozegramy spotkanie o Superpuchar. Jesteśmy wstępnie dogadani z klubami. Jeżeli będzie wolny termin w Lidze Konferencji, w tym czasie rozegramy Superpuchar.

– Dlaczego to spotkanie zostało tak mocno zmarginalizowane? Sytuacja jest trochę kuriozalna, bo jeszcze nigdy nie zdarzyło się tak, aby ten mecz został rozegrany dopiero w kolejnym roku kalendarzowym.
– W ostatnich latach ten mecz nie zawsze pojawiał się w piłkarskim kalendarzu. Zazwyczaj nasze drużyny zaczynały eliminacji europejskich pucharów od pierwszej rundy i łatwiej było dopasować termin. Poza tym Jagiellonia i Wisła występują w dwóch różnych klasach rozgrywkowych. Po drugie rywalizowały w różnych rundach. Biorąc pod uwagę to, że nie mieliśmy za wiele punktów w Europie i zależy nam, aby Ekstraklasa awansowała w rankingu UEFA, kluby prosiły, aby nie narzucać sztywnego terminu. Najważniejsze było odpowiednie przygotowanie się do europejskich pucharów. Związek podjął decyzję, aby nie zmuszać Jagiellonii i Wisły do zaakceptowania naszej daty. To mogłoby zaburzyć przygotowania tych drużyn. Potem mistrz Polski awansował do fazy ligowej, radzi sobie znakomicie. Teraz nie chodzi o to, aby rozmawiać z pozycji siły. Nie chcieliśmy z góry narzucać terminu. Trzeba to zrobić rozsądnie. Nie ma żadnego drugiego dna ani braku dbałości o rangę tego meczu. Superpuchar wymaga rozwoju. Kluby nie traktowały tych rozgrywek priorytetowo. Tu jest duże pole do poprawy.

– W jaki sposób PZPN chce nadać większą rangę temu wydarzeniu? Myślicie o wprowadzeniu w miarę sztywnego terminu, może o zmianie formatu, jak ma się to w innych ligach?
– Na pewno są kwestie, które musimy wziąć pod uwagę. Jedną z nich jest wynagrodzenie dla zwycięzcy i finalisty. Dzisiaj drużynom nie przysługują żadne gratyfikacje finansowe. Być może termin rzeczywiście powinien być sztywny, ponieważ w kolejnych sezonach kluby znów zaczną pucharową rywalizację od różnych rund i ponownie zmierzymy się z tym problemem. Kolejną sprawą jest to, czy mecz nie powinien odbywać się na terenie neutralnym. To kwestia do dyskusji, bo są plusy i minusy. PZPN jest organizatorem i można "zbudować" wydarzenie na regułach, jakie obowiązują przy finale Pucharu Polski, który jest wielkim piłkarskim świętem. Z drugiej strony dochodzą kwestie organizacyjne i bezpieczeństwa. W przeszłości kilkukrotnie widzieliśmy, że wcale nie jest tak kolorowo, gdy mierzą się zantagonizowane kluby. Wiele europejskich krajów potrafiło zbudować rangę Superpucharu między innymi na neutralnym stadionie, tak jak dzieje się to na Wembley. Być może też powinniśmy pójść taką drogą. 

Czytaj też:

PZPN kontra Ministerstwo Sportu. W tle ustawa o sporcie i ogromne pieniądze

– Związek niedawno świętował swoje 105-lecie. Jak na waszą działalność patrzy Aleksander Ceferin?
– Bardzo pozytywnie. UEFA zrzesza 55 federacji i jest organizacją bardzo demokratyczną. Wszyscy są równi, każdy ma jeden głos, podobne dofinansowania. Nie ma faworyzowania kogokolwiek. Jesteśmy dużą federacją i UEFA docenia naszą pracę. Pokazują to między innymi nominacje. Mieliśmy finał Superpucharu UEFA, w przyszłym roku będziemy gospodarzem finału Ligi Konferencji. Byliśmy blisko organizacji mistrzostw Europy kobiet w 2025 roku. Wygrała Szwajcaria, która nie była faworytem przed rozpoczęciem procesu wyboru. Nasze relacje budują się z każdym spotkaniem, a ostatnio jest ich bardzo dużo. Widujemy się w każdym miesiącu, rozmawiamy. Jesteśmy dobrze oceniani w UEFA. W przyszłym roku zorganizujemy również mistrzostwa Europy kobiet do lat 19, a w 2026 będziemy gospodarzem mistrzostw świata kobiet do lat 20. Polski Związek Piłki Nożnej zgłosił także swoją kandydaturę do organizacji mistrzostw Europy kobiet zaplanowanych na 2029 rok. Federacja chce również zorganizować na PGE Narodowym finał Ligi Mistrzyń w sezonie 2026/2027. Jesteśmy dla całej społeczności piłkarskiej wiarygodnym i sprawdzonym partnerem. To dla nas wielki powód do dumy.

– Portal "Weszło" napisał, że sam szef UEFA na spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą poparł prezesa Cezarego Kuleszę w kwestii nowelizacji ustawy o sporcie. Aleksander Ceferin tak mocno zna nasze realia?
– Zaprzeczam, że temat ustawy pojawił się na spotkaniu u prezydenta Dudy. Widziałem artykuł, w którym to sugerowano i powiem tylko jedno – to absolutne bzdury. Kilka dni przed spotkaniem w Polsce prezydent Ceferin spotkał się ze wszystkimi ministrami sportu krajów członkowskich UEFA w Parlamencie Europejskim. To jest poziom rozmów i dyskusji w takiej sprawie. Nie wyobrażam sobie, aby można było namawiać kogoś do odrzucenia ustawy zaakceptowanej przez Parlament. Rozmawialiśmy krótko, treściwie, ale wyłącznie o ogólnych tematach dotyczących polskiej piłki. Nie poruszyliśmy niczego kontrowersyjnego, wspominaliśmy jeszcze Euro 2012, mówiliśmy o naszych sukcesach, aktualnych problemach kadry, grze drużyny, przyszłości.  

Czytaj też:

Lewandowski będzie wybierać prezesa PZPN. Bezprecedensowa walka z betonem

– Jak odbiera pan to, że minister Sławomir Nitras nie pojawił się na gali PZPN?
– Pan minister ma z tego co wiem bardzo napięty kalendarz. Podczas gali i konferencji obecni byli wiceministrowie: Piotr Borys, Ireneusz Nalazek i Ireneusz Raś, a także pracownicy ministerstwa sportu. Rozumiem nieobecność pana ministra Nitrasa. Nie zawsze można zgrać kalendarz, aby być wszędzie.

– Jakie na dziś jest podejście PZPN do ustawy ministra Nitrasa?
– Polski Związek Piłki Nożnej jest za tym, aby wzmacniać rolę kobiet w sporcie. Przede wszystkim na poziomie uczestnictwa w rozgrywkach i partycypacji. PZPN angażuje się w to, aby na poziomach młodzieżowych i amatorskich grało coraz więcej kobiet. Teraz w piłkę gra 3 proc. kobiet, przy 97 proc. mężczyzn. To zdecydowanie za mało. Zwiększyliśmy nakłady finansowe na kobiecy futbol. Teraz budżet wynosi ponad 40 milionów złotych, kilka lat temu był znacznie poniżej 10 milionów. Jeżeli dołożymy do tego nakłady na Grassroots, to będziemy mieli takie środki, jakich nie było nigdy. W kwestii samej ustawy, trzeba pamiętać, że to nie tylko kwestia parytetów, ale też innych rozwiązań. Na przykład ochrony dzieci, małoletnich, kobiet. PZPN te rozwiązania wdrożył znacznie wcześniej. Od wielu lat dbamy o kobiety w ciąży, mamy koordynatorów, którzy zajmują się takimi tematami. Federacja ma świadomość tego, że wzmocnienie roli kobiet w sporcie powinno też przekładać się na poziomy zarządcze. Zarówno w PZPN, jak i wojewódzkich związkach.

– Przez 105 lat istnienia związku w zarządzie zasiadła jedna kobieta. W jaki sposób w ciągu kilku miesięcy znajdziecie aż sześć?
– Nie jest to proste, ale trzeba zdefiniować cały problem. W piłkę gra 3 proc. kobiet, przy 97 proc. mężczyzn. Nie jest to tylko problem piłki nożnej, lecz także innych dyscyplin sportowych, gdzie różnice są również bardzo duże. Gdy prześledzimy sobie historię, udział kobiet na walnych zgromadzeniach związku też nie był duży. Na ostatnim posiedzeniu mieliśmy trzy kobiety na 118 delegatów. Nie jest to anomalia, lecz tak było od zawsze. Pamiętajmy jednak, skąd przyjeżdżają delegaci. To przedstawiciele klubów Ekstraklasy i pierwszej ligi, czyli głównie podmiotów czy spółek prywatnych. W klubach piłkarskich tych kobiet nie ma, podobnie w wojewódzkich związkach. Zmiany nie są proste, ale ustawa ma swój tok procedowania, została przyjęta, zaakceptowana przez Senat i musimy spełnić te warunki.

Czytaj też:

Paweł Kryszałowicz stanowczo o reprezentacji Polski. "Nie powinno być świętych krów"

– Nie obawia się pan tego, że w przypadku niespełnienia parytetów, minister może mieć wpływ na spółki skarbu państwa? Kontrakt z Orlenem jest jedną z ważniejszych części waszego budżetu.
– Rozumiem, że panu ministrowi zależy na wzmacnianiu roli kobiet i budowaniu środowiska opartego na równości. My myślimy dokładnie tak samo i mamy podobne priorytety. Nie chciałbym się odnosić do kuluarowych informacji.

– W ustawie o sporcie jest napisane wprost, że związek, który nie wprowadzi wszystkich parytetów, całkowicie straci dofinansowanie z ministerstwa.
– O tym wiemy, ale nie jest powiedziane, że PZPN straci kontrakt z Orlenem bo ustawa nie przewiduje takich sankcji. Nie chciałbym spekulować, ponieważ są to rzeczy, które nie są nigdzie oficjalnie zapisane.

– Bierzecie pod uwagę całkowitą utratę dotacji z ministerstwa kosztem niewprowadzenia w życie tych zmian?
– PZPN nie zakłada, że nie wdroży przepisów państwowych. Takie myślenie nie jest zgodne z naszą strategią działania. Jest prawo, które należy stosować i wiemy, że musimy dostosować się do tego, co zostało wprowadzone. Musimy zrobić wszystko, aby spełnić wymagania.

– Z pana słów można wywnioskować, że jeżeli trzeba będzie, to związek wprowadzi sześć kobiet do zarządu?
– Będziemy działać tak, aby spełnić wymogi ustawy. Nie mogę zagwarantować, z jakim to będzie skutkiem i efektem. Nie wiem, co zrobią delegaci na walnym zgromadzeniu, jak będzie wyglądać głosowanie. To zbyt mocne wybieganie w przyszłość. Generalnie, jak ustawa wejdzie w życie i zostanie formalnie ogłoszona, to będziemy myśleć, co zrobić, aby się do niej dostosować. Na pewno będziemy jeszcze prowadzić rozmowy z ministerstwem. Trzeba pamiętać, że jako związek jesteśmy jednym z nielicznych, który musi przeprowadzić wybory w 2025 roku. To też determinuje nasze podejście, bo będziemy trochę na pierwszej linii. 

Czytaj też:

Dylemat przed losowaniem. Artur Wichniarek: dla przemyśleń Probierza lepsza może być mniejsza grupa

– W piątek będziemy emocjonować się losowaniem grup eliminacji MŚ. Jaki jest wymarzony zestaw rywali Łukasza Wachowskiego?
– (śmiech) Nie ma co myśleć o wymarzonych rywalach, bo kilka razy historycznie byliśmy świadkami w teorii łatwych losowań, które potem okazały się zupełnie inne. Zdarzały się też przypadki, że radziliśmy sobie z trudniejszymi przeciwnikami. Chciałbym wylosować tak, żebyśmy byli świadkami emocjonujących meczów, w których wywalczymy awans na mistrzostwa.

– Trener Probierz usłyszał, że kadra musi awansować na mundial i taki jest cel na kolejny rok?
– Naszą ambicją i celem są awanse na duże turnieje. Pamiętajmy, że droga nie będzie prosta, bo bezpośrednio awansuje tylko zwycięzca grupy. Czeka nas bardzo trudne zadanie, ale wierzymy w sukces i chcemy pojechać na kolejną najważniejszą piłkarską imprezę na świecie.

Losowanie grup eliminacji mistrzostw świata 2026 [szczegóły transmisji]

Kiedy ceremonia: 13 grudnia (piątek), godzina 12:00
Gdzie oglądać:
od 11:25 w TVP Sport, TVPSPORT.PL, aplikacji mobilnej, Smart TV, HbbTV
Komentatorzy:
Piotr Sobczyński, Maciej Iwański
Prowadząca studio:
Paulina Chylewska
Reporter:
Jacek Kurowski
Goście/eksperci:
Dariusz Szpakowski, Grzegorz Mielcarski, Jakub Wawrzyniak (Warszawa) oraz Artur Wichniarek (Zurych)

Źródło: TVPSPORT.PL
Unable to Load More

Najnowsze

Zobacz także