| Piłka nożna / PKO BP Ekstraklasa
Po ostatnim meczu Ligi Konferencji między Djurgarden a Legią Warszawa miało dojść do spięcia Goncalo Feio z Dariuszem Mioduskim – podał Tomasz Włodarczyk z Meczyków. Powodem były pretensje Portugalczyka o podejście do zarządzania klubem związane m.in. z transferami i wsparciem na innych płaszczyznach. Przyszłość trenera Wojskowych wciąż nie jest pewna.
Po ostatnim przegranym meczu z Djurgarden Goncalo Feio nie gryzł się w język na konferencji prasowej. Gdy został zapytany o ewentualne transfery w zimie bez zastanowienia udzielił odpowiedzi, wbijając szpilkę w dyrektora sportowego Jacka Zielińskiego. – Nie było żadnego nazwiska, które byłoby wystarczająco zadowalające w kontekście wzmocnienia drużyny w zimowym oknie transferowym. W tej chwili skupiamy się na rozwoju tych, którzy są już w zespole – stwierdził.
– Na każdą wojnę ruszam ze swoimi żołnierzami z Legii i nie mam z tym problemu – dodał.
Na jaw wyszły też kolejne wydarzania, które miały mieć miejsce w Szwecji. Według Tomasza Włodarczyka z Meczyków, po zakończonym spotkaniu drużynę odwiedził właściciel klubu Dariusz Mioduski. Wywiązała się sprzeczka między nim a portugalskim szkoleniowcem. Powodem były pretensje trenera o podejście do zarządzania drużyną i brak wsparcia w wielu kwestiach m.in. w reakcji na pracę sędziów.
W Legii nadchodzi czas kluczowych decyzji. Wygasa kontrakt dyrektora sportowego Jacka Zielińskiego, choć według doniesień medialnych ma dojść do jego przedłużenia. W czerwcu końca dobiega umowa Feio. Klub może ją przedłużyć o kolejne 12 miesięcy. Widząc jednak napiętą sytuację między sztabem pierwszej drużyny a pionem sportowym, na Łazienkowskiej będą musieli zdecydować, co okaże się najlepsze dla rozwoju zespołu.