Aż trzy zespoły zdobyły w niedzielę przynajmniej 145 punktów, co jest pierwszym takim przypadkiem od 1970 roku w koszykarskiej lidze NBA. Wśród nich Golden State Warriors, którzy pokonali na wyjeździe San Antonio Spurs 148:106. Jeremy Sochan uzyskał dwa punkty.
Reprezentant Polski już drugi mecz z rzędu rozpoczął w pierwszej piątce Ostróg. Tym razem spędził na parkiecie 18 minut i w tym czasie odnotował dwa punkty, trafiając jeden z dwóch rzutów za dwa punkty i pudłując obydwa za trzy. Miał też dwie zbiórki i jedną asystę.
Goście praktycznie od samego początku przejęli kontrolę nad spotkaniem. Spurs nigdy poważnie nie zagrozili Warriors, tracąc najwięcej punktów w sezonie i przegrywając czwarty mecz z rzędu. Trener Mitch Johnson próbował rotować składem, ale na niewiele to się zdało. Rezerwowy Keldon Johnson zdobył dla gospodarzy 19 punktów, podczas gdy Gruzin Sandro Mamukelaszwili dodał 14 punktów i 11 zbiórek.
– Kiedy wcześniej zdjąłem zawodników pierwszej piątki, po prostu próbowałem dodać zespołowi trochę energii. To nie było nic osobistego. Dzień wcześniej mieliśmy ciężki mecz i wiedziałem, że nie mamy marginesu błędu. Po prostu starałem się utrzymać kontrolę nad grą tak, jak było to możliwe – tłumaczył szkoleniowiec San Antonio.
W szeregach Wojowników wyróżniał się Brandin Podziemski, zdobywca 27 punktów. Jego siedem celnych "trójek" jest rekordem kariery. Zespół Golden State (bilans 43-31) awansował na szóste miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej. Spurs zajmują w niej 13. miejsce (13-43).
Podobną klęską we własnej hali zanotowali Phoenix Suns, którzy przegrali 109:148 z Houston Rockets. Słońca wystąpiły bez Bradleya Beala, a okazuje się, że do grona kontuzjowanych graczy na dłużej może dołączyć ich lider. Kevin Durant zaliczył 11 punktów i siedem zbiórek, zanim opuścił boisko w trzeciej kwarcie po skręceniu kostki w efekcie zderzenia z Jabari Smithem Jr. Na niewiele zdała się dobra dyspozycja Devina Bookera, który mecz zakończył z dorobkiem 28 punktów.
O sukcesie Rakiet przesądziła druga kwarta, wygrana 46:25. Aż ośmiu graczy Houston zapisało przy swoim nazwisku dwucyfrowe zdobycze punktowe. Najwięcej zdobył Jalen Green – 33.
Ofensywie przyjezdnych nie zdołali się przeciwstawić także Milwaukee Bucks, którzy ulegli koszykarzom Atlanta Hawks 124:145. Gości do zwycięstwa poprowadził Francuz Zaccharie Risacher, który zdobył 36 punktów. Do ostatniej chwili nie był pewny występ niedysponowanego asa Kozłów. Giannis Antetokounmpo ostatecznie zagrał i konto drużyny wzbogacił o 31 punktów, dziewięć zbiórek i pięć asyst.
Minnesota Timberwolves wygrali u siebie z piątym zespołem Konferencji Wschodniej, Detroit Pistons 123:104. Kibice nie o samym wyniku będą jeszcze długo dyskutowali, ale o gigantycznej bójce, jaka wynikła w drugiej kwarcie. W efekcie sędziowie wykluczyli z gry aż siedem osób. Ten los podzielili Naz Reid, Donte DiVincenzo i asystent trenera Argentyńczyk Pablo Prigioni ze strony Minnesoty oraz Ron Holland, Isaiah Stewart, Marcus Sasser i główny trener J.B. Bickerstaff z przeciwnego obozu.