Szymon Marciniak zaczyna oficjalne przygotowania do mundialu. A nawet do dwóch. Dzisiaj w Zurychu rozpoczął się kurs FIFA dla 22 sędziów z Europy, których UEFA zgłosiła jako kandydatów do prowadzenia meczów mistrzostw świata w USA, Meksyku i Kanadzie w 2026 roku. Wcześniej z tego samego grona FIFA wybierze sędziów klubowych mistrzostw świata, które w tym roku odbędą się również w USA. Marciniak ma sędziować oba turnieje.
Dla Szymona Marciniaka to ma być drugi mundial klubowy i trzeci reprezentacji narodowych. W takich turniejach prowadził już mecze finałowe, więc teoretycznie mało prawdopodobne, aby został do któregoś z nich wyznaczony ponownie. Dotychczas nie zdarzyło się, aby ten sam sędzia główny prowadził dwa finały mistrzostw świata z udziałem reprezentacji narodowych, ale... było dwóch sędziów, którzy sędziowali po dwa finały mundiali klubowych.
Benito Archundia z Meksyku w 2005 roku w Yokohamie prowadził mecz Sao Paulo – Liverpool (1:0), a cztery lata później w Abu Dhabi rozstrzygał w spotkaniu Estudiantes de La Plata – Barcelona (1:2). Rawszan Irmatow z Uzbekistanu w 2008 w Yokohamie sędziował pojedynek LDU Quito – Manchester United (0:1), a trzy lata później w tym samym mieście prowadził potyczkę Santos – Barcelona (0:4).
Skoro Archundia i Irmatow mogli sędziować po dwa finały takich rozgrywek, które ze względu na liczbę drużyn (w 2000 roku w Brazylii w pierwszych klubowych mistrzostwach świata grało osiem zespołów, później – sześć albo siedem) i które ze względu na liczbę meczów (kilkanaście, potem kilka) można nazwać małymi mistrzostwami świata, to dlaczego Marciniak miałby nie sędziować finału pierwszego dużego mundialu klubowego (w USA zagrają 32 drużyny)? Chyba tylko dlatego, że jest już sędzią całkowicie spełnionym, a FIFA może chcieć docenić też któregoś z pozostałych arbitrów. Chyba że turniej tak się ułoży, że Polak będzie potrzebny do końca.
Nominacja dla Marciniaka do prowadzenia finału klubowego mundialu w USA byłaby wyrównaniem wyników Archundii i Irmatowa, ale za rok Polak może pobić inny rekord należący do Uzbeka. To byłoby osiągnięcie być może bardziej spektakularne…
Irmatow prowadził mecze w czasie trzech turniejów finałowych mistrzostw świata: w 2010 w Republice Południowej Afryki, 2014 w Brazylii i 2018 w Rosji. Zdecydowanie najlepiej spisał się w tym pierwszym. W RPA prowadził pięć spotkań, w tym na otwarcie turnieju mecz gospodarzy z Meksykiem (1:1) i półfinał Urugwaj – Holandia (2:3). To był okres, gdy sędziował doskonale, był jednym z paru najlepszych arbitrów, wzorem do naśladowania, wręcz idolem młodych sędziów.
W Brazylii sędziował cztery spotkania, w tym ćwierćfinał Holandia – Kostaryka (4:3 po rzutach karnych). W Rosji, ale tylko przed pierwszym meczem, był jednym z dwóch głównych kandydatów do prowadzenia meczu o mistrzostwo świata. Irmatow albo Alireza Faghani z Iranu – jeden z nich miał być pierwszym w historii sędzią finału z Azji. Faghaniego szansy pozbawiły naciski sponsorów o podłożu politycznym, natomiast Irmatow… sędziował fatalnie. W meczu Argentyna – Chorwacja (0:3) sędziował znacznie gorzej niż na poprzednich turniejach, a w spotkaniu Hiszpania – Maroko (2:2) popełnił rekordową liczbę błędów. Był najgorszym arbitrem turnieju.
Pierluigi Collina, szef sędziów FIFA, był bardzo rozczarowany formą Uzbeka, on sam również, ale… miał coś na pocieszenie. W czasie tego mundialu pobił rekord mistrzostw świata pod względem liczby meczów prowadzonych przez jednego arbitra w turniejach finałowych. Pięć w RPA, cztery w Brazylii i dwa w Rosji to w sumie 11. Takiego osiągnięcia nadal nie ma na koncie nikt poza Irmatowem.
A Marciniak?
Marciniak w 2018 w Rosji prowadził dwa spotkania, w 2022 w Katarze – trzy. Do wyrównania rekordu brakuje mu sześciu, a do pobicia – siedmiu. Sporo, ale… w mistrzostwach świata w USA, Meksyku i Kanadzie po raz pierwszy weźmie udział aż 48 drużyn, blisko dwukrotnie wzrośnie liczba meczów – z 64 do 104. Czy w związku z tym FIFA powoła na ten turniej blisko dwa razy więcej sędziów? Niekoniecznie. Obecnie władze sędziowskie skłaniają się do tego, aby nominowanych na mundial sędziów wyznaczać do prowadzenia większej liczby meczów niż to miało miejsce na poprzednich turniejach.
Skoro Michał Listkiewicz w czasie mistrzostw świata we Włoszech w 1990 roku był wyznaczony jako sędzia liniowy do pracy w aż ośmiu meczach, w tym spotkaniu otwarcia (Argentyna – Kamerun 0:1), półfinale (Włochy – Argentyna 1:1 i 3:4 po rzutach karnych) i finale (Niemcy – Argentyna 1:0); skoro Benito Archundia z Meksyku i Horacio Elizondo z Argentyny sędziowali jako główni po pięć meczów w czasie mistrzostw świata w Niemczech w 2006 roku, Rawszan Irmatow powtórzył ten wynik cztery lata później w RPA, a Nestor Pitana z Argentyny to samo zrobił w 2018 – to dlaczego Szymon Marciniak miałby nie sędziować przynajmniej jednego meczu więcej w turnieju znacznie większym?
Szanse Marciniaka na wyrównanie rekordu Irmatowa są więc duże, na pobicie tego rekordu – również realne.
Dzisiaj w Zurychu, gdzie FIFA ma siedzibę, zaczyna się oficjalna część przygotowań dla sędziów z Europy, którzy mają szanse – większe lub mniejsze – polecieć do Ameryki razem z Marciniakiem.
Oprócz Polaka w kursie uczestniczą również sędziowie: Michael Oliver i Anthony Taylor z Anglii, Irfan Peljto z Bośnii i Hercegowiny, François Letexier i Clement Turpin z Francji, Jesus Gil Manzano i Jose Maria Sanchez Martínez z Hiszpanii, Serdar Gozubuyuk i Danny Makkelie z Holandii, Daniel Siebert i Felix Zwayer z Niemiec, Espen Eskas z Norwegii, Joao Pedro da Silva Pinheiro z Portugalii, Istvan Kovacs z Rumunii,, Ivan Krużliak ze Słowacji, Slavko Vinčić ze Słowenii, Sandro Schaerer ze Szwajcarii, Glenn Nyberg ze Szwecji, Halil Umut Meler z Turcji oraz Marco Guida i Maurizio Mariani z Włoch.