{{title}}
{{#author}} {{author.name}} / {{/author}} {{#image}}{{{lead}}}
{{#text_paragraph_standard}} {{#link}}Czytaj też:
{{link.title}}
{{{text}}}
{{#citation}}{{{citation.text}}}
Prezes Miedzi Legnica: Wisła gra u siebie, ale to wcale nie musi być atut

Prezes Miedzi Legnica Tomasz Brusiło przed niedzielnym finałem baraży o awans do piłkarskiej ekstraklasy stwierdził, że chociaż Wisła Płock ma przewagę własnego boiska, to jego drużyna nie stoi na straconej pozycji. – Szanse obu zespołów oceniam pół na pół – podkreślił.
- Zrealizowali cel minimum. Dyrektor odniósł się do przyszłości
- Odejście ze Śląska. Może zasilić ligowego konkurenta
- Zdecydowały stałe fragmenty. Bramkarz odniósł się do pięknego gola…
- Oficjalnie: Śląsk zdecydował w sprawie trenera!
Czytaj też:

Dominik Kun: trener Misiura docenił rolę każdego z nas. Finał baraży jest dla nas nagrodą
Niewiele osób w półfinale baraży dawało szanse Miedzi w starciu z Wisłą w Krakowie. Podopieczni trenera Wojciecha Łobodzińskiego się nie przestraszyli, zagrali świetnie taktycznie, trochę też dopisało im szczęście i zwyciężyli 1:0.
– To był pełen dramaturgii i trzymający w napięciu mecz. Zaczęło się źle, bo przecież zaraz na początku straciliśmy naszego podstawowego środkowego obrońcę. Ale wszedł młody Babacar Diallo, nie przestraszył się i zagrał dobrze. Jestem dumny z wszystkich piłkarzy, bo pokazali charakter i wielkie serce – stwierdził w rozmowie z PAP Brusiło.
Miedź do baraży przystępowała z piątego miejsca i w Legnicy wszyscy sobie zdawali sprawę, że nawet jeżeli wygrają w Krakowie, to najprawdopodobniej będzie ich czekać kolejny wyjazd. I tak się stanie, bo w drugim półfinale niespodzianki nie było, Wisła wygrała z Polonią Warszawa (2:1) i wszystko rozstrzygnie się w Płocku.
– Wisła gra u siebie, ale to wcale nie musi być atut. Proszę zauważyć, że w tych barażach nie zawsze awansowały zespoły z trzeciego, czy czwartego miejsca. Presja jest ogromna i własne trybuny zamiast pomagać, paraliżują. Poza tym to jeden mecz i w takim wypadku wszystko jest możliwe. Dlatego teraz przed pierwszym gwizdkiem szanse obu zespołów oceniam pół na pół – dodał szef Miedzianki.
Tak się złożyło, że obie drużyny mierzyły się z sobą, i to również w Płocku, w ostatniej kolejce sezonu. Wisła wygrała wówczas 2:1, a gole strzelali Krystian Pomorski i Dani Pacheco oraz Tomasz Walczak.
– Uważam, że wcale nie byliśmy gorsi od Wisły w tym meczu. Może w pierwszej połowie oni dominowali, ale w drugiej to my mieliśmy lepsze sytuacje, strzeliliśmy gola i była szansa na remis. Teraz to już nie ma większego znaczenia. Liczy się to co przed nami, a przed nami mecz sezonu. Będzie ciężko, ale wierzę w tę drużynę i wierzę, że mogą dokonać czegoś wielkiego, czyli wywalczyć awans – powiedział Brusiło.
Organizacyjnie Miedź już od dawna jest gotowa do gry w ekstraklasie. Jedyne czego brakuje, to wyniku sportowego, ale to może się zmienić w niedzielę.
– Mamy przyznaną licencję na grę w ekstraklasie i jesteśmy przygotowani do awansu. Nie chcę jednak o tym teraz myśleć, co będzie dalej. Teraz pełna koncentracja na meczu z Wisłą. Obie drużyny będą bardzo chciały i spodziewam się pojedynku równie dramatycznego, jak ten w Krakowie. Oby z takim samym zakończeniem – podsumował prezes Miedzi.
Początek meczu w Płocku w niedzielę o godzinie 16.30.