Szwedzkie media nie mają wątpliwości, komentarze są entuzjastyczne. – To dla nas losowanie marzeń. Z pierwszego koszyka trafiliśmy na Ukrainę, a ewentualny finał zagramy u siebie. Jak na to, co zaprezentowaliśmy w najgorszych w historii eliminacjach, awans wcale nie jest tak daleko – opowiada Kamil Bocheński, dziennikarz sportowy Sveriges Television (SVT). W półfinale Szwedzi zmierzą się z Ukrainą na wskazanym przez nią stadionie, a jeśli wygrają - 31 marca – podejmą u siebie Polskę lub Albanię.