Anna Twardosz mówiła w Wiśle, że stresowała się obecnością swojej rodziny na skoczni. Spory kłopot leży w tym, że poza jej krewnymi na konkursach kobiet mało kto się pojawił. – Nie przymuszamy: nie to nie – żartobliwie rzuciła Pola Bełtowska. W PZN rozkładają ręce. Można powiedzieć, że to były zawody niechciane.