Kapitan reprezentacji Polski na długo zapamięta mecz w Pradze. Robert Lewandowski zdobył w spotkaniu ze Slavią zdobył pierwszą bramkę... samobójczą w karierze. Po przerwie trafił już do właściwego prostokąta i Barcelona ostatecznie wygrała 4:2. – Nie no, przypadek, chciałem pomóc koledze, bo mieliśmy problemy z pierwszym słupkiem. Tak było, że nikt nie dotknął, gdzieś mi się odbiła, nawet nie wiem, jak poleciała… – mówił "Lewy" w rozmowie dla TVPSPORT.PL.